Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Polacy nie mieli prawa mieć topowej dyspozycji. Błędy jak za Engela. Godlewski dla Football Live #29

Katastrofalna dyspozycji zespołu? Może błąd tkwi w interpretacji wskaźników, albo badaniu nie tych parametrów, które powinny być nieustannie sprawdzane - mówi Football Live Adam Godlewski, publicysta dziennika "Sport". Tłumaczy też dlaczego Niemcy do Soczi pojechali aż 5 dni przed meczem.

Wszyscy, jak Polska długa szeroka, niezależnie od stanu cywilnego, statusu materialnego i wyuczonego zawodu, po poniedziałkowej konferencji prasowej selekcjonera Adama Nawałki i kapitana reprezentacji Polski Roberta Lewandowskiego zastanawiamy się, dlaczego – skoro było tak dobrze, jeśli chodzi o wyniki wszelkich badań u zawodników dotyczących rozmaitych fizjologicznych parametrów – było jednocześnie tak źle pod względem gry i wyników biało-czerwonych w mundialu?

Nie sądzę, żeby ktokolwiek, nawet juniorzy, kupił tłumaczenie Lewego, że zabrakło piłkarskiej jakości. W przypadku zespołu notowanego przed mundialem w czołowej dziesiątce światowego rankingu, taki argument można włożyć między bajki. OK, Nawałka wraz ze specami z PZPN – zapewne również tymi od kreowania wizerunku – znaleźli sposób na przechytrzenie klasyfikacji FIFA, w której – upraszczając – można było najwięcej zyskać wtedy, kiedy nie rozgrywało się meczów towarzyskich. Tyle że bonus za cwaniactwo mógł dotyczyć przeszacowania naszej wartości pewnie maksymalnie o 10 lokat. Na mundialu występują natomiast zespoły z drugiej pięćdziesiątki wspomnianego rankingu i radzą sobie znacznie, znacznie lepiej od reprezentacji Polski. Zatem to błędy w selekcji, przygotowaniach, doborze wyjściowego składu i taktyki, a także odejście od powtarzalności – zarówno jeśli chodzi o personalia, jak i warianty gry – odbiły się na katastrofalnej dyspozycji zespołu. A w zasadzie na jego totalnej niedyspozycji.

A jaka może być tajemnica dobrych wyników badań? Profesor Jan Chmura z wrocławskiej AWF nie ma wątpliwości, iż błąd tkwi w interpretacji wskaźników, albo po prostu nie badano tych parametrów, które powinny być nieustannie sprawdzane. Gołym okiem widać było bowiem mniejszą od Senegalczyków i Kolumbijczyków dynamikę u naszych zawodników, którym brakowało depnięcia w momencie startu do piłki, ale też i mniejszą szybkość podejmowania decyzji przez reprezentantów Polski. Naukowiec postawił też wniosek, że sztab Nawałki powielił błędy… ekipy Jerzego Engela sprzed 16 lat w Azji, gdy także nie wzięto pod uwagę zróżnicowania klimatycznego wewnątrz Korei Południowej. Wtedy także można było odnieść wrażenie, że nasi piłkarze biegając męczą się, a na tle współgospodarzy MŚ wyglądali na wręcz spowolnionych.

W poniedziałek podczas konferencji trener Nawałka mówił, że klimat Soczi jest tak dobry, że Niemcy przylecieli na mecz ze Szwecją już pięć dni wcześniej do tego kurortu. Tymczasem, zdaniem profesora Chmury, przylecieli tak wcześnie z podmoskiewskiej bazy, żeby właściwie się zaaklimatyzować, gdyż na zaadaptowanie się do warunków, w których inne są wilgotność, ciśnienie, temperatura, ewentualnie gęstość powietrza, nawet dobrze wytrenowany organizm potrzebuje minimum 72 godziny. Z naciskiem na słowo: minimum! Zatem latając w nieco inne strefy klimatyczne niewiele ponad 24 godziny przed meczem, reprezentanci Polski nie mieli wręcz prawa mieć topowej dyspozycji dnia. A nie ma podstaw, aby podważać obserwacje cenionego fizjologa – uważa Godlewski, publicysta dziennika „Sport”