Serie A. Pięć wyzwań stojących przed Inzaghim

Cel Milanu na nowy sezon? Powrót do Ligi Mistrzów. Drugi rok poza tymi elitarnymi rozgrywkami byłby katastrofą dla mediolańskiego klubu. Na podium ligi włoskiej Milan ma poprowadzić Filippo Inzaghi, absolutny trenerski nowicjusz. Z jakimi rzeczami będzie musiał sobie poradzić, by wykonać zadanie?
Mario Balotelli Mario Balotelli Fot. GIORGIO PEROTTINO

Kwestia Balotellego

By porozumieć się z "Super Mario", Inzaghi być może będzie musiał udać się do innego wymiaru. - Mario żyje w innym wymiarze, dalekim od rzeczywistości - powiedział o nim Cesare Prandelli, były selekcjoner reprezentacji Włoch. Prandelli zawsze wierzył w umiejętności Balotellego i robi to nadal, ale na MŚ 2014 mógł zawieść się jego postawą. Napastnik Milanu grał bardzo słabo - choć niewiele gorzej od swoich kolegów z reprezentacji.

Może wydawać się, że Balotelli to typ gracza, wokół którego trzeba zbudować drużynę i nie słuchać krytyków, albo po prostu go sprzedać. W tym wypadku żadne półśrodki nie wchodzą w grę. Który wariant wybierze Inzaghi? Bliżej mu tej pierwszej opcji. - Powiedziałem mu, że krytyka powinna go wzmocnić. Podczas mojej kariery nawet nieuzasadniona krytyka pomagała mi. A moim zadaniem jest to, by wyciągnąć z niego jak najwięcej. Bo to zawodnik, który może zrobić różnicę - powiedział Inzaghi. Balotelli to zawodnik mogący pomóc Inzaghiemu i Milanowi w zdobyciu trzeciego miejsca, tak samo jak i zniweczyć te szanse.

Z drugiej strony, od każdego piłkarza wymaga nienagannego zachowania zarówno na boisku, jak i poza nim. Więc jakikolwiek wyskok Balotellego będzie stanowić poważny test właśnie dla Inzaghiego. Dopiero wtedy się dowiemy, czy za słowami pójdą również czyny.

Problem w tym, że nadal przebąkuje się o możliwej sprzedaży Balotellego. Zwolennikiem takiego rozwiązania są działacze zmęczeni ciągłymi problemami stwarzanymi przez Balotellego i możliwością zarobienia wielu milionów euro. Gdyby jednak został, może zostać... kapitanem drużyny. Tak przynajmniej twierdzą włoskie media. Zastąpiłby w tej roli kontuzjowanego Riccardo Montolivo, mającego wrócić w październiku. Tu rzeczywiście nie ma miejsca na półśrodki.

Chociaż gdyby Milanowi potrzeba było napastnika, nie trzeba go szukać zbyt daleko... Inzaghi nie zatracił swojego instynktu snajpera.

Clarence Seedorf Clarence Seedorf Fot. Paul White

Polepszenie atmosfery

Dlaczego Clarence Seedorf został zwolniony? W niecałe pół roku zdążył zrazić do siebie część piłkarzy oraz prezydenta Silvio Berlusconiego. W takiej sytuacji nawet poprawne wyniki go nie uratowały. Może właśnie z tego względu Inzaghi tak wielką uwagę przykłada do stworzenia odpowiedniej atmosfery w drużynie?

- Od razu da się zauważyć lepsze przygotowanie [Inzaghiego, w porównaniu do Seedorfa] - powiedział Daniele Bonera. Dużo ostrzejszy w swoich słowach był Riccardo Montolivo, kapitan zespołu. - Zwolnienie Seedorfa było dobrą decyzją, w szatni brakowało harmonii - powiedział. Za to zdaniem Andrei Polego Seedorf chciał dokonać zbyt wielu zmian w trudnym dla piłkarzy czasie, w dodatku nie chciał im w żaden sposób ich tłumaczyć. Rzadko zdarza się, by piłkarze tak otwarcie krytykowali zwolnionego trenera, co tylko świadczy o fatalnej sytuacji jaka musiała mieć miejsce w Milanie.

To wszystko musi naprawić Inzaghi, wyciągając wnioski z błędów Seedorfa. I ma na to spore szanse, pierwsze sygnały wydają się być pozytywne. Poza tym, Seedorf znacznie różni się charakterologicznie od Inzaghiego. Holender od zawsze znany był ze swojego trudnego charakteru, podczas gdy "Super Pippo" łatwiej znajdował kontakt z innymi. Ale czy w przeciwieństwie do Seedorfa, nie będzie zbyt miły? Równowaga jest tu kluczowa.

Wprowadzanie młodzieży

Milan nie ma ogromnych funduszy transferowych, wobec czego musi liczyć na sprawnie działającą szkółkę. Przez ostatnie dwa lata Inzaghi prowadził Primaverę Milanu, czyli drużynę do lat 21. Zbierał tam pierwsze szlify trenerskie - w styczniu mógł zostać trenerem Sassuolo, ale władze go nie puściły. W tym czasie poznał trenujących tam młodych zawodników i powinien wiedzieć, na co ich stać.

