Bundesliga. Borussia tylko przystankiem, Isaka czeka wielka kariera

Borussia Dortmund już od wielu lat realizuje politykę opartą na sprowadzeniu utalentowanych, młodych zawodników, którzy są później sprzedawani ze sporym zyskiem. Od momentu pojawienia się w klubie Juergena Kloppa, czyli od 2008 roku BVB konsekwentnie jest wierna swojej koncepcji budowania wielkiego zespołu. Poza wyjątkami (Mkhitaryan, Reus, czy nawet Aubameyang) trudno szukać w Dortmundzie wielomilionowych transakcji. No, chyba że mówimy o transferach z Borussii do innego klubu.

Perfekcja, detale, czyli coś w niemieckim języku - nie tylko sportowym - funkcjonuje od dawna najlepiej oddaje politykę prowadzoną przez Hansa-Joachima Watzke i Michaela Zorca. Borussia nie zwykła przepłacać za zawodników, a jeśli wydaje na nich większe pieniądze, to są to ruchy przemyślane.

Kiedy w 2009 roku na Signal Iduna Park za 4,2 mln euro sprowadzano niechcianego w Bayernie Monachium Matsa Hummelsa ludzie pukali się w głowę. Pytano: "po co?"

Siedem lat, które w klubie spędził środkowy obrońca, rozwiało wszystkie pytania. Defensor nie tylko stał się kluczową postacią zespołu, który dwukrotnie sięgał po mistrzowski tytuł, ale był jednym z wielu zawodników sprzedanych z zyskiem.

42,7 mln euro - to łączna kwota, za którą do Dortmundu przybyli Mats Hummels, Ilkay Guendogan, Henrikh Mkhitaryan i Ivan Perisić. Dodatkowo do klubu za darmo trafił Shinji Kagawa, a przykładem na to, że futbolowa akademia w Dortmundzie także ma się całkiem nieźle był Mario Goetze.

Za tę szóstkę BVB zainkasowała w sumie...165 mln euro! Sam transfer Ormianina do Manchesteru United był wart 42 mln, czyli tyle, za ile Borussia sprowadziła czterech zawodników. Te ruchy pokazują, że BVB potrafi dobrze zainwestować pieniądze. Zdarzały się transferowe niewypały, jak chociażby przybycie Ciro Immobile, ale na ogół Zorc z Watzke nie popełniają błędów jeżeli chodzi o angaż nowych zawodników. Wydaje się, że i tym razem dobrze ulokowali pieniądze.

Mowa oczywiście o transferze 17-letniego szwedzkiego talentu - Alexandra Isaka. Młody chłopak, pochodzący z Erytrei został sprowadzony ze szwedzkiego AIK Solna i mimo, że nie wiadoma jest oficjalna kwota transferu, to mówi się, że Borussia musiała zapłacić za Isaka w granicach 8-10 milionów euro. Taka kwota już czyni napastnika najdroższym 17-latkiem w historii Bundesligi.

Isak, rocznik 1999 to jeden z największych talentów w szwedzkim futbolu. Jako niespełna 16-latek zadebiutował w szeregach AIK w wygranym 6:0 meczu Pucharu kraju, w którym zresztą zdobył gola. Podobnie jak w debiucie ligowym. Kariera snajpera rozwijała się na tyle błyskawicznie, że już 8 stycznia 2017 roku, zatem w wieku niespełna osiemnastu lat zadebiutował w barwach "Trzech Koron" w przegranym 1:2 spotkaniu towarzyskim z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Pierwszą bramkę dla Szwedów strzelił zaś cztery dni później w kolejnym sparingu - wygranym 6:0 ze Słowacją (został najmłodszym strzelcem gola w historii reprezentacji tego kraju).

Początek kariery Isaka jest zatem zawrotny i nie ma co się dziwić, że nie może uciec od porównań do mającego status boga w Szwecji Zlatana Ibrahimovicia. Już zresztą pobił "Ibrę" w jednym zestawieniu - stał się najdrożej sprzedanym zawodnikiem ze szwedzkiej ekstraklasy. Czy przybycie do Borussii to tylko przystanek w drodze do większej kariery?

Nie da się tego wykluczyć. BVB stanowi idealną trampolinę do wypłynięcia na szersze wody. Warto zauważyć, że dortmundczycy batalię o Isaka wygrali między innymi z Realem Madryt. Tutaj pojawia się ważna kwestia. Kiedy w 2015 roku cała Europa biła się o Martina Odegaarda Norweg wybrał Real Madryt. Kiedy zaś rok wcześniej trwała batalia na Starym Kontynencie o Alena Halilovicia, Chorwat wybrał słoneczną Katalonię i Camp Nou.

Gdzie dziś są obaj? Piłkarz ze Skandynawii gra w holenderskim Heerenveen i to z różnym skutkiem, zaś piłkarz z byłej Jugosławii kopie piłkę w Hamburgerze SV.

Zobacz wideo

Wielkie gwiazdy zmienią klub w ostatniej chwili? Koniec okna transferowego coraz bliżej!

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.