Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Debiut Weidenfellera "na czysto", ale hit na Wembley osłabił Borussię przed Bayernem

Roman Weidenfeller został najstarszym bramkarzem, który zadebiutował w niemieckiej bramce, ale fani Borussii mogą mieć mieszane uczucia po klasyku Anglia - Niemcy na Wembley. Weidenfeller gola nie puścił, ale też ani razu nie musiał wykazywać się swoimi umiejętnościami. Na dodatek z kontuzjami boisko opuścili Marcel Schmelzer oraz Mats Hummels i już na pewno nie wystąpią w sobotnim meczu z Bayernem.

Historia spotkań Anglii z Niemcami jest tak długa i bogata, że kibice na Wembley z pewnością nie potraktowali porażki 0:1 "towarzysko". Tym bardziej że to Niemcy przeważnie wychodzili z tych pojedynków zwycięsko, tak jak na MŚ w 1990 i 2010 lub podczas Euro '96, gdy drużyna Bertiego Vogtsa stanęła na drodze gospodarzy do finału. Anglicy triumfowali na Euro 2000, lecz wówczas obie drużyny nie wyszły nawet z grupy.

Anglicy przegrali z Niemcami na Wembley już szóste spotkanie z rzędu, a ostatni raz wygrali taki mecz w 1975 roku. Weidenfellera nie było jeszcze wtedy nawet na świecie, ale i tak w wieku 33 lat został najstarszym debiutantem - bramkarzem w historii niemieckiej kadry. Debiut, mimo że udany - bo "na zero z tyłu" - to raczej nie przyniósł bramkarzowi Borussii chwały. Nie ma w tym oczywiście jego winy, bo zawiedli angielscy atakujący, więc Weidenfeller nie miał po prostu szans na zaprezentowanie swoich umiejętności.

Jedyne zagrożenie pod jego bramką stworzyli Steven Gerrard i Andros Townsend. W 43. minucie pierwszy z nich próbował szczęścia z daleka, jednak piłka po jego uderzeniu wylądowała na górnej siatce bramki. Z kolei w 57. minucie golkiper BVB miał sporo szczęścia, gdy atakujący z prawego skrzydła gracz Tottenhamu trafił w słupek. Najlepiej występ Weidenfellera podsumował dziennik "Ruhr Nachrichten": "Był to wyjątkowo niespektakularny debiut. Żadnych parad, żadnych błędów".

Sam bramkarz był po debiucie bardzo zadowolony, choć w jego słowach można wyczuć zawód, że nie mógł się wykazać: - Było trochę napięcia, jednak muszę podziękować zespołowi, że przyjął mnie bardzo dobrze. Nie miałem dziś w bramce za dużo do roboty, ale czasami musiałem "oczyścić przedpole", co udawało mi się całkiem dobrze. Jestem zadowolony, że mogłem tu być i wziąć we wszystkim udział. Wygrać 1:0 na Wembley jest lepiej, niżby tego w ogóle nie doświadczyć - powiedział bramkarz, który sam doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że już sam wyjazd z kadrą na MŚ do Brazylii będzie dla niego ogromnym wyróżnieniem.

Tekst pochodzi z bloga autora - "Die Gelbe Wand" ?

Kadra dała Bayernowi przewagę

Jeszcze przed meczem na Wembley pojawiły się sugestie niemieckiej prasy, jakoby trener Joachim Loew faworyzował Bayern przed sobotnim hitem w Bundeslidze. W sumie na boisku pojawiło się pięciu zawodników Borussii, podczas gdy do domu odesłani zostali Philipp Lahm i Manuel Neuer. Cały mecz na ławce odpoczywać mógł Thomas Mueller, a Jerome'a Boatenga zastąpił po przerwie Hummels. Pełne 90 minut z monachijczyków zagrali jedynie Mario Goetze i Toni Kroos. Drugi z nich zaliczył nawet asystę przy golu zdobytym przez Pera Mertesackera.

Nikt oczywiście nie jest w stanie udowodnić opiekunowi niemieckiej kadry, że pomaga "Bawarczykom" przed ligowym meczem na szczycie, ale fakt faktem, że to zrobił. W drugiej połowie boisko musieli opuścić bowiem dwaj kluczowi obrońcy Borussii - Hummels i Schmelzer, którzy doznali urazów. Drugi z nich grał od początku, a po przerwie został zmieniony z powodu problemów z łydką. Jego przerwa w grze potrwa około trzech tygodni.

Poważniejsza jednak wydaje się kontuzja Hummelsa, który na boisko wszedł w 46. minucie, a zejść musiał już po 19 minutach. O zmianę poprosił sam obrońca, który skarżył się na problemy ze stopą. Po meczu Loew potwierdził, że gracz Borussii skręcił kostkę. Po południu Borussia poinformowała, że Hummels nie zagra już w tym roku, a na boisko wróci dopiero w styczniu.

Do gry wciąż nie są zdolni Neven Subotić i Łukasz Piszczek, który choć zagrał już w sparingu , to nie będzie raczej w stanie sprostać obciążeniom meczu z Bayernem. Na dodatek urazu w meczu z S.C. Paderborn doznał testowany Manuel Friedrich. Mimo, że w środę - w trybie natychmiastowych - podpisano z nim kontrakt, to nie wiadomo, czy będzie gotowy do gry na sobotę.

Oznacza to, że w hitowym starciu Bundesligi, Borussia może być zdolna wystawić jedynie dwóch swoich podstawowych obrońców, czyli Sokratisa Papasthathopoulosa i Kevina Grosskreutza. Gdyby nie udało się wykurować Schmelzera, to Juergen Klopp będzie musiał łatać dziury w defensywie niedoświadczonymi Oliverem Kirchem i Erikiem Durmem.

Mecz Borussia - Bayern na antenie Eurosportu 2! Oglądaj w sobotę o 18.30

Czy Borussia jest w stanie nawiązać walkę z Bayernem w tym sezonie Bundesligi?
Więcej o: