Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Gra opinii: Co będzie, gdy Ajax zmierzy się z Legią

Jak co wtorek na naszym portalu publikujemy wymianę korespondencji Michała Szadkowskiego z "Gazety Wyborczej" oraz komentatora Sport.pl Michała Okońskiego, redaktora "Tygodnika Powszechnego" i autora bloga "Futbol jest okrutny". Dwa Michały zastanawiają się dziś, czy trener Ajaxu Frank de Boer dotrwa w Amsterdamie do meczów 1/16 finału Ligi Europy z Legią. A jeśli nie, to czy Holender poradziłby sobie w Liverpoolu, gdzie coraz głośniej spekuluje się o zmianie menedżera.
Frank De Boer Frank De Boer GONZALO FUENTES/REUTERS

Okoński do Szadkowskiego: Ajax w Warszawie bez de Boera?

Mój Drogi,

zastanawiałeś się przed tygodniem, co by było gdyby - ja proponuję rozważania, co będzie. Podobnie jak przed tygodniem, będą to rozważania bliskie nam podwójnie: o sprawach polskich, choć z angielskim kontekstem. Co będzie, mianowicie, w lutym, gdy Legii przyjdzie grać z Ajaksem w Lidze Europy?

Nie, nie chodzi mi w tym momencie o samo rozważanie szans warszawskiej drużyny w starciu z klubem, bez którego nie da się napisać żadnej, nawet najkrótszej historii futbolu. Za wcześnie o tym mówić przed zimowym okienkiem transferowym, które - jak to często bywało w przeszłości - może wykrwawić rywala Legii, ale i trenerowi Bergowi skomplikuje przygotowania. Obaj czytaliśmy kuriozalny list, oferujący klubom z Europy Michała Żyrę - świetna jesień Legii w pucharach oznacza, że nie tylko na niego mogą się znaleźć kupcy, a i z samego pisma można wyciągnąć wnioski, że sytuacja finansowa klubu wcale nie musi być aż tak dobra i że ewentualna sprzedaż jednej czy dwóch gwiazd może być potrzebna do podreperowania budżetu, uszczuplanego skądinąd regularnie przez - niestety zasłużenie - nakładane przez UEFA kary. Obaj słyszeliśmy o możliwym odejściu Krystiana Bielika do Arsenalu. Obaj nie wiemy też, jak Hennig Berg przeprowadzi drużynę przez miesiące bez ligowego grania: czy Legia będzie umiała ruszyć z kopyta od razu w lutym, czy do dwumeczu z Ajaksem przystąpi nie całkiem jeszcze wybudzona ze snu zimowego.

To niewiadome warszawskie, ale jest i potężny znak zapytania o najbliższą przyszłość Ajaksu: muszę Ci wyznać, że nie jestem wcale pewien, czy do meczu z Legią Holendrzy przystąpią pod wodzą dotychczasowego trenera. Frank de Boer swoją robotę wykonuje oczywiście znakomicie, ale tu właśnie leży problem: w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy jego nazwisko pojawia się coraz częściej w kontekście objęcia posady w drużynie może nie lepszej, ale z pewnością grającej w bardziej prestiżowej i lepiej płacącej lidze. Już ubiegłej zimy, kiedy Tottenham szukał następcy Andre Villasa-Boasa, wśród najpoważniejszych pretendentów do przejęcia drużyny po Portugalczyku był właśnie de Boer, a rozmowy między nim a klubem z Londynu potwierdzał dyrektor sportowy Ajaksu Marc Overmars. Nazwisko Holendra wracało ze zdwojoną siłą po zwolnieniu Tima Sherwooda, choć ostatecznie prezes Levy zdecydował się na sprawdzonego już w Premier League Mauricio Pochettino. Może i lepiej dla trenera Ajaksu, że jego kolejnym pracodawcą nie został człowiek tak trudny w kontakcie i tak pochopnie pozbywający się podwładnych jak Daniel Levy.

