Tak Stoch pożegna się ze skokami. Małysz się wygadał

Adam Małysz
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

- Nigdy nie mieliśmy z Kamilem złej relacji aż do tych trudnych momentów z Planicy - mówi Adam Małysz. Jeden z najlepszych skoczków narciarskich w historii żegna w specjalnej rozmowie ze Sport.pl innego ze skoczków wszech czasów, Kamila Stocha, przed jego ostatnim sezonem w karierze. O relacji i rywalizacji ze Stochem opowiada szczerze i uchyla też rąbka tajemnicy, jeśli chodzi o sposób, w jaki Stoch będzie żegnany.

Kamil Stoch wygrał 39 konkursów Pucharu Świata. Identycznie jak Adam Małysz. Czy w swoim ostatnim sezonie w karierze młodszy mistrz przeskoczy starszego? A może już dawno to zrobił, bo ma trzy złote medale olimpijskie, a Małysz ma z igrzysk "tylko" trzy srebra i brąz?

Zobacz wideo Zbudował skocznię w ogrodzie, teraz organizuje tam konkursy. Jak wyglądają skoki amatorów?

Ale to nie jest rozmowa o wyższości Stocha nad Małyszem albo/i Małysza nad Stochem. Z prezesem Polskiego Związku Narciarskiego siedliśmy na dobrą godzinę, żeby pewne rzeczy powspominać, inne uporządkować, a jeszcze inne spróbować przewidzieć. Jak ze skokami pożegna się Stoch? Czy zrobi to jak Małysz, który odchodząc zdobył medal wielkiej imprezy (brąz MŚ) i zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata? Czy wtedy Małysz zatańczy przed Stochem w rewanżu za wzruszające wydarzenia sprzed prawie 15 lat?

Łukasz Jachimiak: Piętnaście lat temu w Planicy Kamil Stoch stanął przed Tobą po ostatnim konkursie w Twoim życiu, zdjął kapelusz i zatańczył bodajże Krakowiaka. Ćwiczysz już jakiś taniec, żeby mu się zrewanżować na jego pożegnalnych zawodach?

Adam Małysz: Na pewno byłoby ładnie zatańczyć dla Kamila coś regionalnego, ale zostawiam to zadanie któremuś z młodych, bo ja tańczyć zupełnie nie umiem. Wiele razy próbowali mnie zaprosić do "Tańca z Gwiazdami", ale to nie moja bajka. Co innego żona - taniec to od zawsze jedna z pasji Izy i bardzo się cieszę, że ją namówiliśmy na udział w tym programie. Ale nawet Iza nie jest w stanie mnie nauczyć tańczyć. Dlatego moja nadzieja na jakiś taniec dla Kamila jest zwłaszcza w Kacprze Tomasiaku, bo chłopak świetnie rokuje.

To chyba faktycznie byłoby najpiękniejsze nawiązanie do przeszłości. Kiedy Ty się żegnałeś ze skokami, to zająłeś trzecie miejsce, a Kamil tamten konkurs wygrał. Pewnie każdy polski kibic marzyłby o takim pożegnaniu Stocha, na którym razem z Kamilem na podium staje dużo młodszy kolega.

- Zdecydowanie! Super by było wiedzieć, że mamy prawdziwą powtórkę z historii. Że znowu, jak 15 lat temu, następuje przekazanie pałeczki. Ale co do ostatniego konkursu Kamila, to on będzie nie w Planicy, tylko dopiero latem na specjalnie zorganizowanych zawodach.

Skoczysz na tym benefisie? Lepszej okazji na odkurzenie nart i wciśnięcie się w kombinezon już chyba nie będzie.

- O Jezu, przecież ja ważę o 25 kilogramów więcej niż w czasach, gdy byłem skoczkiem!

Równorzędna walka o punkty

Jednocześnie jednak trzy punkty to często za mało, by grać dalej, więc dobrze trafić z wyższych koszyków na rywali, którym można urwać jakiś punkt. W tym sensie ponowne spotkanie z Holandią należy uznać za korzystne. To jasne, że Holendrzy są faworytem każdego starcia z Polską i nie przegrali z nami od lat 70. Jednocześnie jednak polscy piłkarze zdążyli ich dobrze poznać i udowodnić sobie, że są w stanie z nimi rywalizować. Urywali im w ostatnich latach punkty na wyjazdach i u siebie. Nawet gdy na Euro 2024 ostatecznie przegrali, to też po zaciętym meczu. Spotkanie z Brazylią czy Argentyną, z którymi Polacy rzadko miewają okazję biegać po boisku, mogłyby wywołać delikatny paraliż. Holandia nikogo nie sparaliżuje. Listopadowa zapowiedź selekcjonera Jana Urbana, że „walniemy ich na mundialu", była pewnie oddaniem stanu ducha całej drużyny. Polacy faktycznie mieli prawo ostatnio poczuć, że są tego coraz bliżej.

 

Tunezja, w przeciwieństwie do Algierii, Egiptu, czy Maroka, nie ma drużyny naszpikowanej gwiazdami europejskiej piłki klubowej. To oczywiście dobrze. Mając jednak skład oparty w zdecydowanej większości na piłkarzach z rodzimej ligi, będą znacznie trudniejsi do rozpracowania i prawdopodobnie zgrani mocniej niż większość ekip na turnieju. Niebawem zanotują też przetarcie turniejowe, bo za trzy tygodnie wystartują w Pucharze Narodów Afryki, czego polski sztab nie powinien przegapić. Tunezyjczycy na mundiale jeżdżą dość regularnie, ale raczej w roli chłopców do bicia. Nigdy nie wyszli z grupy, a na kontynentalnych mistrzostwach w ostatnich dwóch dekadach tylko raz przebrnęli ćwierćfinał. To nie jest potentat, drużyna pełna przyszłych gwiazd – najwyżej wyceniany piłkarz Ismael Gharbi jest rezerwowym w Augsburgu – ale choćby szczelność jej defensywy zwiastuje potencjalnie niełatwe spotkanie.

Jan Urban na losowaniu grup MŚ 2026 w Waszyngtonie
Jan Urban na losowaniu grup MŚ 2026 w Waszyngtoniescreen: TVP Sport

Podczas losowania, oprócz drużyn, które naturalnie ściągnęły na siebie większość uwagi, Polacy poznali także, przynajmniej orientacyjnie, miejsca, w których mogą zagrać. Rozstrzał logistyczny jest spory. Od wariantu z dwoma meczami w Dallas i jednym w Houston, odległym raptem o czterysta kilometrów, czyli w praktyce całą fazą grupową na miejscu, po skakanie między Monterrey w Meksyku, Houston i Kansas City, z przyzwyczajaniem się do lokalnej specyfiki przed każdym spotkaniem. Położone wśród gór Monterrey będzie fizjologicznie innym wyzwaniem niż wilgotne od pobliskiej Zatoki Meksykańskiej Houston. Obyśmy to jednak my, nie Albańczycy, Ukraińcy albo Szwedzi mieli takie problemy. Skoro tym razem nie wygraliśmy ani nie przegraliśmy mundialu już losowaniem, dobrze byłoby mieć możliwość rozegrać go na boisku. Kiedy przed Euro 2024 jeszcze zanim odbyły się baraże, przydzielono Polskę do grupy z Francją, Holandią i Austrią, wiadomo było, że gra idzie o trzy turniejowe mecze i ani jednego więcej. Teraz takich ograniczeń nie ma. I już samo to zwiększa apetyt na przekonanie się, co byłoby w tej grupie do ugrania.

Flourish

Datawrapper

BiQpin

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...