Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ruch Chorzów nie był jedyny, czyli jak Lechia Gdańsk z dalekich podróży wracała

Piłkarze Lechii Gdańsk w meczu z Ruchem Chorzów dokonali rzeczy w piłkarskim świecie określanej jako "powrót z dalekiej podróży". W doliczonym czasie gry strzelili dwie bramki i z wyniku 2:4 doprowadzili do remisu 4:4. Takie spektakularne wyjście z niebytu nie jest obce graczom biało-zielonych, którzy z otchłani wracali już niejeden raz. Trojmiasto.sport.pl przypomina pamiętne spotkania, w których Lechia w dramatycznych okolicznościach wyszarpywała punkty rywalom.
W poniedziałek oficjalnie otwarto muzeum Lechii Gdańsk, które mieści się na PGE Arenie. Kustosz muzeum Zbigniew Zalewski, dzięki pomocy wielu darczyńców, zgromadził ok. 1600 eksponatów, głównie dotyczących sekcji piłkarskiej, ale nie tylko (są również gabloty poświęcony rugby, podnoszeniu ciężarów czy lekkiej atletyce). Muzeum otwarte będzie dla zwiedzających codziennie oprócz poniedziałków i dni meczowych, w godz. 10-16 (bilet wstępu 5 zł normalny, 3 zł ulgowy). Zapraszamy na galerię zdjęć przedstawiających najciekawsze eksponaty. Powyżej gablota Zdzisława Puszkarza W poniedziałek oficjalnie otwarto muzeum Lechii Gdańsk, które mieści się na PGE Arenie. Kustosz muzeum Zbigniew Zalewski, dzięki pomocy wielu darczyńców, zgromadził ok. 1600 eksponatów, głównie dotyczących sekcji piłkarskiej, ale nie tylko (są również gabloty poświęcony rugby, podnoszeniu ciężarów czy lekkiej atletyce). Muzeum otwarte będzie dla zwiedzających codziennie oprócz poniedziałków i dni meczowych, w godz. 10-16 (bilet wstępu 5 zł normalny, 3 zł ulgowy). Zapraszamy na galerię zdjęć przedstawiających najciekawsze eksponaty. Powyżej gablota Zdzisława Puszkarza Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta

Motor Lublin - Lechia Gdańsk z 0:2 na 2:3

Spotkanie z 26 kwietnia 1975 roku (Lechia grała wówczas w II lidze) przeszło do historii, jako jedno z tych, w którym arbiter meczu pan Tadeusz Pękała ewidentnie nie miał swojego dnia. Sędzia meczu w Lublinie miał problemy z dostrzeżeniem spalonego przy akcjach graczy Motoru.

Dzięki dwóm bramkom Janusza Przybyły z 9. i 17. minuty lublinianie prowadzili już z Lechią 2:0. Jednak dzięki dwóm golom Zdzisława Puszkarza (na zdjęciu jego gablota w Muzeum Lechii na PGE Arenie) w 45. i 77. minucie i bramce Krzysztofa Matuszewskiego z 86. gdańszczanie wywieźli z Lublina wygraną.

Muzeum Lechii Gdańsk. Na zdjęciu z lewej Andrzej Salach Muzeum Lechii Gdańsk. Na zdjęciu z lewej Andrzej Salach Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta

Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław z 2:4 na 4:4

Spotkanie z 17 sierpnia 1985 roku miało niemal identyczny przebieg co mecz z Ruchem na PGE Arenie. Pierwszoligowa wówczas Lechia gościła Śląsk i już po 21 minutach prowadziła z wrocławianami 2:0, dzięki trafieniom Mirosława Pękali (9. minuta z rzutu karnego) i Janusza Możejki (21. minuta). Pewne prowadzenie mocno uśpiło biało-zielonych, który w kolejnych minutach dali sobie wbić aż cztery gole. Festiwal bramek dla Śląska rozpoczął w 36. minucie Ryszard Tarasiewicz z rzutu karnego. Dwie bramki dołożył lewy obrońca Janusz Góra (w 44. i 56. minucie), a w międzyczasie w 51. bramkarza Lechii Janusza Stawarza pokonał Dariusz Marciniak.

Leżących na łopatkach gdańszczan do walki podźwignął Andrzej Salach (na zdjęciu po lewej), zdobywając w 61. minucie kontaktowego gola. Widownię na stadionie przy ul. Traugutta w 85. minucie w ekstazę wprawił ponownie Pękala, wykorzystując celne dogranie Jacka Grembockiego i doprowadzając do remisu.

Lechia Gdańsk - Stilon Gorzów z 0:4 na 4:4

Mecz z 23 sierpnia 1992 roku urósł już do miana legendy, bo też i powrót z piłkarskich zaświatów, w jakich znajdowała się Lechia, był niesamowity. Do przerwy biało-zieloni, prowadzeni wówczas przez trenera Adama Musiała, grali katastrofalnie w defensywie, przez co bramkarz Lechii Dariusz Gładyś musiał czterokrotnie sięgać po piłkę do swojej bramki po strzałach Mariusza Osieckiego (w 5. i 26. minucie), Wiesława Osieckiego (w 10. minucie) oraz Piotra Janczylika (w 24. minucie).

Nie wiadomo, jak trener Musiał zmotywował w przerwie swoich podopiecznych, ale w drugiej połowie spotkania na boisko wyszła zupełnie inna drużyna. Najpierw w 59. minucie Karol Sobczak wykorzystał błąd bramkarza Stilonu Jarosława Stróżyńskiego i pod jego brzuchem skierował piłkę do bramki. Minutę później było już 2:4 po golu Mirosława Girucia (na zdjęciu). W 72. w polu karnym Stilonu Rafała Kaczmarczyka sfaulował Zbigniew Bisaga, a skutecznym egzekutorem rzutu karnego okazał się Tomasz Unton. Pogoń za rywalem zakończył w 87. minucie Radosław Błondek strzałem głową, doprowadzając do remisu 4:4.

