Liga Mistrzów. Najtrudniejszy mecz Barcy

Najlepszą wiadomością dla Katalończyków po zwycięstwie z Deportivo 2:0 jest to, że po 13 spotkaniach z rzędu nie stracili gola. Teraz czeka ich pojedynek z Milanem w Lidze Mistrzów. Relacja Z Czuba i na żywo ze spotkania we wtorek o 20.45 w Sport.pl i w aplikacji Sport.pl Live.

- Mnóstwo ludzi czeka na naszą porażkę, by ogłosić, że wielka Barcelona się skończyła. Awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów po porażce w pierwszym meczu 0:2 z Milanem pomógłby nam się podnieść - mówił kilka dni temu Leo Messi. Argentyńczyk strzelił w sobotę gola (w 17. ligowym meczu z rzędu, to rekord wszech czasów), choć zaczął na ławce. Już to pokazuje, jak poważnie na Camp Nou szykują się do wtorkowego rewanżu z Milanem. Messi nigdy nie narzeka na zmęczenie i pcha się na boisko niezależnie od okoliczności, powstrzymują go wyłącznie kontuzje i dyskwalifikacje. W tym sezonie tylko raz Barcelona zaczęła ligowy mecz bez niego - we wrześniu z Getafe - ale wtedy argentyński napastnik odpocząć musiał, bo ledwie kilkanaście godzin wcześniej wrócił ze zgrupowania reprezentacji.

W sobotę obok niego na ławce mecz zaczęli pewni występu we wtorek Andrés Iniesta, Sergio Busquets (weszli po przerwie), Gerard Piqué, Pedro i Jordi Alba. Rezerwowi grali jednak tak jak ostatnio gwiazdy. Różnica polegała na tym, że w przegranych meczach z Realem w lidze (1:3) i Pucharze Hiszpanii (1:2) oraz Milanem na San Siro Katalończycy z trudem stwarzali okazje do strzelenia gola, a w sobotę je marnowali. Sam David Villa powinien w pierwszej połowie trafić dwa razy. Zwycięstwo 2:0 z Deportivo to dla najskuteczniejszego zespołu La Liga żaden wyczyn, zespół z La Coruni traci w tym sezonie średnio 2,14 gola na mecz.

Żeby po 90 minutach awansować do ćwierćfinału LM, Barca musi zwyciężyć trzema golami. W ostatnich 15 meczach udało jej się to tylko dwa razy, choć rywalizowała z takimi zespołami, jak Sociedad, Getafe i Granada.

Włosi są faworytami bukmacherów (za 1 euro postawione na awans Milanu dostaniemy 1,6; gdyby w ćwierćfinale zagrała Barcelona - 2,1) nie tylko z powodu boiskowej zapaści rywali. W ostatnich latach ekipa z Camp Nou była niemal wolna od problemów, zajmowała się wyłącznie wygrywaniem. Dziś okoliczności są inne.

Drużyna od blisko trzech miesięcy gra bez leczącego w Nowym Jorku nowotwór ślinianki Tito Vilanovy. 45-letni trener ogląda transmisje z treningów, przemawia do zawodników na wideokonferencjach, w czasie meczów kontaktuje się z zastępującym go asystentem Jordim Rourą. Piłkarze przyznają jednak, że bardzo im szkoleniowca brakuje. Javier Mascherano mówił, że choroby trenera i Erica Abidala (leczy nowotwór wątroby) odbijają się na ich grze. Zdaniem hiszpańskich dziennikarzy zawodnicy są przygnębieni.

W meczach z Realem i Milanem widać było, że nie ma na ławce kogoś, kto mógłby pomóc zespołowi w trudnych chwilach. Guardioli w szlagierach zdarzało się kilka razy zmieniać taktykę, przesuwać piłkarzy z jednej formacji do drugiej. Roura nie reagował, choć jego zespół przegrywał.

W sobotę asystent Vilanovy chwalił zespół za to, że nie stracił gola, cieszył się z bramki - dopiero drugiej w sezonie - Alexisa Sáncheza. Chilijczyk gra w tym sezonie słabo, ale ma szansę, by jutro zagrać z Milanem.

Dobrą wiadomością dla Barcelony jest powrót do treningów Xaviego, który nie grał od dwóch tygodni z powodu kontuzji uda. Gdyby hiszpański rozgrywający podawał we wtorek piłkę tak jak w okresie szczytowej formy zespołu Guardioli, gdyby Puyol i Piqué znów zagrali jak najlepsi stoperzy na świecie, gdyby skuteczność zachował Leo Messi, Milan czekałoby we wtorek piekielnie trudne zadanie. W fazie pucharowej LM Barcelona Guardioli rozbijała u siebie m.in. Bayern (4:0), Arsenal (4:1) i Leverkusen (7:1).

Więcej o: