Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Godlewski dla dla Football LIVE: "Polska dawaj"? Nie bardzo wiadomo, co, kiedy i komu [#1]

- Skoro akcja: mundial, zaczęła się tak groteskowo, kibice słusznie zaczęli się martwić, żeby nasza drużyna na turnieju o mistrzostwo świata nie poszła za ciosem i nie dała ciała - mówi specjalnie dla Football LIVE, Adam Godlewski. - O wiele słuszniejsze wydawało się "Nas nie dogoniat"

Hasło „Polska dawaj”, które znajdzie się na autokarze biało-czerwonych podczas mundialu w Rosji nie jest ładne, nie brzmi fajnie, nie jest też poprawne gramatycznie. Dlatego bardzo dziwi upór PZPN w forsowaniu tego językowego potworka, który po raz pierwszy pojawił się na koszulkach reprezentantów Polski tuż po wywalczeniu awansu do finałów MŚ‘18. Pal licho, że to rusycyzm, ale tak naprawdę nie bardzo w ogóle wiadomo, co Polska ma dawać, kiedy i komu. Na razie autor nietrafionego sloganu dał plamę, ale skoro akcja: mundial, zaczęła się tak groteskowo, kibice słusznie zaczęli się martwić, żeby nasza drużyna na turnieju o mistrzostwo świata nie poszła za ciosem i nie dała ciała.

Swoją drogą, jeśli już ktoś w piłkarskim związku chciał się podlizać organizatorom czempionatu, o wiele słuszniejszym wyborem wydawał się tytuł singla grupy t.A.T.u „Nas nie dogoniat”. Z jednej strony zapisany jest poprawnie po rosyjsku, co mogłoby przypaść gospodarzom do gustu. Z drugiej natomiast – niezwykle optymistyczny, a nawet znamionujący siłę graniczącą z bezczelną pewnością siebie. Po wyjściu z grupy można by bez trudu dodać przecież, że Anglicy… nas nie dogoniat, potem Niemcy, Brazylijczycy. I w ogóle nikt.

Najbardziej w całym zamieszaniu z hasłem intrygujące jest jednak to, jak Adam Nawałka – człowiek z natury przesądny i jednocześnie niezwykle elegancki – w ogóle zgodził się na ingerowanie w motto sprzed dwóch lat, gdy na autobusie widniało jedynie słuszne (bez grama ironii) motto: Łączy nas piłka. Nie dość, że przyjemne i gramatycznie bez zarzutu, a dodatkowo pełne treści, to na dodatek okazało się fartowne. W zaistniałych okolicznościach nie zdziwiłbym się, gdyby po ewentualnym niepowodzeniu w Rosji – którego oczywiście biało-czerwonym nie życzę – selekcjoner całą odpowiedzialność zrzucił na pomysłodawcę,  hm, dewizy: „Polska  dawaj”. Pytanie jednak, czy w takich okolicznościach PZPN wskazałby autora? – retorycznie pyta dziennikarz Adam Godlewski, publicysta dziennika „Sport”.