Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Nie tylko Lechia chce do górnej ósemki. Kto może jej w tym przeszkodzić

Cel numer jeden Lechii Gdańsk w rundzie wiosennej to awans do pierwszej ósemki ekstraklasy, która gwarantuje utrzymanie w lidze, jednocześnie dając okazję do powalczenia o możliwość startu w europejskich pucharach. Z takim samym założeniem co lechiści do wiosny przystąpi co najmniej osiem drużyn, które wciąż nie są pewne zajęcia miejsca w górnej połówce tabeli. Trojmiasto.sport.pl sprawdziło, co słychać u bezpośrednich rywali Lechii w grze o ósme miejsce w ekstraklasie.
7 grudnia. Piotr Stawarczyk cieszy się z gola, którym przesądził o wygranej Ruchu Chorzów nad Górnikiem Zabrze. 7 grudnia. Piotr Stawarczyk cieszy się z gola, którym przesądził o wygranej Ruchu Chorzów nad Górnikiem Zabrze. Fot. Jan Kowalski / Agencja Gazeta

Ruch Chorzów

Niebiescy byli w rundzie jesiennej prawdziwą rewelacją. Po fatalnym starcie sezonu chorzowianie byli bardzo blisko dna tabeli, jednak od momentu objęcia drużyny przez trenera Jana Kociana Ruch zaliczył fantastyczny marsz w górę klasyfikacji. Po jesieni chorzowski zespół zatrzymał się na piątym miejscu z 32 punktami. Czy wiosną niebieskich stać będzie na utrzymanie świetnej dyspozycji z końcówki jesieni? Ruch swoją siłę podobnie jak w pierwszej fazie sezonu opierać będzie na doświadczonych piłkarzach, wśród których nie będzie już jednak odchodzącego do Zagłębia Lubin Łukasza Janoszki. Wiadomo też, że z klubem pożegnają się Bartosz Brodziński i Łukasz Tymiński. Trudno spodziewać się, by zimą chorzowianie byli bardzo aktywni na rynku transferowym, jeśli chodzi o wzmocnienia. Klub ma bowiem spore problemy z zachowaniem płynności finansowej i na większe zakupy nie może sobie pozwolić. Póki co jedynym zawodnikiem, o którym mówi się w kontekście przejścia do Chorzowa jest pomocnik Puszczy Niepołomice Sebastian Janik. Mimo wszystko chorzowianie są przed startem wiosny w najlepszej sytuacji i ich szanse na utrzymanie pozycji w górnej części tabeli wydają się być największe.

Patryk Małecki na treningu Pogoni Szczecin Patryk Małecki na treningu Pogoni Szczecin Fot. Łukasz Wądołowski / Agencja Gazeta

Pogoń Szczecin

Zespół Dariusza Wdowczyka jesienią sprawiał bardzo pozytywne wrażenie i po 21 meczach zajmuje szóste miejsce w tabeli z 30 punktami. Wiosną Pogoń ma być jeszcze silniejsza. Szczecinianie przeprowadzili tej zimy najbardziej medialny transfer, czyli wykupili z Wisły Kraków Patryka Małeckiego. Skrzydłowy jesień spędzoną w Wiśle do udanych zaliczyć nie może, więc zmiana klimatu może Małeckiemu tylko pomóc. Ciekawym nabytkiem wydaje się również być sprowadzony ze Stomilu Olsztyn jeden z lepszych skrzydłowych I ligi, czyli Dominik Kun (pięć goli w 13 meczach na zapleczu ekstraklasy w rundzie jesiennej). W dodatku Pogoń zimą się nie osłabiła, gdyż wyczyściła szatnię jedynie ze zbędnych piłkarzy jak Donald Djousse czy Herve Tchami. Według trojmiasto.sport.pl Pogoń nie powinna mieć żadnych problemów z wywalczeniem miejsca w czołowej ósemce ekstraklasy.

Sparing Widzewa z Cracovią (2:2) Sparing Widzewa z Cracovią (2:2) Fot. Tomasz StaA?czak / Agencja Gazeta

Cracovia

Postawa beniaminka ekstraklasy w rundzie jesiennej może napawać optymizmem. Po 21 meczach "Pasy" są na siódmym miejscu w tabeli i mają w dorobku 30 punktów. Jednak czy tę pozycję podopieczni Wojciecha Stawowego będą w stanie utrzymać jest wątpliwe. Przede wszystkim dlatego, że krakowski zespół mocno się osłabił, tracąc swojego podstawowego stopera, czyli Milosa Kosanovicia (odszedł do KV Mechelen). Póki co Cracovii nie udało się znaleźć jego następcy, choć w kontekście wzmocnienia kadry "Pasów" wymienia się Nuno Henrique Goncalves Nogueira z Blackburn Rovers czy rezerwowego Legii Warszawa Mateusza Cichockiego. Póki co w Cracovii wylądowali jedynie obrońca Marcel Wawrzynkiewicz z Valerengi oraz napastnik Zagłębia Deniss Rakels. Te transfery zdecydowanie nie powalają na kolana, choć trener Stawowy zapowiada, że jego zespół z każdym kolejnym dniem będzie się rozkręcać.

trening Jagiellonii trening Jagiellonii Fot. Tomasz Markowski / Agencja Gazeta

Jagiellonia Białystok

Ostatnim zespołem nad kreską po rundzie jesiennej jest Jagiellonia. I nie da się ukryć, że białostoczanie będą musieli stoczyć zaciekłą walkę o to, by ten stan zachować również po zasadniczej części sezonu. Tym bardziej, że w Białymstoku ciężko wypatrywać solidnych wzmocnień. Trener Piotr Stokowiec otwartym tekstem komunikuje, że Jagiellonii nie stać na zawodników z pierwszych stron gazet, a ściąganie średniaków go nie interesuje. Jak do tej pory potwierdzonym transferem do Jagiellonii jest przyjście fińskiego pomocnika Joela Perovuo z HJK Helsinki. Do zespołu po wypożyczeniu z Mladost Podgorica wraca Ermin Seratlić, ale trudno podejrzewać, by był on pierwszoplanową postacią Jagiellonii na wiosnę. Z drugiej strony podczas pierwszego obozu we Władysławowie Jagiellonia w czterech meczach kontrolnych odniosła cztery wygrane (z Gryfem Wejherowo, Kaszubią Kościerzyna, Arką Gdynia i Stomilem Olsztyn) strzelając w sumie 10 goli, a tracąc tylko dwa.

Michał Masłowski Michał Masłowski Fot. Pawel Malinowski / Agencja Gazeta

Zawisza Bydgoszcz

Drugi, obok Cracovii, beniaminek ekstraklasy w sezon wszedł nieszczególnie, bo pierwszą wygraną odniósł dopiero w siódmej kolejce. Jednak z biegiem czasu piłkarze Zawiszy okrzepli w ekstraklasowych bojach i jesień zakończyli na dziewiątym miejscu z 29 punktami. Czy wiosną podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza stać będzie na awans do pierwszej ósemki? Jak najbardziej tak, gdyż nic nie wskazuje na to, by Zawisza miał się przed wiosennymi spotkaniami osłabić. Z drugiej strony nie zapowiada się na to, by zespół został znacząco wzmocniony, bo pozyskanie Pawła Wojciechowskiego czy wracającego po dyskwalifikacji Łukasza Nawotczyńskiego ciężko rozpatrywać w kategorii zwiększenia piłkarskiego potencjału Zawiszy. Niemniej jednak wiosną przy dobrej formie podstawowych graczy bydgoszczan - Michała Masłowskiego, Herolda Goulona, Luisa Carlosa, Andre Micaela czy Bernardo Vasconcelosa Zawiszę stać na dostanie się po sezonie zasadniczym do grupy mistrzowskiej.

