Bundesliga. Borussia - Hoffenheim 3:2. Gol Piszczka, pożegnanie Lewandowskiego

Robert Lewandowski dwoił się i troił w swoim ostatnim meczu w Dortmundzie, ale pożegnalnego gola nie strzelił. Piękną bramkę zdobył za to Łukasz Piszczek

Mecz zaczął się dla wicemistrza Niemiec bardzo źle. Już w piątej minucie Firmino wykorzystał podanie Johnsona i pokonał Weidenfellera.

W 29. min zaczęła się jednak kanonada. W pięć minut do bramki gości trafili Grosskreutz, Mchitarian i Piszczek.

Grosskreutz miał w tym meczu mnóstwo okazji, ale nie zdobył więcej bramek czy to z powodu strzałów minimalnie niecelnych, czy też świetnie bronionych przez bramkarza rywali. Jedynego gola strzelił, gdy kolejni piłkarze Borussii, przeprowadzający akcję, tracili piłkę, a on przejął ją i zdecydował się natychmiast na uderzenie z dystansu. Trafił przy słupku.

Chwilę później Reus pomknął prawym skrzydłem, świetnie wrzucił piłkę w pole karne, a tam był Mchitarian, który kapitalnie złożył się do tego uderzenia głową.

I już po chwili było 3:1. Piękną bramkę zdobył nie ten Polak, po którym wszyscy się tego spodziewali. Piłka z rzutu wolnego została wbite w pole karne, goście próbowali ją wybić główką, ale wybicie było za lekkie - na piłkę w polu karnym nabiegł Piszczek, który zewnętrzną częścią stopy uderzył tak, że odkręcając się od bramki, piłka trafiła w okienko! Dla polskiego obrońcy był to trzeci gol w sezonie (i drugi w ostatnich trzech spotkaniach), którego spora część ominęła go z powodu kontuzji.

Ostatnia bramka padła po fatalnym błędzie bramkarza gospodarzy. Suele uderzył z kilkudziesięciu metrów, piłka lekko skręciła, raczej się o nikogo po drodze nie otarła, a przygotowujący "koszyczek" Weidenfeller przepuścił piłkę między nogami. Koszmarny klops.

W 91. min trener Juergen Klopp przeprowadził ostatnią zmianę. Z boiska zszedł żegnany po raz ostatni przez kibiców Borussii Robert Lewandowski. Dwoił się i troił, zagrał dobry mecz, ale szczęścia nie miał - pożegnalnej bramki w Dortmundzie nie zdobył. Na kolejkę przed końcem sezonu ma na koncie 18 bramek - tyle samo, co Mario Mandżukić z nowego-starego mistrza Niemiec Bayernu Monachium.

Pikachu na czele reprezentacji Pokemonów! Sprawdź, kto jeszcze wspiera Japonię

Kto zostanie królem strzelców?
Więcej o: