Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

FC Barcelona poszła śladem innych. Oto największe "remontady" w historii Ligi Mistrzów! [TOP 5]

Jeszcze w 88. minucie meczu z PSG Barcelona potrzebowała trzech goli do awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Niemożliwe stało się jednak możliwe i to Barcelona awansowała. Oto ranking największych "remontad" w historii Ligi Mistrzów!
Barcelona - PSG Barcelona - PSG EMILIO MORENATTI/AP

FC Barcelona poszła śladem innych. Oto największe "remontady" w historii Ligi Mistrzów! [TOP 5]

Jeszcze w 88. minucie meczu z PSG Barcelona potrzebowała trzech goli do awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Niemożliwe stało się jednak możliwe i to Barcelona awansowała. Oto ranking największych "remontad" w historii Ligi Mistrzów!

5. AS Monaco wyeliminowało Real Madryt

W pierwszym meczu ćwierćfinałowym w sezonie 2003/04 Real Madryt pokonał AS Monaco 4-2. To dawało Realowi dosyć komfortową pozycję przed rewanżem. Humory co prawda nieco popsuł drugi gol Fernando Morientesa z 82. minuty (był wypożyczony z Realu właśnie!), ale sytuacja wyglądała dobrze.

A była jeszcze lepsza, bo jeszcze na chwilę przed przerwą Real prowadził po trafieniu Raula. Ludovic Giuly trafił jednak na 1-1, a już w drugiej połowie Morientes strzelił gola na 2-1, a zabójczy cios "Królewskim" zadał Giuly pięknym uderzeniem piętą. Jeszcze w końcówce Raul trafił w poprzeczkę! Monaco awansowało dzięki bramkom wyjazdowym.

4. Szok na El Riazor

To był jeden z największych szoków w historii Ligi Mistrzów. Wielki wówczas AC Milan pokonał w pierwszym meczu ćwierćfinału (2003/04) Deportivo aż 4-1. Trener Deportivo Javier Irureta stwierdził, że w przypadku awansu przejdzie 60 kilometrów z La Corunii do Santiago de Compostela.

I zrobił to. Jego podopieczni pokonali obrońcę tytułu aż 4-0, już do przerwy prowadzili 3-0 (które dawało im awans). Tu nie ma czego opisywać, to trzeba zobaczyć.

3. "Football, bloody hell"

Jeden z najbardziej dramatycznych finałów w historii piłki nożnej. Mario Basler strzelił gola dla Bayernu Monachium już na początku spotkania i w końcówce wydawało się, że nic nie zabierze Niemcom trofeum.

A jednak. Wtedy nastąpił doliczony czas gry, "Fergie Time". Do rzutu rożnego w 91. minucie pobiegł nawet Peter Schmeichel, ale gola na 1-1 strzelił Teddy Sheringham. Wszyscy szykowali się już na dogrywkę, ale po dwóch minutach United zadało kolejny cios - tym razem zabójczy. Kolejny rzut rożny, Sheringham zgrał piłkę do Solskjaera, który pokonał Kahna.

- To było jak okrzyk lwa - mówił o hałasie jaki panował na Camp Nou w końcówce Pierluigi Collina, słynny sędzia, który prowadził to spotkanie.

I to niedowierzanie na twarzy Sir Aleksa Fergusona... To po tym meczu wypowiedział słynne zdanie: Football, bloody hell.

2. Stambuł i Dudek Dance

Do tej pory największym synonimem "frajerstwa", roztrwonienia przewagi, było to, co zrobił Milan w finale Ligi Mistrzów w 2005 roku. 3-0 do przerwy, Liverpool był na kolanach.

Ale jakoś się jednak podniósł - gole Gerrarda w 54., Smicera w 56. oraz Alonso w 60. minucie dały upragniony remis. Milan w końcówce dogrywki przeważał, ale Jerzy Dudek instyktownie zablokował uderzenie Andrija Szewczenki z najbliższej odległości. A potem słynne "Dudek Dance" w trakcie rzutów karnych i zatrzymanie Szewczenki po raz drugi...

1. PSG przebiło Milan

Ale fani Milanu mogą odetchnąć, bo od teraz to Paris Saint-Germain będzie "dzierżyć" palmę pierwszeństwa. Jeszcze w 88. minucie prowadzili w dwumeczu 5-3, a nawet w przypadku remisu mieli pewny awans (ze względu na bramki wyjazdowe).

Ale wtedy Neymar trafił z rzutu wolnego, po chwili z karnego (który co prawda nie został podyktowany prawidłowo), aż Sergi Roberto trafił w 95. minucie ku euforii ponad 90 tysięcy kibiców... Przyznajcie się, ilu z was przestało oglądać mecz przy stanie 3-1 myśląc sobie "tu się już nic nie stanie"? Takiej końcówki możemy nie zobaczyć przez dłuuuuugie lata.

Na deser: oto podania PSG od 85. minuty meczu. Na niebiesko celne, na czerwono niecelne. To nie wymaga komentarza.

Podania PSG