Liga Mistrzów. Barcelona zatrzymana na San Siro. Znów

Zdziesiątkowany Milan cierpiał już przed ćwierćfinale Ligi Mistrzów, w środę stracił jeszcze dwóch wycieńczonych graczy. Po bezbramkowym remisie faworytem wciąż są Hiszpanie, ale jeśli Włosi na Camp Nou zagrają równie dobrze jak w środę, nie są bez szans.

Środowe bramki z ćwierćfinałów Ligi Mistrzów na Z Czuba

Gdy spotykają się zespoły, które w sumie 11 razy podnosiły Puchar Europy, trudno nie spodziewać się spektaklu. I w środę spektakl widzieliśmy.

Milan, skazywany na porażkę, lepiej zagrać chyba nie był w stanie. Choć walczył ranny w obronie (Silva), pomocy (van Bommel) i ataku (Pato), to nie pozwolił Barcelonie na strzelenie gola, co za kadencji trenera Pepa Guardioli w fazie pucharowej LM udało się tylko Chelsea. Trzy lata temu. A Milan dodatkowo na kwadrans przed końcem stracił rządzącego obroną Alessandro Nestę.

Gospodarze przetrwali najazd barcelońskich gwiazd, bo gasili je dziesięcioma piłkarzami skupionymi na obronie. Z przodu został tylko Zlatan Ibrahimovic. Mistrzowie Włoch zaryglowali pole karne, w środku pola walczył Massimo Ambrosini, a nad piłką panował Clarence Seedorf. Jedyny piłkarz Milanu, który liczbą medali nie ustępuje Katalończykom, odbierał ją i rozgrywał. Jemu trudno zmobilizować się na mecze ze średniakami i słabeuszami, ale gdy na ring wychodzi przeciwnik klasy ciężkiej, wciąż - w wieku 36 lat - biega jak czołowy pomocnik świata.

Gdy gościom udawało się przecisnąć przez wszystkie przeszkody, strzelali niecelnie albo Włochom ratował fantastyczny w całej edycji LM bramkarz Christian Abbiati.

Czytaj co o meczu pisze Rafał Stec ?

Nie gra Milanu bez piłki czyni jednak środowy wieczór wyjątkowym, bo przepis na zatrzymanie Katalończyków pokazał już Jose Mourinho. Jego Inter dwa lata temu na San Siro z Barceloną nawet wygrał, a później awansował do finału.

Piłkarze Massimiliano Allegriego nie skupiali się tylko na obronie, jeszcze przed przerwą dwa razy stawali oko w oko z Valdesem. Bohaterem mógł zostać Ibrahimović, ale uderzył za lekko.

Barcelona, w ostatnich tygodniach pochłonięta pogonią za Realem Madryt w lidze, także potraktowała szlagier na San Siro wyjątkowo. Jeszcze zanim piłkarze wyszli na boisko, trener Guardiola mówił, że jeśli jego zespół "nie zagra dwóch meczów wielkich, do półfinału nie awansuje". Jego drużyna starała się więc zaskoczyć gospodarzy. Po pomysłowym rozegraniu rzutu wolnego obrońcom Milanu mogło zakręcić się w głowach, całe San Siro było pewnie zaskoczone, gdy widziało wykopującego piłkę od bramki Victora Valdesa. Za czasów Guardioli bramkarz Barcelony najczęściej zaczynał bowiem akcje krótkim podaniem do stoperów lub bocznych obrońców.

Być może trener obrońców Pucharu Europy przewidział, że w środku trudno będzie rozegrać piłkę. Allegriemu zależało z kolei, by jego piłkarze nie próbowali rozgrywać akcji w środku pola, jego obrońcy często próbowali więc przerzucać piłkę do napastników. Im bliżej było końca tym bardziej jego piłkarze skupiali się jednak na defensywie.

Zachowali szanse na półfinał, ale zmartwień przed rewanżem im nie brakuje. I nie chodzi tylko o kontuzje.

Za kadencji Guardioli w fazie pucharowej Champions League Barcelonie zdarzało się na wyjeździe remisować (Stuttgart, Arsenal, Lyon), a nawet przegrywać (Arsenal), ale w rewanżu na Camp Nou demolowała rywali. Jeśli we wtorek wyeliminuje Milan, zagra w półfinale Pucharu Europy piąty raz z rzędu.

KONKURS: Zobacz NA ŻYWO mecz Borussia - Bayern! ?

Więcej o: