Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Listopadowy koszmar Arsenalu, wicemistrzostwo największym sukcesem i absurdalny mecz w Berlinie [WEEKEND W EUROPIE]

Dlaczego Arsenal nienawidzi meczów w listopadzie? Kto i dlaczego powiedział, że "wicemistrzostwo jest największym sukcesem"? Co sprawiło, że mecze w Bolonii i w Berlinie stał się absurdalne? Odpowiedzi na wszystkie te pytania poznasz z naszego weekendowego przeglądu wydarzeń w czołowych ligach Europy.

Obudźcie Arsenal gdy skończy się listopad

Arsenal jeszcze nie wygrał w listopadzie. Zremisował z Tottenhamem i przegrał z West Bromwich (1-2), przez co stracił pozycję lidera. Czy to przypadek? Od 1992 roku - gdy powstała Premier League - "Kanonierzy" zdobywają w tym miesiącu średnio 1,58 punktu.

 

x

 

Tak wyliczył dla brytyjskiego Eurosportu Ben Lyttleton już 9 listopada, niejako przewidując słabą postawę Arsenalu w ten weekend. Londyńczycy zazwyczaj bardzo dobrze zaczynają sezon, ale zadyszka łapie ich właśnie w listopadzie. To raczej nie przypadek, to różnica aż 0,2 pkt / mecz w porównaniu do drugiego najgorszego miesiąca a próbka - 23 lata i 898 spotkań - jest bardzo duża. Poniżej analiza ostatnich 10 sezonów.

Co może być tego powodem? Lyttleton upatruje tego w meczach pucharowych (w listopadzie grana jest czwarta oraz piąta kolejka Ligi Mistrzów, czyli często najważniejsze spotkania) oraz kontuzje. Właśnie urazu wykluczającego z gry na trzy miesiące doznał Francis Coquelin, ale ten problem jest bardziej złożony. W Premier League Arsenal w listopadzie zagra jeszcze tylko z Norwich. W Lidze Mistrzów zmierzy się z Dinamem Zagrzeb w starciu, które musi wygrać.

Zdjęcie PUMA BLUZA ARSENAL LONDYN GUNNERS 747486 13 Zdjęcie Puma Koszulka Arsenal Londyn Home Match 2015/16 (Własny Nadruk) ARS-18847 Zdjęcie PUMA PIŁKA ARSENAL LONDYN 08240401
PUMA BLUZA ARSENAL LONDYN G... Puma Koszulka Arsenal Londy... PUMA PIŁKA ARSENAL LONDYN 0...
Sprawdź ceny Sprawdź ceny Sprawdź ceny
źródło: Okazje.info
Roberto Mancini Roberto Mancini ALESSANDRO GAROFALO/REUTERS

Wywrotka Manciniego, ale Inter jedzie dalej

Roberto Mancini był znakomitym piłkarzem, ale jak widać, musiał dawno nie trenować.

Całe szczęście, że jego podopieczni spisują się znacznie lepiej. Inter po raz pierwszy w tym sezonie wygrał więcej niż jedną bramką i od razu urządził sobie strzelaninę. Wygrał 4-0 z Frosinone (we wcześniejszych 12 meczach Inter strzelił 12 goli), co pozwoliło objąć fotel lidera. Mediolańczycy wcześniej dzielili to miejsce z Fiorentiną, ale ta straciła punkty z Empoli (2-2). Coraz głośniej mówi się o możliwym mistrzostwie, ale Mancini tonuje nastroje. Mówi, że silniejsze kadrowo są Napoli, Roma, Fiorentina oraz Juventus. Inna sprawa, że Inter cały czas nie zachwyca i wszyscy zastanawiają się, jak wypadnie w starciach z innymi zespołami z czołówki. Dobra okazja czeka nas już za tydzień, gdy zagra z Napoli o pozycję lidera.

Mats Hummels Mats Hummels KAI PFAFFENBACH/REUTERS

Co się dzieje z Hummelsem?

Takie pytanie zadaje "Bild". W piątek Borussia Dortmund przegrała w Hamburgu z HSV 1-3. - Przy pierwszych dwóch golach wydawał się zdezorientowany, trzeciego sam wpakował do bramki - pisze "Bild". Hummels wygrywa 70 proc. pojedynków, to jeden z najlepszych wyników w lidze, a pomimo to jest w słabej dyspozycji. Trener Thomas Tuchel o występie przeciwko HSV powiedział jasno: nie mieliśmy obrony.

Hans-Joachim Watzke, prezes BVB, stwierdził, że "wydarzenia w Paryżu mogły nie pozostać bez wpływu na postawę reprezentantów Niemiec". To oni grali z Francuzami gdy przeprowadzono ataki terrorystyczne wokół stadionu i musieli spędzić na nim noc, nie mogli go opuścić. Ale nie wiemy czy ta sytuacja rzeczywiście ma wpływ na dyspozycję Hummelsa, bo ten milczy.