Zwłaszcza że na horyzoncie rysuje się praca dużo ciekawsza. Niedzielny remis z Arsenalem nie zmienia faktu, że Brendan Rodgers prowadzi Liverpool przez najgorszy sezon w historii dotychczasowych występów w Premier League - i to mimo wydania na transfery ponad stu milionów funtów, uzyskanych m.in. dzięki sprzedaży Luisa Suareza (byłego gracza Ajaksu skądinąd). Jeśli amerykańscy właściciele stracą wreszcie cierpliwość do człowieka, którego zespół grał wprawdzie w ubiegłym roku oszałamiający futbol, ale który dotąd nie nauczył swoich podopiecznych gry obronnej (zwłaszcza przy stałych fragmentach gry) i którego sposób wydawania pieniędzy nie tylko w ostatnim okienku transferowym budzi zastrzeżenia (zważ, jakie sumy wydawano na Boriniego, Aspasa, Sakho, Lovrena, Balotellego czy Moreno, z których każdy okazał się rozczarowaniem), to Frank de Boer będzie pierwszym z dwóch nazwisk, które pojawią się na ich liście. Drugi, Jürgen Klopp, mimo potężnych kłopotów tej jesieni, zostaje na Westfallen Stadion.

Sprawy zaszły tak daleko, że sam de Boer zabrał głos w tej sprawie - mówiąc oczywiście, że z szacunku dla Rodgersa nie zabierze głosu (przy innej okazji wskazywał jednak, jako potencjalnych następców w Ajaksie, dotychczasowych współpracowników - Jaapa Stama lub Wima Jonka). Jego brat bliźniak, również pracujący w klubie Ronald, powiedział za to, że po sezonie Frank z pewnością mógłby przeprowadzić się na Anfield. Wiadomo, że tę pracę oferowano mu już dwa lata temu, kiedy z zespołem pożegnał się Kenny Dalglish.

Co do tego, że poradziłby sobie, nie mam wątpliwości - ze wszystkich ostatnich trenerów Ajaksu ma zdecydowanie najlepsze wyniki, a zanim podjął pracę w macierzystym klubie uczestniczył w opisanym niedawno przez Jonathana Wilsona wyjątkowym seminarium trenerskim w Barcelonie, gdzie pod Louisem van Gaalem pracowali lub grali nadający dziś ton w Europie i Anglii Jose Mourinho, Pep Guardiola, Luis Enrique, Ronald Koeman i Phillip Cocu.

Inna sprawa, że fakt, iż Legia trafiła właśnie na Ajax, cieszy mnie wyjątkowo z powodów, które wyłożył niedawno Paweł Wilkowicz. Rzadko zdarza się nam okazja podglądania w Polsce drużyny prowadzonej tak modelowo, jak mistrz Holandii w ciągu ostatnich czterech lat. Oby właścicielom Legii rzeczywiście starczyło cierpliwości w ich marszu holenderską ścieżką.

Szadkowski do Okońskiego: Co my wiemy o Franku de Boerze?

Drogi Michale,

Z przyczyn, które wymieniłeś, nie będę się wdawał w analizę szans Legii w 1/6 finału LE, ograniczę się do postawienia tezy, że wyeliminowanie Ajaxu byłoby największym sukcesem polskiej piłki w XXI w. I to niezależnie od tego, co wydarzy się w obu klubach przez następne dwa miesiące.

Zamiast więc zastanawiać się, czy Henning Berg zdoła podnieść drużynę natychmiast po przerwie zimowej, zajmę się tym, co mnie w Twoim liście zdumiało. Napisałeś bowiem, iż nie masz wątpliwości, że de Boer poradziłby sobie w Liverpoolu. A ja tych wątpliwości mam mnóstwo. Nie brakuje oczywiście przesłanek, by się z Tobą zgodzić. Po pierwsze: to Holender, więc o problemach z aklimatyzacją nie byłoby mowy, nie odkryto jeszcze krainy, w której ludzie polderów czuliby się źle. Po drugie: nie sposób de Boerowi odmówić wykształcenia. Gdybyśmy zrobili mu rezonans magnetyczny mózgu, prawdopodobnie okazałoby się, że w lewej półkuli leżą wiadomości zaczerpnięte od Louisa van Gaala, a w prawej - od Johana Cruyffa. Samo to, że 44-letni trener korzysta z wiedzy obu tych - wzajemnie się zwalczających - szkoleniowców, świadczy, że jest dobrze przygotowany do zawodu. Po trzecie wreszcie: zdobył de Boer cztery mistrzostwa Holandii z rzędu, co nie udało się ani van Gaalowi, ani Hiddinkowi, ani Michelsowi. Tyle tylko, że praca w Liverpoolu wydaje mi się inną dyscypliną sportu. W Ajaksie niezbędna do odniesienia sukcesu jest - jakby powiedział typowy pracownik korporacji - umiejętność zarządzania zmianą. Wszystko, co tworzysz, ma bardzo krótki okres ważności, każdego lata więksi plądrują ci szatnię. Klub więcej na piłkarzach zarabia, niż na nich wydaje, co powoduje, że nikt nie wymaga od ciebie regularnej gry w półfinale Ligi Mistrzów, szefowie będą zadowoleni, jeśli utrzymasz zespół na poziomie fazy grupowej. Oni zdają sobie sprawę, że przeskoczenie w tabeli Barcelon, Reali i Borussii (inna rzecz, że pecha w losowaniach de Boer ma jak jasna cholera) jest niemal niemożliwe.

Kadrą zarządzasz - jak na standardy czołowych klubów - niewielką, w sezonie grasz średnio 49 meczów, czyli tyle, ile piłkarze Liverpoolu zagrają do końca marca (jeśli awansują w Pucharze Anglii i LE). W szatni siedzi pełno nastolatków, których ego jest jednak ciut mniejsze od gwiazd, które kosztowały kilkanaście milionów euro, i którym płaci się 100 tys. euro tygodniowo i więcej.

Piszę to wszystko, bo uważam, że nie wiemy, czy de Boer nadaje się do klubu topowej ligi, którego ambicje sięgają zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Nie wiemy, czy dokonałby dobrych wyborów, gdyby miał do wydania nie 5, a 100 mln euro, nie wiemy, czy metody, które sprawdzały się w szlagierach z PSV i Feyenoordem, sprawdziłyby się w meczach z Chelsea i drużynami z Manchesteru (nie wiemy też, czy stanąłby na wysokości zadania w wietrzny, deszczowy wtorek w Stoke, czego bym nie bagatelizował). Nie wiemy wreszcie, na ile błędów pozwoliłyby mu władze Liverpoolu. W Amsterdamie de Boer przeżył serię pięciu meczów bez zwycięstwa w lidze, zdarzyło mu się też wygrać jedno spotkanie z ośmiu.

Tu dochodzimy do pytania, na które powinni odpowiedzieć szefowie Liverpoolu: czy dalej inwestować w Brendana Rodgersa, który pół roku temu został najlepszym trenerem Premier League, a później się pogubił, czy oddać drużynę kolejnemu niedoświadczonemu w walce o najważniejsze trofea szkoleniowcowi i zacząć właściwie od początku. Gdyby alternatywą dla Rodgersa był fachowiec, który wszystko widział i wszędzie wygrywał (są tacy, na przykład w Manchesterze, Monachium i Madrycie), miałbym mniej wątpliwości. Ale postawienie na de Boera wydaje mi się ryzykowne - może się okazać, że to strzał w dziesiątkę, ale może też skończyć się klęską.

Więcej o:
Komentarze (11)
Gra opinii: Co będzie, gdy Ajax zmierzy się z Legią
Zaloguj się
  • lukacz1234

    Oceniono 1 raz -1

    Tylko nie mówcie, ze miałby jeszcze zabrać ze sobą Bergkampa do sztabu Spudsów. Dupa by mi pękła, jakby to się stało.

  • Baltazar Gąbka

    Oceniono 3 razy -1

    Pep Guardiola kiedy obejmował Barce też nie był trenerem z doświadczeniem a jednak dokonał rzeczy wielkiej..........wracając do Franka de Boera to myślę, że byłby idealnym trenerem wspomnianej Barcelony. Skoro wielkich rzeczy potrafił dokonać w FCB inny holender Frank Rijkaard to dlaczego nie miałby takich rzeczy dokonać de Boer....... ale Barca ma już trenera

  • jerzonek

    Oceniono 6 razy -2

    "[...]ograniczę się do postawienia tezy, że wyeliminowanie Ajaxu byłoby największym sukcesem polskiej piłki w XXI w. I to niezależnie od tego, co wydarzy się w obu klubach przez następne dwa miesiące." Ale XXI wiek nie kończy się za dwa miesiące. Trochę powściągliwości Panie Dzinnikarzu.

  • qibic

    Oceniono 4 razy -2

    "niezależnie od tego, co wydarzy się w obu klubach przez następne dwa miesiące."
    Bardzo zależnie, bo mogą np zdobyć puchar

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX