Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Wygrać i zapomnieć, czyli Legia rozbiła IFK Mariehamn w sparingowym spotkaniu eliminacji LM

Mistrzowie Polski pokonali w środę IFK Mariehamn 6:0 w rewanżowym meczu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Gole dla Legii strzelili Guilherme, Michał Kucharczyk (dwa), Sebastian Szymański, Konrad Michalak, a jedna bramka była samobójcza. Piękną (ostatnią?) bramkę zdobył Guilherme, a z dobrej strony zaprezentowali się młodzi piłkarze. To najważniejsze spostrzeżenia po meczu Legii z mistrzem Finlandii. Meczu, który zespół Jacka Magiery wygrał, ale lepiej, by szybko o nim zapomniał.
Legia Warszawa - IFK Mariehamn Legia Warszawa - IFK Mariehamn Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Liga Mistrzów. Wygrać i zapomnieć, czyli Legia rozbiła IFK Mariehamn w sparingowym spotkaniu eliminacji LM

Mistrzowie Polski pokonali w środę IFK Mariehamn 6:0 w rewanżowym meczu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Gole dla Legii strzelili Guilherme, Michał Kucharczyk (dwa), Sebastian Szymański, Konrad Michalak, a jedna bramka była samobójcza.

Piękną (ostatnią?) bramkę zdobył Guilherme, a z dobrej strony zaprezentowali się młodzi piłkarze. To najważniejsze spostrzeżenia po meczu Legii z mistrzem Finlandii. Meczu, który zespół Jacka Magiery wygrał, ale lepiej, by szybko o nim zapomniał.

Legia Warszawa - IFK Mariehamn Legia Warszawa - IFK Mariehamn Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Skurcze na rozgrzewce

Obserwując przed meczem rozgrzewki obu drużyn byliśmy w lekkim szoku. Z jednej strony piłkarze - biegający, grający w dziadka, strzelający z dystansu, ćwiczący dośrodkowania. Z drugiej strony piłkarze robiący praktycznie to samo, ale tak na oko ze dwa razy szybciej.

Pomyliliśmy drużyny - to była pierwsza myśl. Druga - no nie, chyba nie pomyliliśmy! Trzecia - na pewno nie pomyliliśmy. I wtedy zaczęliśmy się zastanawiać, bo ci co szybciej i więcej biegali, to nie byli piłkarze Legii, tylko zawodnicy Mariehamn.

I tak, oglądając dalej tę intensywną rozgrzewkę IFK, nawet zaczęliśmy mieć obawy. Szybko okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Odetchnęliśmy jeszcze w trakcie rozgrzewki - pod jej koniec - kiedy jeden z fińskich graczy (bodajże Kristian Kojola) upadł na murawę i dostał... skurczy.

Legia Warszawa - IFK Mariehamn Legia Warszawa - IFK Mariehamn Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Ostatni gol Guilherme?

Ozdobą spotkania z IFK był gol Guilherme. Brazylijczyk strzelił już w 6. minucie. Strzelił pięknie: z dystansu, w samo okienko. Po golu ucieszyli się wszyscy, ucieszył się też Guilherme, który zaczął biec w kierunku trybun i uderzać pięścią w "eLkę" na piersi, jakby chciał wszystkim powiedzieć: "tak, chcę tu zostać".

Ale wcale nie jest pewne, czy zostanie. Więcej, jest prawie pewne, że odejdzie. I to już niebawem, bo Guilherme wciąż nie przedłużył kontraktu z Legią. I wątpliwe, by to zrobił.
Według informacji podawanych w mediach, władze klubu dały Brazylijczykowi czas na decyzję do końca tygodnia. Według naszych informacji wciąż uważają, że nie zasługuje na tak dużą podwyżkę, jakiej od dłuższego czasu oczekuje. A mowa tu o nowym kontrakcie, który gwarantowałby Guilherme roczne zarobki w wysokości 500 tys. euro netto.

Legia Warszawa - IFK Mariehamn Legia Warszawa - IFK Mariehamn Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Sparing o Ligę Mistrzów

Kwestię awansu legioniści rozstrzygnęli w meczu przed tygodniem, a w zasadzie w pierwszej jego połowie. Mistrzowie Polski w Finlandii prowadzili do przerwy 3:0 i już wtedy wiadomo było, że IFK do Warszawy przyjedzie bardziej na wycieczkę, niż po walkę o korzystny wynik.

To, czego się spodziewaliśmy przed spotkaniem, faktem stało się wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego. Pewni awansu legioniści grali wolno, mieli problem ze stworzeniem zagrożenia pod bramką Marca Nordqvista, w oczy raziły ich błędy i niedokładne podania w obronie. Gdyby nie przerywniki w postaci m.in. potężnego strzału Guilherme, czy niezłej akcji przy bramce samobójczej, to można byłoby odnieść wrażenie, że w środę Legia grała sparing, a nie mecz w eliminacjach LM.

Legia Warszawa - IFK Mariehamn Legia Warszawa - IFK Mariehamn Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Nerwy w obronie

Sparingowy klimat na boisku najmocniej udzielił się obrońcom Legii. Widać było, że IFK w Warszawie przynajmniej chce strzelić gola. Finowie próbowali atakować, ale wyraźnie brakowało im jakości. Mimo tego, drużyna Petera Lundberga już w pierwszych 10 minutach mogła strzelić dwa gole.

Mogła, bo kłody pod nogi rzucali sobie sami legioniści. Nerwowy i niedokładny był Maciej Dąbrowski, nonszalancko grał Michał Pazdan, problemy z powrotem miał Artur Jędrzejczyk, a Adam Hlousek przegrywał pojedynki. Warszawiacy popełniali błędy, które w środę nie spotkały się z żadnymi konsekwnecjami, jednak takie same wpadki w przyszłym tygodniu będą zgubne. FK Astana to drużyna ze znacznie wyższej półki.

Legia - IFK Mariehamn 6:0 Legia - IFK Mariehamn 6:0 FOT. KUBA ATYS

Młodzi na plus

Magiera, mając dobry wynik z pierwszego meczu, dał w rewanżu szansę kilku młodym zawodnikom. Od pierwszej minuty zagrali Sebastian Szymański, Rafał Makowski i Łukasz Moneta. W drugiej połowie dołączył do nich Konrad Michalak. I tak, pierwszy z nich strzelił gola na 5:0, a wcześniej nabił piłkarza IFK, który wpakował piłkę do własnej bramki. Drugi walczył w środku pola, gdzie wygrał sporo pojedynków w powietrzu. Trzeci wypracował rzut karny (mógł też strzelić gola). A czwarty szybko biegał i przez całą drugą połowę szukał asysty, a skończył z bramką na koncie.

Ocena? Ogólnie wszyscy na plus, ale to jednak chyba za mały plus, by któregoś z nich rozpatrywać w kontekście kolejnych spotkań - czy to w lidze, czy w pucharach - pod kątem pierwszego składu. Tym bardziej, że rywal był po prostu słaby. Podejrzewamy, a wręcz jesteśmy pewni, że z przeciwnikiem tego pokroju poradziłaby sobie nawet cała jedenastka juniorów Legii.

Legia Warszawa - IFK Mariehamn Legia Warszawa - IFK Mariehamn Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Powrót króla

63 - tyle dni na powrót na boisko w pierwszym zespole czekał Michał Kucharczyk. Legionista po raz ostatni zagrał 17 maja w ligowym starciu z Lechem Poznań (2:0), w którym strzelił gola. Później 26-latek zmagał się z urazem kolana, przez który stracił końcówkę poprzedniego sezonu i okres przygotowawczy.

W sobotę Kucharczyk wystąpił w sparingu rezerw Legii, w środę znalazł się w podstawowym składzie na mecz z IFK Mariehamn. I był to powrót pozytywny, okraszony zdobyciem dwóch bramek. Pierwszego gola piłkarz zadedykował swojej ciężarnej żonie, zdążył też pobiec w stronę ławki rezerwowych i trybun, gdzie podziękował sztabowi medycznemu, z którym spędził ostatnie tygodnie.

Występ 26-latka docenili kibice, którzy schodzącego w 65. minucie zawodnika, pożegnali przyśpiewką "Kuchy king".

Legia Warszawa - IFK Mariehamn Legia Warszawa - IFK Mariehamn Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Wygrać i zapomnieć

W dwumeczu z IFK legioniści zrobili dokładnie to, co mieli zrobić. Wygrać pewnie, wysoko, a przy okazji nie nabawić się kolejnych kontuzji. Warszawiacy pokonali mistrzów Finlandii 9:0 i awansowali do III rundy eliminacji LM.

I to tyle, ile należy z tej rywalizacji zapamiętać. Chociaż zespół Magiery był skuteczny, rozbił słabego przeciwnika, to długimi momentami styl gry zespołu pozostawiał sporo do życzenia. W przyszłym tygodniu Legię czeka bój nieporównywalnie trudniejszy. I nie ma tu znaczenia fakt, że FK Astana męczyła się z mistrzem Łotwy w II rundzie eliminacji. W Kazachstanie mistrz Polski będzie musiał zagrać dużo lepiej, jeśli marzy o powtórce zeszłorocznej przygody w LM.