"Deutsche Welle" pisze: Hummels powinien zostać sprzedany latem, wtedy BVB otrzymałoby za niego spore pieniądze od chętnych. Ale teraz takich nie ma i być może kapitan będzie musiał usiąść na ławce.

Kamil Grosicki Kamil Grosicki SCOTT HEPPELL/AP

Grosicki czołowym strzelcem

Wydaje się to niebywałe, ale wraz z kilkoma innymi zawodnikami Kamil Grosicki jest dziewiątym najlepszym strzelcem francuskiej Ligue 1. Polak zdobył fenomenalną bramkę w ten weekend z Bordeaux (2-2). Przez stację BT Sport bramka została uznana za trzecią najpiękniejszą w czołowych ligach europejskich.

Polak ma jednak spory problem, bo w tej chwili postrzegany jest głównie w roli jokera. Dla trenera Philippe'a Montaniera fakt, że wraz z Giovannim Sio jest najlepszym strzelcem Rennes (cztery gole) zdaje się nieważny. Albo to według niego potwierdzenie tego, że powinien wpuszczać Polaka z ławki. Grosicki grał w każdym z czternastu spotkań ligowych, ale tylko trzy rozpoczynał w podstawowym składzie. W pozostałych wchodził z ławki i to w nich strzelał gole.

Z Montpellier grał od 72. minuty i zdobył zwycięską bramkę 13 minut później. Z Niceą (1-4) wszedł po 52 minutach i wpisał się na listę strzelców dwie minuty przed końcem. Z Lorient (1-1) również grał od 52. minuty i trafił szesnaście minut później. Bordeaux? Pojawił się na boisku w 67. minucie, swoim strzałem popisał się osiem minut później.

Do tej pory na boisku przebywał jedynie 473 minuty, co daje średnią niewiele ponad pół godziny na mecz. I trener Montanier może nie zechcieć zmieniać w najbliższym czasie tego, co tak dobrze działa.

Największe osiągnięcie? Wicemistrzostwo

- Gdyby każdy celny strzał na bramkę Bayernu w tym sezonie wpadał do jego bramki, Bayern nadal byłby liderem Bundesligi z 30 punktami - taką statystykę udostępnił statystyczny serwis Squawka. Manuel Neuer jest im zbędny.

Nic dziwnego, że wśród rywali panuje poczucie rezygnacji. - Byliśmy wicemistrzami w sezonie 2013/14. Na tę chwilę to największe osiągnięcie w niemieckim futbolu - powiedział Hans-Joachim Watzke, prezes Borussii Dortmund. - Jeśli wydajesz ponad 100 mln euro więcej na płace jesteś sam na szczycie. W każdej innej lidze my bylibyśmy liderami - stwierdził. Poważna gazeta "Die Welt" apelowała miesiąc temu do Pepa Guardioli: odejdź z Bayernu dla dobra Bundesligi, niszczysz tę ligę, jesteś za dobry.

. . sport

Chaos w śniegu

W niecodziennych warunkach atmosferycznych w ten weekend odbyły się dwa mecze. W Bolonii starcie tamtejszego zespołu z AS Romą przypominało piłkę wodną. Trener Rudi Garcia stwierdził, że to była "parodia futbolu" i spotkanie powinno zostać przełożone. Jednak się odbyło a sędzia Gianluca Rocchi popełniał tragiczne błędy - zarówno w jedną, jak i drugą stronę. Absolutny chaos panował też w starciu Herthy Berlin z Hoffenheim. Wszelkie linie na boisku były ledwo widoczne przez śnieg, który zaczął padać dopiero po rozpoczęciu meczu. Jeszcze w siódmej minucie wszystko wyglądało normalnie. Dopiero potem rozpoczął się chaos. Piłka została zmieniona na pomarańczową, by była lepiej widoczna.

Piłkarze obu drużyn mieli spore problemy w zaistniałych warunkach. Kibice oglądali zaledwie osiem strzałów i zero celnych. Ale wcale nie padł remis 0-0. Samobójczego gola zdobył Eugen Polanski, przez co Hertha wygrała 1-0. Kto wie, czy ta bramka zostałaby uznana, gdyby nie goal-line technology. W przeciwnym wypadku mogłoby dojść do sporej awantury.

Hatem Ben Arfa Hatem Ben Arfa LIONEL CIRONNEAU/AP

Koszmarna ocena

O ostatnich dniach jak najszybciej chciałby zapomnieć Mapou Yanga-Mbiwa. Obrońca Lyonu dostał od "L'Equipe" bardzo rzadko spotykaną jedynkę (w skali 1-10). To dopiera dziewiąta taka ocena od 1998 roku! To nota zarezerwowana dla absolutnie koszmarnych występów, zdarzających się rzadziej niż raz na sezon. Były obrońca Romy (gdzie jest nieźle wspominany) czy Newcastle popełniał błędy i strzelił samobója (0-3 z Nice). - Koszmarny wieczór. Katastrofalny - napisało o nim "L'Equipe".