Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Nie trzeba być geniuszem, by zagrać w Barcelonie czy Realu. Najgorsi piłkarze w historii obu drużyn

Od paru lat w FC Barcelonie i Realu Madryt grają największe piłkarskie gwiazdy na świecie. Ale wcześniej zdarzało się, że koszulki obu klubów zakładali dość przypadkowi piłkarze. Oto oni. Mecz Real - Barcelona w sobotę o 13.00. Relacja na żywo w Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.
Samuel Okonowo Samuel Okonowo x

Samuel Okunowo (FC Barcelona)

Zagrał w kilkunastu meczach ligowych Barcelony oraz w pięciu starciach w Lidze Mistrzów i pograł jeszcze chwilę w Benfice, by niedługo później trafiać (bo niekoniecznie w nich grał) do takich klubów jak Badajoz, Ionikos, Dinamo Bukareszt, KF Dinamo, Metalurg Donieck, Stał Ałczewśk, VB Sports czy Waltham Forest. W 2010 roku oblał testy w Odrze Wodzisław - oto Samuel Okunowo. W 2012 roku dotknęła go olbrzymia tragedia. Spłonął jego dom, a wraz z nim m.in. wszystkie medale, trofea i pamiątki.

Julien Faubert Julien Faubert x

Julien Faubert (Real Madryt)

Najdziwniejszy transfer w historii Realu Madryt. Został wypożyczony w 2009 roku z West Hamu United, ale spędził w Madrycie tylko pół roku. Zagrał w zaledwie dwóch meczach, a pamiętany jest głównie z tego, że... zasnął na ławce rezerwowych.

Raz nie przyszedł na trening, bo myślał, że ma wolne. Wpadka ta okazała się jednak mało kosztowna dla Realu, bo jego wypożyczenie kosztowało niewiele ponad milion euro. Faubert niedawno tłumaczył w wywiadzie, że gdyby dostał jeszcze jedną taką szansę wykorzystałby ją lepiej - przede wszystkim bardziej przykładał się do pracy na treningach.

Elvir Baljić Elvir Baljić x

Elvir Baljić (Real Madryt)

Świetny sezon w Fenerbahce dał w 1999 roku Baljiciowi szansę na pokazanie się w Realu. 25-letni Bośniak kosztował aż 26 mln euro, co było szokiem w piłkarskim świecie. Prezydent Lorenzo Sanz ogłosił pozyskanie 'nowego Rivaldo'.

Problem w tym, że co mogło pójść źle, poszło źle. Kontuzja przed początkiem sezonu, zwolnienie trenera Johna Toshacka (to on wypatrzył go w lidze tureckiej, bo prowadził konkurencyjny Besiktas) - to sprawiło, że zagrał tylko w 11 meczach i strzelił jednego gola. Potem na sezon wypożyczono go do Fenerbahce - gdzie był już zdecydowanie mniej skuteczny - a gdy wrócił trener Vicente del Bosque go nie chciał. W Rayo Vallecano też grał słabo, a ostatnie lata kariery spędził w Turcji.

Dmytro Czyhrynski (FC Barcelona)

Kolejny ciekawy przypadek. Ukrainiec trafił do Barcelony w 2009 roku za 25 mln euro, ale grał rzadko i słabo. Pomimo to Pep Guardiola chciał go zatrzymać, co mu się nie udało. Władze wolały zminimalizować straty i po roku oddały go do Szachtara otrzymując w zamian 15 mln. W 2015 roku Czyhrynski rozwiązał kontrakt z Szachtarem za zgodą stron (mówiono, że może trafić do Legii Warszawa) i trafił do Dnipra Dniepropietrowsk, obecnie gra w AEK-u Ateny. W kadrze nie występuje od 2011 roku. Upadek 31-letniego piłkarza.

Secretario (Real Madryt)

Zawodnik z odpowiednimi umiejętnościami na FC Porto, co wyróżnia go od pozostałych umieszczonych tu piłkarzy - przed i po transferze do Realu zagrał tam ponad 200 spotkań - ale na 'Królewskich' to za mało. W dodatku w trakcie sezonu pozyskano Christiana Panucciego, który stał się jego rywalem do gry w pierwszym składzie. Secretario w Realu zasłynął tym, że złapał królika podczas meczu. I to tyle.