Kto może przebić się do pierwszego składu? Na przykład Riccardo Saponara (choć już 22-letni), który miał to zrobić już rok temu. Zamiast tego, zagrał tylko siedem razy w Serie A. Jego miejsce było zajmowane przez Kakę lub Keisuke Hondę. Tego pierwszego w klubie już nie ma. Tylko trzy występy zaliczył Bryan Cristante, grając łącznie przez 150 minut. W tym czasie zostawił po sobie dobre wrażenie, strzelając bramkę i zaliczając asystę. Na gwiazdę kreowany jest zaledwie 16-letni Hachim Mastour posiadający ogromny potencjał, jest również zdolny napastnik Andrea Petagna.

Oczywiście tych zawodników trzeba wprowadzać z głową, zwłaszcza najmłodszego spośród tego grona Mastoura. Ale w pierwszym składzie jest już dwóch zdolnych zawodników - Mattia De Sciglio i Stephan El Shaarawy - i nic nie stoi na przeszkodzie, by z biegiem czasu dołączyli do nich kolejni zawodnicy. A Inzaghi dobrze ich zna, w przeciwieństwie do Massimiliano Allegriego i Clarence'a Seedorfa.

Jeremy Menez Jeremy Menez Fot. EMMANUEL FOUDROT REUTERS

Radzenie sobie w ciężkich warunkach

Ten punkt łączy się z poprzednim. Transfery? Dla Milanu to zbędny luksus. Do tej pory sprowadził Alexa, Jeremy'ego Meneza i Michaela Agassiego. Wszystkich za darmo. Adil Rami został wykupiony dopiero po tym, jak dopłacił pół miliona euro z własnej kieszeni. Mający za sobą dobrą wiosnę Adel Taarabt powrócił do Queens Park Rangers i na razie wszystko wskazuje na to, że tam zostanie.

Wzmocnienie obrony? Kandydatem jest Domenico Criscito, ale wymagania Zenita Sankt-Petersburg są zbyt wysokie. Atak? Na celowniku są Alessio Cerci, Nani czy Ezequiel Lavezzi, ale nie ma żadnej pewności, że dojdzie do transferu któregokolwiek z nich. Galliani pracuje nad spektakularnym transferem, ale równie dobrze może on nie dojść do skutku, na co Inzaghi musi być przygotowany.

Druga kwestia to postawione mu zadanie - powrót do Ligi Mistrzów. By to osiągnąć, Milan musi zająć co najmniej trzecie miejsce. A według "La Gazzetta dello Sport", skład na dzisiaj wyglądałby tak: Abbiati; Abate, Rami, Alex, De Sciglio; Poli, De Jong, Saponara; Menez, Balotelli, El Shaarawy. Nie wygląda najgorzej, ale czy ci zawodnicy są lepsi od tych z Juventusu, Romy, Napoli, Fiorentiny czy Interu? Jeśli "Rossoneri" mają spełnić swoje zadanie, muszą wyprzedzić co najmniej trzy z tych drużyn. Oczywiście zakładając, że do gry nie włączy się np. Lazio czy żaden inny klub.

Niezbędna jest do tego poprawa gry w defensywie. Na papierze obrona nie wygląda źle, ale w praktyce jest zupełnie niezorganizowana. W poprzednim sezonie Milan stracił 49 goli, a strzelił tylko o osiem więcej. I druga paląca kwestia - poprawa wyników w spotkaniach z czołówką. Dawniej "Rossoneri" najlepiej radzili sobie właśnie w meczach z najsilniejszymi rywalami, ale od paru lat to już nieaktualne. W zeszłym roku Milan w osiemnastu spotkaniach z czołową dziesiątką zdobył zaledwie 14 punktów, wygrywając trzykrotnie, remisując pięć razy i przegrywając aż dziesięciokrotnie. Liczba czystych kont? Trzy.

Dobre wyniki oraz styl. Od zaraz!

Wyniki to nie wszystko; przynajmniej nie dla Silvio Berlusconiego. Nawet gdy Milan wygrywał Ligę Mistrzów, potrafił narzekać na styl gry, który nie był wystarczająco atrakcyjny. "Berlu" marzy o pięknie grającym i wygrywającym Milanie, będącym w stanie zachwycić cały piłkarski świat. Chociażby z tego względu jeszcze jakiś czas temu próbował zatrudnić Pepa Guardiolę. Inzaghi może być dla niego substytutem Guardioli. W końcu to też była legenda klubu, która najpierw pracowała z drugim zespołem, zanim przejęła stery pierwszego zespołu...

Ale na każdy taki udany eksperyment przypada wiele nieudanych. Berlusconi jednak nie bierze tego pod uwagę. A Inzaghi całkiem rozsądnie twierdzi, że od zespołu, który poprzedni sezon zakończył na ósmym miejscu "nie można oczekiwać wygrania każdego meczu". I nie zamierza wzorować się na Guardioli; inspirację woli czerpać z niemieckiej piłki. - Organizacja niemieckiego futbolu jest perfekcyjna. "Pippo" szaleje, gdy widzi ich grę - powiedział wiceprezydent, Adriano Galliani. Pewne elementy tej organizacji chciałby przenieść na mediolański grunt, w szczególności poruszanie się zawodników w drugiej linii oraz w ataku.

I to wszystko musi wprowadzić od razu. Inzaghi liczy na mocny start, który pozwoliłby zespołowi nabrać pewności siebie i wykreować dobrą atmosferę wokół klubu.

Więcej o: