Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Potentaci z problemami w Lidze Mistrzów. Jedna rewelacja rozgrywek

Za nami trzy kolejki, czyli połowa fazy grupowej Ligi Mistrzów! W tym roku najważniejsze rozgrywki piłkarskie w Europie są niezwykle emocjonujące, a kilku potentatów może mieć ogromne problemy z awansem do fazy pucharowej. W LM znajdziemy również kilka pozytywnych niespodzianek, które zaskakują kibiców w całej Europie. Ciekawie zapowiada się również walka o koronę króla strzelców. Cristiano Ronaldo i Harry Kane mają po pięć goli, za to Wissam Ben Yedder i Edinson Cavani po cztery. Robert Lewandowski jak na razie może pochwalić się tylko jednym trafieniem.
Real - Tottenham Real - Tottenham FRANCISCO SECO/AP

Potentaci z problemami w Lidze Mistrzów. Jedna rewelacja rozgrywek

Za nami trzy kolejki, czyli połowa fazy grupowej Ligi Mistrzów! W tym roku najważniejsze rozgrywki piłkarskie w Europie są niezwykle emocjonujące, a kilku potentatów może mieć ogromne problemy z awansem do fazy pucharowej.

W LM znajdziemy również kilka pozytywnych niespodzianek, które zaskakują kibiców w całej Europie. Ciekawie zapowiada się również walka o koronę króla strzelców. Cristiano Ronaldo i Harry Kane mają po pięć goli, za to Wissam Ben Yedder i Edinson Cavani po cztery. Robert Lewandowski jak na razie może pochwalić się tylko jednym trafieniem.

Liga Mistrzów bez Polaków?

Ta edycja Ligi Mistrzów układa się bardzo źle dla Polaków. Gdyby rywalizacja kończyła się teraz, w fazie pucharowej zagrałby tylko Robert Lewandowski (Bayern Monachium). Łukasz Piszczek i jego Borussia Dortmund nie mają już praktycznie szans na awans, Kamil Glik i AS Monaco znajdują się również w trudnej sytuacji (choć nieco lepszej). Napoli Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika traci trzy punkty do Szachtara Donieck, ale Włosi całą swoją uwagę poświęcają lidze krajowej. Karabach Agdam Jakuba Rzeźniczaka zajmuje ostatnie miejsce w swojej grupie, tak samo jak i Anderlecht Łukasza Teodorczyka.

Problemy faworytów

Benfica, Atletico Madryt, Sevilla, Napoli, AS Monaco, Borussia Dortmund - te drużyny były typowane przed rozgrywkami do wyjścia z grupy. Ale obecnie mają ogromne problemy i większości z nich prawdopodobnie nie zobaczymy w fazie pucharowej.

Benfica nie zdobyła jeszcze ani jednego punktu i do drugiego FC Basel traci aż sześć punktów. Odrobienie takiej straty wydaje się niemożliwe. Na domiar złego Portugalczycy strzelili zaledwie jednego gola, a stracili aż osiem.

Atletico ma za to dużego pecha. Zremisowało na wyjeździe z Romą mimo dużej przewagi na boisku, przegrało z Chelsea po golu w doliczonym czasie gry, a w środę tylko zremisowało na wyjeździe z Karabachem Agdam. Niedawny finalista LM ma wobec tego zaledwie 2 pkt, do drugiej Romy traci trzy oczka.

O problemy prosi się również Sevilla - zajmuje trzecie miejsce w grupie punkt za Liverpoolem i Spartakiem. Ale ostatnia porażka w Moskwie - aż 1-5! - powinna stanowić pobudkę dla zespołu Eduardo Berizzo, który ostatnio przegrał w lidze również z Athletikiem.

Dla Napoli Liga Mistrzów to rozgrywki drugorzędne - najważniejsze jest zdobycie mistrzostwa Włoch. Mimo to brak awansu do fazy pucharowej byłby dużą porażką. A tak może się stać - obecnie Włosi mają 3 pkt i tracą tyle samo punktów do drugiego Szachtara Donieck. Wydaje się, że kluczowe będzie bezpośrednie starcie obu drużyn w Neapolu.

Wszyscy wiedzieliśmy, że AS Monaco nie powtórzy zeszłosezonowego sukcesu i nie awansuje znowu do półfinału LM. Ale nikt nie spodziewał się, że mistrzowie Francji będą zajmować ostatnie miejsce w grupie z jednym punktem. Co gorsza, Monaco przegrało oba mecze rozgrywane u siebie i do drugiego RB Lipsk traci już trzy punkty.

W ogromnych tarapatach znajduje się również Borussia Dortmund. W Niemczech już chyba nikt nie liczy na jej awans do fazy pucharowej - ma zaledwie jeden punkt (tylko remis z APOEL-em) i traci sześć oczek do prowadzących Realu Madryt i Tottenhamu Hotspur. Taka strata wydaje się praktycznie nie do odrobienia.

Największa rewelacja

Pięć drużyn zdobyło komplet punktów - to Manchester United, Paris Saint-Germain, FC Barcelona, Manchester City i... Besiktas. Nikogo nie może dziwić obecność tych pierwszych czterech drużyn, ale mistrzowie Turcji są największą rewelacją tej edycji LM.

Turecka ekipa była typowana raczej do ostatniego miejsca w grupie aniżeli pierwszego mimo bardzo wyrównanej stawki - rywalami w grupie G są RB Lipsk, FC Porto i AS Monaco. Besiktas jednak nie przestraszył się rywali i wygrał wszystkie spotkania - na wyjazdach 3-1 z Porto i 2-1 z AS Monaco oraz u siebie 2-0 z RB Lipsk.

Największą gwiazdą zespołu jest Cenk Tosun, który strzelił już trzy gole dla mistrza Turcji. - Cenk 223 mln euro - napisał na Twitterze Nihat Kahveci, były wybitny reprezentant Turcji.


Jego zdaniem Tosun jest wart więcej od Neymara. Piłkarzem tym interesują się już takie kluby jak Bayern Monachium czy Tottenham Hotspur.

Besiktas to ekipa pełna doświadczonych piłkarzy. W obronie grają m.in. Pepe, Gary Medel, Adriano czy Dusko Tosić. W pomocy występują Ricardo Quaresma, Talisca, Oguzhan Ozyakup czy Atiba Hutchinson, a za strzelanie goli odpowiadają Tosun, Ryan Babel oraz Alvaro Negredo.

Pogrom słabeuszy

Pięć zespołów - Karabach Agdam, APOEL, Celtic, Olympiakos i Maribor - weszło do Ligi Mistrzów przez tzw. 'ścieżkę mistrzowską'. Fakty są zatrważające - w 15 meczach te ekipy zdobyły zaledwie sześć punktów. Celtic pokonał Anderlecht, za to Karabach Agdam, Maribor i APOEL zatrzymały odpowiednio Atletico Madryt, Spartaka Moskwa oraz Borussię Dortmund.

Łączny bilans bramkowy tych ekip to 9-42. Do grona słabeuszy śmiało można zaliczyć jeszcze Anderlecht. Mistrzowie Belgii nie musieli kwalifikować się do LM, ale przegrali w niej wszystkie trzy mecze i mają bilans bramkowy 0-10.

Ślizgający się Juventus

Powody do niepokoju mają fani Juventusu. 'Stara Dama' bardzo wolno weszła w ten sezon, co widać nie tylko po Serie A - 4. miejsce po 8 kolejkach z 19 pkt - ale również po LM. Na inaugurację Juve przegrało 0-3 z Barceloną, po czym pokonało u siebie 2-0 Olympiakos i 2-1 Sporting. Oba zwycięstwa przyszły jednak Włochom z wielkim trudem; w środę przegrywali 0-1, po kilkunastu minutach gola z rzutu wolnego strzelił Miralem Pjanić, a decydujące trafienie na sześć minut przed końcem zaliczył Mario Mandżukić.

Z drugiej strony to całkiem standardowa praktyka w przypadku Juventusu, który po raz kolejny bardzo słabo zaczyna sezon i ma problemy w fazie grupowej LM. Tak było również w poprzednich latach, ale mimo to drużyna pod wodzą Massimiliano Allegriego w ciągu ostatnich trzech lat aż dwa razy zagrała w finale Ligi Mistrzów.

Renesans angielskich klubów

Jeszcze prawie dekadę temu angielskie kluby rządziły w Lidze Mistrzów. W ostatnich latach robiły z siebie jednak pośmiewisko. Od 2012 roku nie mieli swojego przedstawiciela w finale tych rozgrywek, a ich ekipy odpadały coraz wcześniej. Teraz sytuacja jednak odmieniła się zupełnie. Dzięki wygranej Manchesteru United w Lidze Europy Wyspiarze mają aż pięciu przedstawicieli w LM. 'Czerwone Diabły' oraz Manchester City prowadzą w swoich grupach z kompletem punktów. Chelsea i Liverpool również zajmują pierwsze miejsca, a Tottenham jest ex aequo pierwszy z Realem Madryt - obie ekipy mają po siedem punktów i identyczny bilans bramkowy (7-2) i remis w bezpośrednim meczu na Bernabeu (1-1). Szersza analiza postawy angielskich klubów w tym tekście >>