Primera Division. Konflikt między Guardiolą i Barceloną. O co naprawdę poszło?

- W tym roku zdarzyło się kilka rzeczy, które przekroczyły pewną granicę. Choroba Tito Vilanovy została wykorzystana przeciwko mnie i nigdy tego nie zapomnę - powiedział dwa dni temu na konferencji prasowej Josep Guardiola. Słowa byłego trenera Barcelony, a aktualnie szkoleniowca Bayernu Monachium wywołały prawdziwą burzę w hiszpańskich mediach. O co naprawdę chodzi w konflikcie między Guardiolą i Barceloną?

Dołącz do zabawy w Wygraj Ligę i rywalizuj z innymi prezesami wirtualnych klubów ?

"Guardiola wysadził w powietrze Barcelonę", "Guardiola atakuje" - takie tytuły ukazały się w hiszpańskiej prasie po konferencji, w której szkoleniowiec Bayernu Monachium w negatywnym świetle pokazał swój były klub. Guardiola oskarżył władze Barcelony o wykorzystywanie przeciwko niemu choroby (rak ślinianki) obecnego trenera "Dumy Katalonii" Tito Vilanovy. Guardiola odpierał m.in. zarzut, jakoby nigdy nie spotkał się ze swoim byłym asystentem, kiedy ten był w trakcie leczenia w Nowym Jorku. Zaprzeczył też swoim rzekomo wcześniejszym słowom, że Vilanova nie będzie umiał stworzyć duetu z Lionela Messiego i Neymara. Dzień wcześniej w hiszpańskiej prasie pojawiły się informacje, że powiedział coś takiego ojcu Brazylijczyka, próbując go jednocześnie przekonać do transferu do Bayernu Monachium.

Cała, ostra reakcja Guardioli była sporym zaskoczeniem. Nikt chyba nie spodziewał się, że konflikt między nim a Barceloną jest tak duży. Nic dziwnego, że sobotnia prasa w Hiszpanii postanowiła szczegółowo przeanalizować przyczyny tych niesnasek.

Według "Marki" i "Sportu" Josep Guardiola jeszcze jako trener Barcelony nie miał dobrych relacji z prezesem klubu Sandro Rosellem. Dodatkowo się one pogorszyły, kiedy w dniu rezygnacji Guardioli z dalszego prowadzenia zespołu Rosell natychmiast poinformował, że jego następcą będzie Vilanova. Ponadto Guardiola zawsze lepiej dogadywał się z poprzednikiem Rosella Joanem Laportą i również skłóconym z obecnym prezesem Johanem Cruyffem. Ten rozkład sympatii również zaogniał stosunki między Guardiolą i władzami klubu. Tym bardziej że Guardiola często umawiał się na obiady z wyżej wymienioną dwójką. Cruyff był honorowym prezesem Barcelony, ale Rosell, kiedy objął rządy, funkcji go pozbawił. A Laportę Rosell oskarżał o przywłaszczenie 3 milionów euro. Guardiola na jednej z konferencji Laportę żarliwie bronił.

Inna sprawa - Vilanova miał sam stwierdzić, że jego relacje z Guardiolą ochłodziły się po podróży do Nowego Jorku, gdzie Vilanova leczył chorobę. Myślał, że jego były współpracownik będzie częściej go odwiedzał w szpitalu. Guardiola tłumaczył, że widział się z Vilanovą w Nowym Jorku (w mediach pojawiały się informacje, że nie odwiedził go ani razu), a częściej z nim spotykać się po prostu nie mógł.

Na stosunki pomiędzy Barceloną a Guardiolą nie wpływał też pozytywnie konflikt interesów. Po objęciu roli szkoleniowca Bayernu przez Guardiolę oba kluby walczyły o Neymara, poza tym w prasie zaczęły pojawiać się informacje, że kilku z zawodników "Dumy Katalonii" może wzmocnić Bayern. Działacze Barcelony mogli przez to wszystko poczuć zagrożenie ze strony Guardioli i jego nowego klubu.

Barcelona postanowiła w piątek załagodzić sytuację. - Nie rozumiem oświadczenia Pepa. Mam nadzieję, że kiedyś to wytłumaczy, ponieważ nasze relacje, a mówię nie tylko za siebie, ale i za prezesa, zawsze były serdeczne. Nigdy nie wykorzystywaliśmy choroby Vilanovy do żadnych celów, a jeśli ktokolwiek coś takiego kiedyś robił, jest bardzo złą osobą - powiedział wiceprezes Barcelony Jordi Cardoner. - W każdym razie Guardiola powinien zostać legendą Barcelony na zawsze - dodał.

Mimo wszystko hiszpańskie media cały konflikt nazywają "rysą, która przerodziła się w ogromną wyrwę nie do zasypania", a całe wystąpienie Guardioli na konferencji "trzęsieniem ziemi, które kiedyś musiało nastąpić".

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

Więcej o: