Michał Goliński - Bohater Cracovii

Występ Michała Golińskiego stał pod znakiem zapytania. Pomocnik Cracovii zdążył się wyleczyć i zaczął wreszcie spłacać pieniądze wydane na transfer z Zagłębia Lubin

Zobacz gola Michała Golińskiego w spotkaniu z Wisłą ?

28-letni pomocnik doznał kontuzji w meczu z Odrą Wodzisław. Przez prawie miesiąc leczył się, a także walczył z grypą. Wcześniej nie błyszczał, choć trener Orest Lenczyk sprowadził go z Zagłębia po to, by rozprowadzał akcje Cracovii. Golem strzelonym Wiśle spłacił kredyt zaufania u szkoleniowca.

Krzysztof Staszak: Pana bramka sprawi, że przez najbliższe pół roku to kibice Cracovii będą chodzić po Krakowie z podniesionymi głowami.

Michał Goliński: Tak naprawdę to nie jest istotne, kto strzelił gola, Ważne, że zdobyliśmy trzy punkty. Na pewno nie byliśmy faworytem, w końcu walczymy o utrzymanie, a Wisła stara się obronić tytuł mistrzowski. Chcieliśmy zrobić wszystko, by o tym nie myśleć i sprawić niespodziankę. Wygraliśmy ostatni mecz z Polonią Warszawa, pokonaliśmy mistrza Polski, oby tak dalej,

Czy te ostatnie zwycięstwa to owoce pracy trenera Oresta Lenczyka?

- Rzeczywiście, jest to bardzo dobry trener, świetny fachowiec i wiedzieliśmy, że prędzej czy później to zaskoczy. Ostatnio przekonaliśmy się, że małymi kroczkami z meczu na mecz jest coraz lepiej.

Pan wie, jak wygrywać z Wisłą. W Krakowie na pewno pamiętają porażkę 0:4 z Groclinem.

- To było bardzo dawno temu. Naszym trenerem był wtedy jeszcze Maciej Skorża. Pamiętam, że byliśmy bardzo szczęśliwi, ale na pewno nie tak bardzo jak po tym derbowym zwycięstwie. Trzy punkty cieszą podwójnie, bo wiedzieliśmy, że będzie niezwykle ciężko. Wisła to twardy przeciwnik, nie pomagało nam również kiepskie boisko. Na pewno jutro będziemy czuli ten mecz w nogach.

Jaki był Wasz klucz do tego zwycięstwa?

- Na pewno zaangażowanie i walka. Wiedzieliśmy, że wiślacy mają wyższe umiejętności, dlatego na boisku musieliśmy zostawić mnóstwo zdrowia. Okazało się jednak, że potrafiliśmy stwarzać sobie sytuacje. Radek Matusiak na początku spotkania mógł dać nam prowadzenie, później jeszcze kilka razy uderzaliśmy na bramkę Mariusza Pawełka. W drugiej połowie do strzelenia gola wystarczyła nam jedna okazja.

Kibice Cracovii będą mieli nowego bohatera.

- Na pewno wszyscy zasłużyliśmy na słowa pochwały. Na boisku przecież wygrała cała drużyna, a nie tylko ja. Nie możemy jednak zbyt długo świętować tego zwycięstwa, od jutra zaczynamy koncentrować się na kolejnym spotkaniu.