Marcin Brosz ma pretensje do arbitra Marcin Brosz ma pretensje do arbitra Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta AGENCJA GAZETA

Piast Gliwice

Rewelacja poprzedniego sezonu w obecnych rozgrywkach w niczym nie przypomina błyskotliwej drużyny sprzed roku. W 21 meczach rundy jesiennej Piast wywalczył 27 punktów (tyle samo co Lechia) i jest na 11. miejscu. W Gliwicach liczą, że wiosna będzie zdecydowanie lepsza i Piastowi uda się wdrapać "nad kreskę", ale póki co wykonawców, którzy mogliby zrealizować ten cel nie widać. Lista kandydatów do gry w zespole Marcina Brosza jest pokaźna, ale jak do tej pory Piast podpisał nowe kontrakty tylko z dwoma graczami - Hebertem i Victorem Nikiema, którzy do Gliwic trafili z portugalskiej Bragi. Czy będą to trafione zakupy? Na poprzednich zagranicznych graczach, jak chociażby Rabiola czy Collins John Piast mocno się sparzył, więc trudno wyobrazić sobie, by i tym razem do drużyny trafili dość przypadkowi piłkarze. Ale czy będą to znaczące wzmocnienia? To dość dyskusyjna kwestia.

W grudniu Korona wygrała z Podbeskidziem 2:1 W grudniu Korona wygrała z Podbeskidziem 2:1 Fot. Jarosław Kubalski / Agencja Gazeta

Korona Kielce

Przez połowę rundy jesiennej Korona tułała się w dolnych rejonach tabeli, ale skuteczny finisz 2013 roku pozwolił kielczanom uwierzyć w to, że dostanie się po 30. kolejkach do pierwszej ósemki nie jest nierealne. Tym bardziej, że do ósmej Jagiellonii Korona traci tylko trzy punkty. Na razie Korona na rynku transferowym nie zaistniała, ale wkrótce w Kielcach mogą pojawić się nowi solidni piłkarze. Klub podpisał bowiem pięcioletnią umowę o współpracy z niemieckim funduszem menedżerskim Hanseatisches Fußball Kontor GmbH, który ma odpowiadać za sprowadzenie do Korony młodych perspektywicznych piłkarzy, którzy mieliby dodać zespołowi sportowej jakości, a później zostać wytransferowani z zyskiem do innych zespołów. Czy na współpracy z niemieckim inwestorem Korona skorzysta już wiosną? W Kielcach wierzą, że tak, dlatego niewykluczone, że jeszcze nie tak dawno czerwona latarnia ekstraklasy będzie w 2014 roku czarnym koniem ligi.

Śląsk Wrocław - Ślęza Wrocław 4:0. Z piłką Sebastian Mila Śląsk Wrocław - Ślęza Wrocław 4:0. Z piłką Sebastian Mila Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Śląsk Wrocław

Tego, że Śląsk po rundzie jesiennej będzie dopiero na 12. miejscu w tabeli we Wrocławiu nie zakładał nawet najbardziej zatwardziały pesymista. A jednak czarny scenariusz może stać się faktem i po sezonie zasadniczym niedawny mistrz Polski może być skazanym na walkę o utrzymanie w ekstraklasie. Chociaż... Gdy bliżej przyjrzeć się tabeli to strata Śląska do ósmego miejsca to tylko pięć punktów, więc nie jest to dystans nie do odrobienia. Wrocławianie muszą jednak ruszyć ostro do boju już od samego startu rozgrywek, bo szans na doskoczenie do górnej połówki tabeli pozostało już tylko dziewięć. A kadra Śląska na wiosnę nie wygląda wcale obiecująco. W bramce stanie najprawdopodobniej wypożyczony z Udinese Wojciech Pawłowski, ale postawa zawodnika, który przez półtora sezonu głównie siedział na ławce rezerwowych jest wielką niewiadomą. Drugi nowy piłkarz w obozie Stanislava Levego to angielski pomocnik Tom Hateley, który pomyślnie przeszedł testy i wiosną będzie przywdziewać trykot Śląska. A co z kolejnymi transferami? Póki co brak. Jeszcze gorszą informacją dla Śląska może być jednak to, że z klubem może pożegnać się najlepszy strzelec drużyny Marco Paixao, którego kusi Legia Warszawa.