Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ligue 1. Bordeaux w kryzysie. Lewczuk pomóc nie może, wciąż walczy o zdrowie

Ostatnie porażki i słaba gra Bordeaux mają opłakane skutki. Zespół odpadł z Pucharu Francji w 1/32 finału, w Ligue 1 ma tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkowa. Reprezentant Polski Igor Lewczuk wciąż walczy o powrót do zdrowia, ale gdy już mu się to uda, będzie miał większe szanse na grę w I składzie i walkę o miejsce w reprezentacji na MŚ. Z klubu odszedł jego główny konkurent do gry.

Ostatnie miesiące to dla Bordeaux czas porażek. W ostatnich 16 meczach Żyrondyści ponieśli ich aż 12. Zdołali wygrać raptem dwa mecze. Fatalna seria trwa od października, zaczęła się po wysokim 2:6 z PSG. Na ten wynik z ligowym hegemonem można było jeszcze machnąć ręką. Paryżanie wygrywają we Francji ze wszystkimi. Przegrane z Amiens, Strasburgiem czy Dijon, w przypadku 6. siły poprzedniego sezonu, zrozumieć było już trudniej. Apogeum kryzysu przyszło na początku stycznia. Girondins odpadli już z 1/32 Pucharu Francji grając z US Granville, czyli IV ligowcem. Ten mecz przegrali po dogrywce, gdzie nie utrzymali nerwów na wodzy. Ostre starcie kończyli w... ósemkę. Kolejne wydarzenia w pięknej stolicy Nowej Akwitanii, też przyjemne dla nich nie są.

Kibice w natarciu, trener w odwrocie

Kibicom Bordeaux cierpliwość, do coraz gorzej grających zawodników, skończyła się już jakiś czas temu. W grudniu ultrasi demonstracyjnie opuścili swoją trybuną już w połowie meczu ze Strasburgiem, kiedy gospodarze przegrywali 0:2. Oszczędzili sobie tym samym widoku trzeciej straconej przez ich drużynę bramki. Nieliczni, którzy w swych sektorach zostali nie prowadzili dopingu.

W styczniu, po kompromitacji w krajowym pucharze, grupka fanów pojawiła się na treningu pierwszej drużyny i trochę poprzeszkadzała w zajęciach. "Jesteście pośmiewiskiem Francji" - krzyczeli kibice. Swoje dostało się też trenerowi. Jocelyn Gourvennec już od pewnego czasu czytał na transparentach i słyszał z trybun, by zająć się pakowaniem walizek. Po meczu z Granville usłyszał to jeszcze raz, dobitniej.

Odsunięcie trenera chodziło też po głowach właścicieli klubu. Miarka przebrała się po ostatniej porażce z Caen 0:2. Szef telewizji M6, a jednocześnie większościowy udziałowiec Bordeaux, dotychczasowemu szkoleniowcowi podziękował. Wraz z nim odeszli też jego asystenci. Gourvennec sprawował swoją funkcje od maja 2016 roku. To tuż po jego przyjściu, do drużyny ściągnięto Igora Lewczuka. O sytuacji Polaka będzie jednak później. Jak się okazało pożegnanie trenera przyniosło inne konsekwencje.

Dezercja zawodników

Wraz z odejściem Gourvenneca, dla klubu nie chciał dłużej grać jego kapitan, doświadczony środkowy obrońca  - Jeremy Toulalan. Po prostu poszedł do prezesa i poprosił o rozwiązanie kontraktu. Argumentacji gracza publicznie nie ujawniono, ale klub na nią przystał, zaznaczając, że chodzi o "wspaniałego człowieka i wielkiego profesjonalistę". W rzadki i nieco tajemniczy sposób, ale Lewczuk właśnie stracił konkurenta, który w tym i w poprzednim sezonie był jednym z podstawowych graczy drużyny (rozegrał odpowiednio 21 i 30 spotkań w Ligue 1).