Grzegorz Król Grzegorz Król fot. Mateusz Ochocki / AG

Lechia Gdańsk - Zagłębie Sosnowiec z 0:2 na 2:2

To co zdarzyło się w 90. i 94. minucie spotkania z 16 września 2006 roku można porównać do ostatnich minut meczu Lechii z Ruchem na PGE Arenie. Do tego czasu gdańszczanie przegrywali u siebie z Zagłębiem 0:2 po golach Bartłomieja Chwalibogowskiego z 63. minuty i Jacka Paczkowskiego z 74. minuty, choć we wcześniejszych akcjach mieli kilka stuprocentowych okazji do zdobycia bramki (piłka odbijała się od słupka i była wybijana z linii bramkowej). W końcówce znaleźli jednak sposób na odczarowanie bramki Zagłębia i dzięki pięknym uderzeniom Grzegorza Króla (na zdjęciu) i Piotra Wiśniewskiego uratowali punkt.

Odra Opole - Lechia Gdańsk z 0:2 na 3:2

W sezonie 2007/2008 gdańszczanie zażarcie walczyli o awans do ekstraklasy i bardzo potrzebowali zwycięstwa w meczu z Odrą w Opolu 5 kwietnia 2008 roku. Przez długi czas jednak wszystkie okoliczności były przeciwko Lechii. Już w siódmej minucie meczu za faul z czerwoną kartką z boiska wyleciał bramkarz biało-zielonych Paweł Kapsa. Podyktowany przez sędziego Sebastiana Jarzębaka rzut karny na gola zamienił Łukasz Ganowicz. Ten sam zawodnik w 70. minucie, ponownie z karnego, podwyższył prowadzenie Odry na 2:0. Wówczas sygnał do ataku dał Paweł Buzała, który minutę później zdobył dla gdańszczan kontaktowego gola. Szturm grającej w dziesiątkę Lechii na bramkę Odry przyniósł sukces tuż przed końcem meczu. W 89. minucie wyrównał Maciej Rogalski, a w doliczonym czasie gry wynik ustalił strzałem z rzutu wolnego Robert Speichler (na zdjęciu).

Zagłębie Lubin - Lechia Gdańsk z 0:2 na 2:2

Pierwszy taki horror od momentu awansu Lechii do ekstraklasy w 2008 roku. Gdańszczanie w meczu w Lubinie (3 kwietnia 2010) zaczęli fatalnie, bo już po dwóch minutach przegrywali po bramce niezawodnego Iljana Micanskiego. Jeszcze w pierwszej połowie wynik podwyższył Mouhamadou Traore i wydawało się, że biało-zieloni z Lubina punktów nie wywiozą. Tuż przed przerwą kontaktowego gola strzelił głową Krzysztof Bąk (na zdjęciu), co dało Lechii nadzieję, że w meczu z Zagłębiem jeszcze nie wszystko stracone. O tym, że te nadzieje nie były płonne przekonał w 83. minucie Paweł Buzała, ustalając wynik meczu po błyskotliwym rajdzie i strzale po ziemi lewą nogą.

Skrót z tego spotkania na portalu ekstraklasa.tv.

Arka Gdynia - Lechia Gdańsk z 0:2 na 2:2

To spotkanie przejdzie do historii zarówno Lechii, jak i Arki. Od samego początku w derbach Trójmiasta (1 maja 2011) na boisku stadionu w Gdyni mocno iskrzyło. Z przepychanki, jaką przez długie minuty było to spotkanie lepiej wyszli gracze broniącej się przed spadkiem Arki. Najpierw Emil Noll w 35. minucie dał żółto-niebieskim prowadzenie, a w 88. decydujący, wydawało się cios, zadał Tadas Labukas. Lechiści, którzy nie mieli już prawa marzyć o korzystnym rezultacie, odrodzili się jednak niczym Feniks z popiołów i w 89. minucie zdobyli kontaktową bramkę dzięki Pawłowi Nowakowi. Kiedy w ostatniej akcji meczu w pole karne Arki ruszył nawet bramkarz Lechii Paweł Kapsa, nikt nie spodziewał się, że jego obecność będzie tam przydatna. Tymczasem Kapsa skupił na sobie uwagę obrońców gdynian, a pozostawiony bez opieki Luka Vucko wepchnął piłkę dośrodkowaną przez Kamila Poźniaka. Lechia rzutem na taśmę uratowała punkt, który prolongował jej szansę na walkę o podium ekstraklasy, za to Arka straciła dwa. W końcowym rozrachunku tych dwóch punktów zabrakło żółto-niebieskim do tego, by pozostać w ekstraklasie na kolejny sezon.

Fragmenty i bramki z tego spotkania można zobaczyć na portalu ekstraklasa.tv.

Korona Kielce - Lechia Gdańsk z 0:2 na 3:2

Po meczu w Gdyni niespełna dwa tygodnie później (11 maja 2011) biało-zieloni zafundowali sobie kolejny horror. Najpierw dali Koronie strzelić dwie bramki (w 24. minucie Vlastimir Jovanović i w 52. minucie Andrzej Niedzielan), by samemu zacząć strzelać dopiero pod koniec spotkania. Najpierw jednak do gdańszczan rękę wyciągnął Pavol Stano, który w 67. minucie sam pokonał własnego bramkarza. W 84. minucie do remisu doprowadził Łukasz Surma (na zdjęciu z prawej), a w 90. o losach meczu zdecydował pewnym, mierzonym strzałem Paweł Nowak.

Skrót meczu Korony z Lechią na ekstraklasa.tv.

Więcej o: