Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kuriozalny gol Naniego. Niesamowite bramki w Premier League

W hicie 10. kolejki Premier League Manchester United wygrał z Tottenhamem Hotspur 2:0. Wydarzeniem spotkania była kuriozalna bramka Naniego, który wykorzystał błąd sędziego i gapiostwo bramkarza rywali. W ostatnich miesiącach na boiskach Premier League padło jeszcze kilka równie niecodziennych bramek.

Nani (MU - Tottenham, październik 2010)

W 83. minucie Nani wpadł w pole karne. Przewrócił się i sygnalizował, że sędzia powinien przyznać jego zespołowi rzut karny. Arbiter nie odgwizdał jednak przewinienia. Heurelho Gomes myślał, że ma wykonać rzut wolny, ponieważ pewny karnego Nani przytrzymał piłkę ręką. Bramkarz wyrzucił piłkę przed siebie, a w tym momencie podbiegł do niej Nani i wpakował do siatki.

Cesc Fabregas (Sunderland - Arsenal, wrzesień 2010)

W 13. minucie obrońcy Sunderlandu spokojnie rozgrywali piłkę na własnej połowie. Anton Ferdinand zdecydował się na długie zagranie do napastników. Piłka trafiła jednak w nadbiegającego Fabregasa i przelobowała bramkarza Sunderlandu. To spotkanie nie było jednak dla Hiszpana szczęśliwe - z powodu kontuzji musiał zejść z boiska jeszcze przed przerwą. Arsenal stracił prowadzenie w piątej minucie doliczonego czasu gry.

Jose Reina (Liverpool - Arsenal, sierpień 2010)

Pierwsza kolejka nowego sezonu Premier League. Przemeblowany Liverpool do 91. minuty prowadził z Arsenalem. Wtedy jednak niesamowity błąd przytrafił się Jose Reinie. Bramkarz 'The Reds' najpierw nie złapał piłki po dośrodkowaniu Rosicky'ego, a kiedy ta po odbiciu się od słupka wyszła w pole, Hiszpan sam wrzucił ją sobie do bramki.

Maynor Figueroa (Stoke - Wigan, grudzień 2009)

Ta bramka trafiła do chyba wszystkich zestawień najładniejszych goli 2009 roku. W 72. min. sędzia odgwizdał rzut wolny dla Wigan. Do piłki podbiegł pochodzący z Hondurasu obrońca i widząc wysuniętego bramkarza Stoke, potężnie uderzył. Piłka przeleciała ponad połowę boiska i wpadła do siatki. Strzelanie z okolic połowy boiska ma już w Anglii piękną tradycję. Podobne trafienia mają na koncie m.in. David Beckham i Xabi Alonso.

Darren Bent (Liverpool - Sunderland, październik 2009)

Liverpool przegrał 0:1 po jednym z najbardziej kuriozalnych goli w historii Premier League. W czwartej minucie po strzale Darrena Benta piłka odbiła się od balonika z logo Liverpoolu, zmyliła José Reinę i wpadła do bramki. - Trudno powiedzieć, czy gdyby balon nie leżał w tym miejscu, Bent zdobyłby bramkę. Za to jestem pewny, że nie graliśmy dobrze - mówił po meczu Rafa Benitez, ówczesny trener Liverpoolu.