Keirrison i Henrique (FC Barcelona)

Dwa bardzo podobne przypadki. Obaj Brazylijczycy nie mogą nawet powiedzieć o sobie, że zagrali w Barcelonie, bo w niej nie zadebiutowali.

Keirrison przychodził do Katalonii jako 20-letni piłkarz i kosztował14 mln euro. Wypożyczano go do różnych klubów (m.in. Benfica czy Fiorentina), ale nigdzie nie zakotwiczył na dłużej. I po wygaśnięciu kontraktu trafił do Kurytyby, gdzie również nie przedłużono z nim umowy. Po grze w portugalskiej Arouce... znowu trafił do Kurytyby, miało to miejsce latem tego roku.

Za to Henrique kosztował 8 mln euro i od razu wypożyczono go do Bayeru Leverkusen. Potem grał co nieco w solidnych klubach - Racing Santander, Palmeiras czy Napoli - i wrócił do Brazylii.

Jonathan Woodgate z Realu Madryt leży na murawie po strzeleniu samobójczego gola w spotkaniu z Athletic Bilbao Jonathan Woodgate z Realu Madryt leży na murawie po strzeleniu samobójczego gola w spotkaniu z Athletic Bilbao Fot. Bernat Armangue / AP

Jonathan Woodgate (Real Madryt)

Spadły na niego wszystkie możliwe nieszczęścia, swego czasu wybrano go najgorszym transferem (nie tylko Realu!) w XXI w. Trafił do Madrytu w sierpniu 2004 roku, ale przez problemy z kontuzjami zadebiutował dopiero we wrześniu 2005. I był to debiut spektakularny. Strzelił samobója i dostał czerwoną kartkę.

Kosztował ok. 16 mln euro, Real odzyskał część tej kwoty oddając go do Middlesbrough. W Realu zagrał w 9 meczach przez dwa lata.

Philippe Christanval Philippe Christanval x

Philippe Christanval (FC Barcelona)

W 2001 roku zapłacono za niego ponad 15 mln euro i wiązano z nim wielkie nadzieje... Oczywiście ich nie spełnił. Zagrał w 31 meczach przez dwa lata, ale fani Barcelony woleliby raczej o nich zapomnieć. Potem trochę jeszcze pograł w Marsylii oraz Fulham.

Predrag Spasić Predrag Spasić x

Predrag Spasić (Real Madryt)

Solidny kandydat do miana jednego z najgorszych transferów w historii Realu. Do Madrytu przychodził jako reprezentant Jugosławii, a po sezonie (1990/91) nie zagrał w kadrze już ani razu. W El Clasico strzelił samobója.

Douglas Douglas GUSTAU NACARINO/REUTERS

Douglas (FC Barcelona)

Barcelona lubi takie dziwne transfery. W 2014 roku kupiła 24-letniego piłkarza, który nie wyróżniał się nawet w lidze brazylijskiej za 4 mln euro. Przez prawie dwa lata zagrał jedynie w 8 spotkaniach, z czego 3 ligowych. Obecnie przebywa na wypożyczeniu w Benfice, gdzie gra jednak niewiele.

Royston Drenthe (Real Madryt)

Po świetnych młodzieżowych mistrzostwach Europy był na celowniku wielu czołowych klubów europejskich. Najszybszy był Real, który wykupił go z Feyenoordu za 14 mln euro. Lewy obrońca miał świetne wejście do Realu, w Superpucharze Hiszpanii z Sevillą popisał się takim oto uderzeniem:

Potem jednak nie zachwycał, do wszystkiego doszły problemy pozaboiskowe - bardziej niż na treningach skupiał się na kolejnych imprezach - aż został wypożyczony do Herculesa Alicante. Był ulubieńcem kibiców, ale pokłócił się z władzami klubu (po tym jak spóźnił się z powrotem do klubu o tydzień) i odszedł. Potem nie poradził sobie w Evertonie, grał jeszcze m.in. w Ałanii Władykaukaz czy Kayserisporze. 30-latek zakończył swoją karierę w 2016 roku.

Roberto Bonano (FC Barcelona)

Symbol wieloletnich problemów Barcelony z bramkarzami. Bonano grał w Katalonii przez dwa lata, po czym odszedł do Realu Murcii, co dobrze podsumowuje jego umiejętności. Pod koniec kariery był rezerwowym w Deportivo Alaves.