Droga na mundial. Największa krzywda Francji

Gdyby jeden sędzia nie podjął błędnej decyzji, Francja wcale nie musiałaby czekać do mundialu na swoich boiskach w 1998 r., by zagrać w finale najważniejszej piłkarskiej imprezy.

Materiał powstał w ramach Tygodnia Francuskiego projektu "Continental - Droga na Mundial".

Ten faul przeszedł do historii nie tylko z powodu swojego znaczenia dla wyniku meczu, ale także z powodu swojej brutalności. Była 57. minuta półfinału mistrzostwa świata między Francją a RFN. Na tablicy wyników widniał remis 1:1. Gole jeszcze w pierwszej połowie zdobyli Pierre Littbarski dla Niemców i Michel Platini dla Francji. I wtedy - w owej 57. minucie meczu - Patrick Battiston znalazł się niepilnowany tuż przed polem karnym Niemców. Dostał świetne podanie od Michela Platiniego. Piłkę miał na nodze, ale fatalnie spudłował. Futbolówka minęła słupek bramki. Tego jednak Battiston już nie widział.

Atak wprost w zawodnika

Rozpędzony bramkarz rywali Toni Schumacher wpadł w niego i znokautował. Choć piłka leciała nisko nad ziemią, Niemiec wyskoczył wysoko w górę i swoim biodrem trafił w twarz Francuza. Wszyscy, którzy widzieli tę sytuację na żywo, zachodzili w głowę, dlaczego bramkarz Niemców nie został ukarany czerwoną kartką; dlaczego arbiter nie podyktował rzut karnego. Atak Schumachera był ewidentnie wymierzony w zawodnika. Niemca w tej sytuacji w ogóle nie interesowała piłka.

 

Battiston stracił przytomność i jak później się okazało, doznał złamania szczęki, uszkodzenia kręgów szyjnych i stracił dwa przednie zęby. Był w tak złym stanie, że lekarze podali mu tlen jeszcze na stadionie.

Francuzi byli w szoku. Platini początkowo myślał nawet, że Battiston nie żyje, bo nie wyczuł u niego pulsu i poszkodowany był bardzo blady. Przerwa, by opatrzyć zawodnika i znieść go z boiska trwała kilka minut. Arogancki Schumacher, gdy dowiedział się, że rywal stracił po jego ataku kilka zębów, żartował: - Zapłacę mu rachunek za dentystę.

Sędzia w ogóle tego nie widział

Holenderski sędzia Charles Korver nie dopatrzył się w brutalnym zagraniu Schumachera żadnego faulu. Nakazał grę od bramki. Dopiero po latach przyznał się do błędu.

- Myślę, że powinienem był dać Schumacherowi czerwoną kartkę - powiedział Korver w holenderskim filmie dokumentalnym po obejrzeniu wideo z meczu. - W czasie meczu, myślałem jednak, że powziąłem dobrą decyzję.

Okazało się, że Holender w ogóle nie widział ataku Schumachera. - Podążałem wzrokiem za piłką, bo myślałem, że padnie gol - tłumaczył się arbiter. - Dopiero po chwili spostrzegłem, że doszło do zderzenia Schumachera i Battistona. Poszedłem do asystenta - Valentine'a ze Szkocji i zapytałem, czy coś mi umknęło.

Okazało się jednak, że i Szkot niczego nie widział. I w ten sposób Holender podjął jedną z najbardziej krzywdzących decyzji w historii mistrzostw świata.

Schumacher bohaterem karnych

Błąd arbitra miał poważne konsekwencje. Battiston wszedł bowiem w drugiej połowie jako zmiennik. Trener Michel Hidalgo musiał więc szybko wprowadzić drugiego i ostatniego dozwolonego wtedy rezerwowego zawodnika na boisko.

Po 90 minutach wynik się nie zmienił. W dogrywce dwa gole strzelili najpierw Francuzi. Pierwszego - Marius Tresor, a drugiego Alain Giresse. Niemcy walczyli jednak do końca. Kontaktowego gola zdobył Karl-Heinz Rummenigge, a wyrównał Klaus Fischer.

Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Po raz pierwszy o awansie do finału mistrzostw świata miały więc zadecydować rzuty karne. Ich bohaterem został Schuamcher, którego na dobrą sprawę już od godziny nie powinno być na boisku. Niemiecki bramkarz obronił dwa rzuty karne - Didiera Sixa i Maxime'a Bossisa. Dzięki niemu drużyna RFN zagrała w finale. Tam przegrała z Włochami 1:3. Francja w meczu o trzecie miejsce uległa 2:3 Polsce.

Po latach Schumacher przeprosił Battistona osobiście i Francuz stwierdził, że nie żywi już urazy.