Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Finał piękny, choć nierówny. Król Cristiano i gol, który przeszedł do historii [SPOSTRZEŻENIA]

Real Madryt pokonał Juventus 4:1 w finale Ligi Mistrzów. Gole dla "Królewskich" strzelili Cristiano Ronaldo (dwa) oraz Casemiro i Marco Asensio. Honorową bramkę dla mistrzów Włoch zdobył Mario Mandżukić. Spostrzeżeniami po spotkaniu dzieli się Konrad Ferszter ze Sport.pl.
Juventus - Real Juventus - Real FRANK AUGSTEIN/AP

Liga Mistrzów. Finał piękny, choć nierówny. Król Cristiano i gol, który przeszedł do historii [SPOSTRZEŻENIA]

Real Madryt pokonał Juventus 4:1 w finale Ligi Mistrzów. Gole dla "Królewskich" strzelili Cristiano Ronaldo (dwa) oraz Casemiro i Marco Asensio. Honorową bramkę dla mistrzów Włoch zdobył Mario Mandżukić. Spostrzeżeniami po spotkaniu dzieli się Konrad Ferszter ze Sport.pl.

Juventus - Real Juventus - Real DAVE THOMPSON/AP

Piękny, nierówny finał

Pierwsza połowa walijskiego finału miała wszystko, by przejść do historii jako jeden z najlepszych finałów Ligi Mistrzów w historii. Piękne gole, akcje z obu stron, tempo, niekonwencjonalne zagrania. Przed przerwą starcie Juventusu z Realem wyglądało jak "Kosmiczny mecz".

Chociaż to finał, w których przecież często górę biorą emocje, kunktatorstwo, strach przed popełnieniem błędu, to w Cardiff obejrzeliśmy walkę, w której obie strony co i rusz wyprowadzały kolejne ciosy. Zawodnicy na boisku momentami przypominali samych siebie z reklam czy internetowych filmików, kiedy w luźnej atmosferze popisują się bajeczną techniką. Spotkanie oglądało się z zapartym tchem, chciało się więcej i więcej.

Obraz ten upadł po przerwie. Upadł, bo w drugiej połowie na boisku błyszczała już tylko jedna drużyna. Real stłamsił Juventus, nękał go kolejnymi atakami, był pewny, że włoska obrona takiego naporu długo nie przetrzyma. Chociaż w pierwszej części oglądaliśmy zażarty bój, to ostatecznie finał z Cardiff okazał się jednym z najbardziej nierównych w historii. Dość powiedzieć, że "Stara Dama" po przerwie nie oddała celnego strzału.

Juventus - Real Juventus - Real FRANK AUGSTEIN/AP

Król Cristiano

Piąty z rzędu tytuł króla strzelców Ligi Mistrzów. Pięć goli w ćwierćfinałowym dwumeczu z Bayernem Monachium, trzy w półfinale z Atletico i dwa w finale z Juventusem. Panie i panowie, król Cristiano Ronaldo. W Cardiff Portugalczyk strzelił 599. i 600. gola w zawodowej karierze w klubie i reprezentacji.

Zawodnik, który na początku sezonu był krytykowany, przez niektórych spisywany powoli na straty, wciąż jest na szczycie. Ronaldo ciągnął Real w najtrudniejszych chwilach tej edycji LM, był najlepszym piłkarzem finału. Tym występem doświadczony Portugalczyk zapewne postawił stempel na drugiej z rzędu Złotej Piłce przyznawanej najlepszemu zawodnikowi świata.

Mario Mandżukić Mario Mandżukić ALASTAIR GRANT/AP

Gol, który przeszedł do historii

Był piękny wolej Zinedine Zidane'a w 2002 roku w Glasgow. W 1994 roku cudownego gola dla Milanu strzelił Dejan Savicević. Były też bramki, które pamiętamy nie tylko z uwagi na ich urodę, ale wartość, jak np. te, które Manchester United wbijał Bayernowi Monachium na Camp Nou.

W sobotę do galerii najcudowniejszych bez wątpienia dołączył Mario Mandżukić. Zanim Chorwat złożył się do przewrotki, Juventus utrzymał piłkę w powietrzu. Ich gra do złudzenia przypominała tę, którą prezentują Brazylijczycy podczas zawodów na plaży. Mandżukić doskonale przyjął piłkę, obrócił się z dwoma rywalami na plecach i kosmicznym strzałem pokonał Keylora Navasa. Cudo.

Juventus - Real Juventus - Real KIRSTY WIGGLESWORTH/AP

Argentyńczyk, który zawiódł

19 goli i dziewięć asyst - to dorobek Paulo Dybali z sezonu 2016/17. Argentyńczyk, jeden z najważniejszych piłkarzy Juventusu, miał być jednym z koszmarów obrońców Realu.

Miał być, ale okazał się jednym z największych, o ile nie największym rozczarowaniem sobotniego finału. Dybala oddał zaledwie jeden strzał (niecelny), nie miał żadnego kluczowego podania, w Cardiff po prostu nie zaistniał. Jeśli finały największych rozgrywek mają być testem dla największych piłkarzy na świecie, to młody Argentyńczyk w sobotę swój boleśnie oblał.

 Luka Modric Luka Modric KIRSTY WIGGLESWORTH/AP

Mózg Luka Modrić

W sobotę show skradł Cristiano Ronaldo. Trudno jednak nie docenić tego, jak ważnym piłkarzem dla Realu w Cardiff był Luka Modrić. I to nie tylko dlatego, że zanotował fantastyczną asystę przy trzecim golu.

Chorwat był mózgiem Realu. Nadawał tempo kolejnym akcjom ofensywnym, harował w defensywie. Modrić miał blisko 90 proc. skuteczności podań, asystę, jedno kluczowe podanie. 31-latek zaliczył też dwa odbiory, faulował zaledwie raz. Cichy bohater walijskiego finału.