To może nie być koniec zmian w Bordeaux. Według francuskich mediów dla ekipy ze Stade Matmut-Atlantique nie chce też dłużej grać pomocnik Younousse Sankhare. Również jeden z pierwszych wyborów trenera Gourvenneca. Trudno jednak przypuszczać, żeby graczowi wartemu 3,5 mln euro, z kontraktem do 2021 roku działacze też dali tak po prostu odejść. Pożytek z niego mogą mieć mniejszy, bo z niewolnika nie ma pracownika. Sankhare już ominął pierwszy bez Gouverneca trening zespołu. Powodem miały być problemy gastryczne, ale w klubie zdają sobie sprawę, że to dobre alibi.

 Aż trudno sobie wyobrazić, by w takich warunkach o ewakuacji nie pomyślał też najdroższy zawodnik Żyrondystów, Malcom. Tym bardziej, że zainteresowanie nim wyrażają kluby z Premier League. Chętny na napastnika Arsenal musiałby wyłożyć około 40 mln funtów. Burza nad Bordeaux może w tej operacji pomóc. 

Na dywaniku

Skoro już o Malcomie, to trzeba dodać, że Brazylijczyk sam nad miasto przyciągnął trochę piorunów. Nie sam, bo wraz z dwoma rodakami - Jonathanem Cafu i Otavio. Panowie po ostatnim przegranym meczu, wrzucili do mediów społecznościowych dość wesołe nagranie. Zdaniem kibiców i klubowych działaczy za wesołe. Śmiechy i żarty w imprezowym gronie, chwilę po kolejnej porażce, nikomu nie przypadły do gustu. Film szybko usunięto. 

Malcom i spółka zostali wezwani przez władze na dywanik za brak "należytej dojrzałości, szacunku i solidarności wobec kolegów". Nie wiadomo czy dyscyplinarna rozmowa skończyła się tylko reprymendą słowną. Malcom za zachowanie przeprosił. Niesmak pozostał.

Igor Lewczuk Igor Lewczuk Nadesłane

Lewczuk patrzy i walczy o zdrowie

Nieco z boku całego zamieszania jest Igor Lewczuk. Polak, który w poprzednim sezonie dość regularnie grał na środku obrony razem z Nicloasem Pallois, tegoroczne rozgrywki ligowe zaczął na ławce rezerwowych. Swoje szanse dostał dopiero w październiku. Nieco pomógł w tym pech kolegów. Kontuzji nabawił się Youssouf Sabaly, a uraz miał też inny boczny obrońca zespołu Milan Gajić. Lewczuk wszedł więc na prawą stronę defensywy. Musiał nieco się przestawić. Mimo trudnych meczów jakie wtedy w kalendarzu miało Bordeaux  - m.in. z Nantes 1:1, z AS Monaco 0:2 i z Marsylią 1:1 - na tle przeciętnie grającej drużyny, spisywał się nieźle.

Pewnie grałby dalej gdyby nie i jego pech. W starciu z OM (19 listopada) zszedł z boiska 9 minut przed jego końcem. Jak się okazało ból kolana i skręcenie stawu skokowego wyłączyły go z gry na dłużej. Właśnie mijają dwa miesiące od tej kontuzji. Lewczuk poinformował nas, że wciąż leczy uraz i potrzebuje chwili na wydobrzenie. Dopóki nie wróci na boisko nie chce o sytuacji w Bordeaux rozmawiać, ale widać, że wszystko mocno przeżywa. Pomóc jednak nie może.

Klub jednak wyraźnie jest z niego zadowolony. W grudniu skorzystał z możliwości przedłużenia  kontraktu. Polak będzie w Girondins do połowy 2019 roku. Francuskie media często przytaczają wypowiedzi klubowych działaczy, którzy go cenią i stawiają za wzór profesjonalizmu.

Ze zmian kadrowych w klubie mógłby skorzystać, ale do szczęścia potrzebuje jeszcze zdrowia. Przed nowym trenerem (prawdopodobnie Michelem Preud'hommem) trzeba będzie się zaprezentować i powalczyć o swoje. Jeśli Polak się szybko nie wykuruje, to zawody o pierwszą jedenastkę zaczną się bez niego. Potem ich liderów dogonić będzie trudniej.