Aplikacja
Aplikacja Sport.pl LIVE
  POBIERZ

Primera Division. Wychowankowie w Barcelonie mają problem

Nie jest łatwo być wychowankiem Barcelony. Z jednej strony jesteś absolwentem jednej z najlepszych akademii piłkarskich świata, a z drugiej - masz mizerne szanse na grę w pierwszej drużynie. Dlatego gracze z La Masii często idą na wypożyczenie do innych klubów. Ale bardzo rzadko wracają na Camp Nou.

Akademia FC Barcelony powstała na wzór szkółki piłkarskiej Ajaksu Amsterdam. Jednak "uczeń przerósł mistrza" i to właśnie słynna La Masia jest obecnie uważana za jeden z najlepszych ośrodków szkolenia młodych piłkarzy na świecie. Obecna kadra mistrzów Hiszpanii to w największej mierze efekt pracy Oriola Torta, który rozpoczął podpisywanie kontraktów z młodzieżą w Barcelonie.

To on sprowadził na Camp Nou m.in. Guardiolę, Iniestę i Xaviego. Nazywany jest ojcem La Masii. Jego zasługi idealnie oddają słowa Josepa Mussonsa, honorowego prezydenta La Masii: "Gdybyśmy mieli wymienić wszystkich graczy odkrytych przez tego człowieka, zapełnilibyśmy stadion".

Oriol Tort zmarł w 1999 roku. Nie doczekał więc niezwykłego wydarzenia. W 13. kolejce poprzedniego sezonu Primera Division jedenastu wychowanków Barcelony przebywało razem przez godzinę na boisku w meczu z Levante (4:0). Od 14. minuty (po kontuzji Brazylijczyka Daniego Alvesa, za którego wszedł Montoya) do 75. (Jordiego Albę zastąpił Adriano z Brazylii) w składzie lidera La Liga byli sami absolwenci La Masii: Victor Valdes, Martin Montoya, Gerard Pique, Carles Puyol, Jordi Alba, Xavi Hernandez, Sergio Busquets, Cesc Fabregas, Andres Iniesta, Pedro Rodriguez i Lionel Messi. Taka sytuacja nie miała w ostatnich latach miejsca w żadnym zawodowym klubie piłkarskim w najważniejszych ligach europejskich.

Pechowe wypożyczenia

Marzenie o samych wychowankach na boisku stało się zarazem przekleństwem trenerów w Barcelonie. Co roku Barca ma problem - co zrobić z utalentowanymi piłkarzami, dla których nie ma miejsca w składzie?

Najlepiej wypożyczyć. Od 1993 roku, kiedy Barca wypożyczyła obrońcę Lluisa Carrerasa do Oviedo, Katalończycy przeprowadzili 60 podobnych transakcji z udziałem 31 zawodników. Byli wśród nich wychowankowie, jak Sergio Garcia, Oscar Garcia czy Marc Crosas. Nie zabrakło także futbolistów, którzy zostali zakontraktowani po okazjonalnej cenie, ale w pewnym momencie przestali spełniać oczekiwania. Tak było w przypadku Javiera Savioli, Aleksandra Hleba czy Martina Caceresa.

Jednak odejście na wypożyczenie z możliwością powrotu rzadko kiedy kończyło się powtórnym wcieleniem w szeregi Barcelony. Od sezonu 1993/94 niewielu zawodników wróciło do pierwszej drużyny. Udało się to jedynie trzem: Carrerasowi, Oscarowi Garcii i Sergio Santamarii. Choć wiodło się im później ze zmiennym szczęściem. Santamaria, po wyprawie do Oviedo i Elche, powrócił do Barcy zaledwie na sezon, by później znowu zostać wypożyczonym, do Alaves.

Ciekawy jest przypadek Luisa Garcii, który kolejno był wypożyczany do Valladolidu (dwukrotnie), Toledo i Tenerife. Później podpisał kontrakt z Atletico, skąd Barcelona wykupiła go za 6 milionów euro.

Głośna była sprawa Keirrisona, kupionego za 14 milionów euro w 2009 roku i natychmiast wypożyczonego (kolejno do Benfiki, Fiorentiny, Santosu i Cruzeiro). Brazylijczyk nigdy nie zadebiutował w barwach Barcelony, a potem odszedł za darmo.

Isaac Cuenca został wypożyczony do Ajaxu Amsterdam w styczniu 2013 roku, aby wrócić do formy po kontuzji prawego kolana. W Holandii zaczął obiecująco, ale Cuenca wciąż miał kłopoty z kolanem. Badania nie wykazały większych problemów, ale od 24 lutego próżno szukać Isaaca w składzie drużyny z Amsterdamu, a piłkarz częściej niż na murawie bywa w gabinetach medycznych. Powrót do Barcelony, po transferze Neymara, raczej też nie wchodzi w grę.

Bojan Krkic też nie wykorzystał swojej szansy poza Katalonią. Młody Hiszpan nie sprawdził się w Romie i AC Milan i żaden z tych klubów nie zdecydował się na wykupienie zawodnika. Bojan w Milanie strzelił 3 gole, w Romie trafiał do bramki siedmiokrotnie w 33 spotkaniach. Barcelona również nie ma zamiaru na niego stawiać i piłkarz trafił na kolejne wypożyczenie do Ajaksu.

Andreu Fontas był na wypożyczeniu w Mallorce. Początkowo, pod wodzą trenera Joaquina Caparrosa mógł liczyć na grę, ale szybko usiadł na ławce rezerwowych. Gdy zespół przejął Gregorio Manzano, na zawodnika z Barcelony nie stawiał wcale. W obecnym sezonie obrońca wychowany w La Masii został sprzedany do Celty Vigo za milion euro.

Zbyt duża konkurencja

Kolejnych przykładów jest mnóstwo. Muniesa odszedł za darmo, ponieważ jego umowa z Barceloną dobiegła końca, a klub nie zrobił nic, aby go zatrzymać. Jeszcze tego lata władze Barcelony będą musiały zastanowić się, co zrobić z kolejnymi wychowankami. Bramkarz Oier Olazabal najprawdopodobniej zostanie sprzedany i wszystko wskazuje na to, że jego los podzieli też Jonathan Dos Santos.

Wychowankowie stanowili i nadal stanowią o sile Barcelony. Xavi, Puyol, Iniesta, Valdes, Fabregas, Messi, Pique, Alba, Pedro czy Busquets to najważniejsze talenty, które w ostatnich latach ukształtowała La Masia. Dziesięciu piłkarzy, w zasadzie prawie kompletna pierwsza jedenastka "Blaugrany". Problem w tym, że najmłodszy z nich, Sergio Busquets, rozpoczął seniorską karierę w 2008 roku, czyli pięć lat temu. Gdzie są następcy? Owszem, do składu dołączyli wychowankowie - Marc Bartra, Martin Montoya, Sergi Roberto i Cristian Tello, ale w odróżnieniu od graczy z wcześniejszych roczników nie są to piłkarze, którzy stanowiliby o sile zespołu.

Dlaczego? Można się doszukiwać winy trenera bądź mocnej presji na wynik. Guardiola zrezygnował z gwiazd i postawił na młodych zawodników, których znał. Jego następca Tito Vilanova nie stawiał już tak na wychowanków. Zadowolił się tym, co zostawił mu poprzednik. A młodzi, którzy byli już w kadrze pierwszego zespołu, coraz rzadziej pojawiali się na murawie. By sprostać oczekiwaniom, Barcelona zaczęła sprowadzać zawodników z zewnątrz, kupując Villę, Sancheza, Songa, a ostatnio Neymara. Co jeszcze bardziej ogranicza szanse adeptów szkółki.

Wychowankami, po których w Barcelonie spodziewa się najwięcej w przyszłości, są obecnie Gerard Deulofeu i Rafinha. Obaj, oczywiście, nie mają szans na grę, dlatego zostali wypożyczeni. O Deulofeu biło się sporo klubów, ostatecznie piłkarz wylądował w Evertonie, gdzie będzie pracował w Anglii pod okiem katalońskiego trenera, Roberta Martineza.

- Gerard jest diamentem hiszpańskiego futbolu, chłopakiem z niesamowitym talentem i jestem szczęśliwy, że wybrał Everton w celu zrobienia kolejnego kroku w karierze - stwierdził Martinez.

Rafinha powędrował do Celty Vigo, którą od nowego sezonu będzie prowadzić były piłkarz Barcelony, Luis Enrique.

Obaj piłkarze zostali wypożyczeni na rok. Po tym czasie mają wrócić na Camp Nou. Czy po to, by grać w pierwszej "jedenastce"?

Z wychowanków La Masii, którzy nie przebili się do pierwszego składu FC Barcelony, dałoby się stworzyć niezłą 11. Przykład? - Bramkarz: Pepe Reina; Obrońcy: Marc Valiente, Alberto Botia, Marc Muniesa, Andreu Fontas; Pomocnicy: Victor Vazquez, Orio Romeu, Mikel Arteta, Luis Garcia; Napastnicy: Mauro Icardi, Bojan Krkic.

Więcej o: