Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Droga na mundial. Niepewność w bramce Argentyny

Selekcjoner reprezentacji Argentyny Alejandro Sabella musi mieć wielkie zaufanie do wybranych zaraz na starcie eliminacji do mundialu trzech bramkarzy - zwłaszcza że według wielu nie są oni najlepszymi spośród grupy potencjalnych golkiperów "Albiceleste".

Michał ZachodnyMichał Zachodny Fot. Jacek Dymkowski Problem Argentyny jest zresztą porównywalny do tego w Brazylii, gdzie trzech bramkarzy jest już po trzydziestce i żaden z nich nie gwarantuje wysokiej jakości. Julio Cesar ostatnio stracił miejsce w QPR i od zimy gra w Toronto, natomiast Jefferson i Victor z ligi brazylijskiej, pomimo swojego wieku, nie dobili nawet do dziesięciu występów w kadrze. Alejandro Sabella także postawił na doświadczonych bramkarzy, chociaż akurat u niego to "najmłodszy", 27-letni Sergio Romero jest podstawowym golkiperem.

Problem jest też inny niż wiek zainteresowanych - żaden z trójki Romero, Andujar, Orion nie gwarantuje wielkiej jakości. Ten pierwszy latem został wypożyczony z Sampdorii do Monaco, ale kilka miesięcy czekał na debiut, ostatecznie rozgrywając tylko kilka meczów w Ligue 1, przegrywając rywalizację z Subasiciem. Z kolei Andujar miał podobne problemy w Catanii, grał w kratkę i nie pomógł swojej drużynie uratować się przed spadkiem z ligi. Co gorsza, gdy na finiszu rozgrywek jego zespół zaczął wygrywać, on obserwował te mecze z ławki rezerwowych. Pozostaje Orion z Boca Juniors, który jednak nie zachwycał w minionym sezonie ligi argentyńskiej, a po pierwszej części rozgrywek był mocno krytykowany. Zresztą w kadrze jest i tak dopiero trzeci w kolejności do gry w bramce Argentyny, a ostatnie mecze, jakie rozegrał, odbyły się we wrześniu... 2011 roku.

- Nie wiem, co więcej mogę zrobić, by selekcjoner skupił na mnie swoją uwagę - żalił się Willy Caballero kilka miesięcy temu. - Jestem zawiedziony i wciąż nie wiem, co musi się wydarzyć, bym doczekał się debiutu - mówił z kolei Julian Speroni w lutym, gdy Sabella pominął go przy powołaniach na kolejny mecz towarzyski. Ciekawe, że losy golkiperów Malagi i Crystal Palace w tym sezonie tak bardzo się łączą - bo przecież żaden z nich nie ma nawet jednego występu w dorosłej reprezentacji Argentyny, a należą do zdecydowanie najlepszych bramkarzy ze swojego kraju. Tam również dostrzeżono ten problem - "Niepewność argentyńskiej bramki", pisał dziennik "La Nacion", a jedna z lokalnych gazet pytała otwarcie "jak Sabella może nocą spać, wiedząc, że wybrał tak słabych golkiperów?".

Oczywiście wybór powinien być prosty. Julian Speroni może i nie dostał jeszcze oferty nowego kontraktu od Crystal Palace i na nowy sezon znajdzie sobie inny klub w Anglii, ale jego występy w Premier League przyczyniły się do sensacyjnego utrzymania "Orłów". Tony Pulis nie mógł się go nachwalić, twierdząc, że Sabella powinien dać mu choćby szansę. 34-letni bramkarz jest już legendą na Selhurst Park, gdzie jest nawet bar jego imienia. - Nie musi przyjeżdżać do Anglii, jak każdy mecz jest do obejrzenia w argentyńskiej telewizji - tłumaczył zawiedziony Speroni. W tym sezonie statystykami dorównuje choćby Hugo Llorisowi, czyli nie tylko pierwszemu bramkarzowi reprezentacji Francji, ale też kapitanowi drużyny Deschampsa.

Z kolei o wyczynach Willy'ego Cabellero było bardzo głośno w ostatnich tygodniach, gdy zaprezentował się fantastycznie przeciwko Atletico Madryt na finiszu Primera Division. Malaga zatrzymała przyszłych mistrzów Hiszpanii głównie dzięki jego interwencjom. Zresztą jest on pod tym względem w ścisłej czołówce tej ligi, a przecież jego drużyna znacznie obniżyła loty. Jego renoma w Hiszpanii wciąż rośnie, ale nie w kraju - z Argentyną "grał" tylko na Igrzyskach Olimpijskich w 2004 roku, a wiodącą rolę odegrał trzy lata wcześniej, na młodzieżowych mistrzostwach świata. - Wiem, że ma on rewelacyjny sezon, ale ktoś musi podjąć trudną decyzję - mówił Alejandro Sabella.

Selekcjoner więc bierze ciężar odpowiedzialności na siebie, ale jakby lekceważył znaczenie tej pozycji, jakby najważniejsze dla niego było to, ile goli więcej od rywala uda się jego drużynie strzelić. Biorąc jednak pod uwagę to, że również w linii obrony ma on podobne problemy z formą i jakością swoich reprezentantów, ograny i skuteczny bramkarz byłby lepszym rozwiązaniem niż Andujar, który w Serie A wpuszczał średnio co trzeci strzał, czy Sergio Romero, który w ostatnim sezonie Ligue 1 musiał wybronić... cztery uderzenia. Czy zatem mundialowy test wart jest takiego ryzyka?

Najpiękniejsze bramki Argentyny na mistrzostwach świata [WIDEO]

 

Michał Zachodny

Więcej o: