Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Lacazette, Zahavi, Raffael - oni mogą być gwiazdami tej edycji. Na kogo warto zwrócić uwagę?

We wtorek startuje Liga Mistrzów i już na starcie serwuje nam hit - Manchester City podejmuje Juventus Turyn. Dziś grają również PSG, Real czy Manchester United. Tymczasem proponujemy spojrzeć na gwiazdy z nieco słabszych klubów, o których dopiero może być głośno, a dla których Liga Mistrzów to znakomita okazja do promocji.

Alexandre Lacazette (Lyon)

W poprzednim sezonie zdobył 27 bramek w Ligue 1 zostając królem strzelców i zgarniając nagrodę dla piłkarza sezonu. Lyon bał się, że jakiś klub z Premier League podkupi go latem. Tak się jednak nie stało, Lacazette przedłużył kontrakt. Ale ma sporo problemów na początku tego sezonu. Jeszcze nie strzelił gola i został wygwizdany przez kibiców w spotkaniu z Rennes. Częściowym wytłumaczeniem jest fakt, że miał grać na zastrzykach przeciwbólowych. Lyon licząc na awans z chyba najłatwiejszej grupy w LM - Gent, Valencia, Zenit - musi liczyć przede wszystkim na niego, bo Nabil Fekir nie zagra przez pół roku.

Eran Zahavi (Maccabi Tel-Aviv)

W pojedynkę zaciągnął Maccabi do Ligi Mistrzów. Z sześciu goli strzelonych w trzeciej i czwartej rundzie eliminacji strzelił aż pięć, w tym wszystkie z FC Basel. Z dwunastu w całych eliminacjach miał bezpośredni udział przy dziesięciu (siedem goli, trzy asysty). Gdy Hapoel Tel-Aviv grał w LM w 2010 roku, w fazie grupowej zdobył trzy bramki, zaliczając fenomenalne trafienie z Olympique Lyonem. Wywalczył sobie tym samym transfer do Palermo, ale we Włoszech zdecydowanie mu nie poszło - miał zastąpić samego Javiera Pastore - więc wrócił do Izraela. I na własnym podwórku czuje się najlepiej. Dyrektor sportowy Maccabi Jordi Cruyff uznał go "najlepszym zakupem w historii klubu".

Bundesliga. Borussia M. - Bayern 0:0 Bundesliga. Borussia M. - Bayern 0:0 FRANK AUGSTEIN/AP

Raffael (Borussia Moenchengladbach)

Borussia ma za sobą fatalny początek sezonu - cztery porażki - i bardzo często obwinia się o to Raffaela. Niemcy mówią o "blokadzie twórczej artysty". Nie strzela goli, nie asystuje, gra słabo. Ale trzeba pamiętać, że w poprzednim sezonie był jednym z najlepszych piłkarzy Bundesligi. Dwanaście goli i dwie asysty mówią same za siebie. To on strzelał Werderowi Brema (2:0), gdy Borussia zagwarantowała sobie występ w LM. - Potrafi zrobić różnicę. Jest kluczowy dla nas - powiedział trener Lucien Favre, który wcześniej pracował z nim w Zurychu. Jeśli Borussia chce przetrwać w "grupie śmierci" z Sevillą, Juventusem oraz Manchesterem City, musi liczyć na Raffaela.

Angelo Henriquez (Dinamo Zagrzeb)

To tylko słaba liga chorwacka, ale jego liczby i tak są imponujące. W 25 meczach poprzedniego sezonu strzelił 21 goli. W tym sezonie ma już cztery trafienia w sześciu meczach. 21-latek był najpierw wypożyczony, a następnie wykupiony z Manchesteru United. Dawniej eksperci porównywali go do Ole Gunnara Solskjaera. Są nawet podobnego wzrostu - 178 cm (Norweg) i 176. Pytanie tylko, czy koledzy z Dinama Zagrzeb zdołają stworzyć mu jakiekolwiek okazje strzeleckie. Rywalami są takie zespoły jak Arsenal, Bayern Monachium oraz Olympiakos.

Iago Falque (AS Roma)

W wieku 10 lat Barcelona wyrwała go z Realu Madryt. Ale nie poradził sobie w Katalonii, a potem w Juventusie czy w Tottenhamie. Szansę dała mu Genoa. I wykorzystał ją znakomicie. Stał się ulubieńcem kibiców, koledzy porównywali go do Leo Messiego. W 28 meczach strzelił trzynaście goli, był największą gwiazdą Genoi, która powinna zagrać w Lidze Europy (nie dostała licencji ze względu na kwestie formalne). Latem przeszedł do AS Romy, w weekend zdobył swoją pierwszą bramkę w nowych barwach. W Lidze Mistrzów może zadebiutować przeciwko Barcelonie.

Andrij Jarmołenko (Dynamo Kijów)

Jewhen Konoplianka tego lata wyrwał się z Dnipra Dniepropietrowsk i przeszedł do Sevilli. Ale Andrij Jarmołenko, inny znakomity ukraiński skrzydłowy, nadal nie opuścił swojego domu, choć łączono go z Arsenalem czy Evertonem. To prawy skrzydłowy, który nie ma problemu z minięciem rywala, uwielbia ścinać do środka i uderzać lewą nogą, o czym mogli przekonać się Polacy w el. MŚ 2014. W europejskich pucharach jest skuteczny, w 42 meczach Ligi Europy strzelił dwanaście goli i zaliczył jedenaście asyst. Rywalami Dynama w LM będą Porto, Maccabi Tel-Aviv oraz Chelsea, więc może wykorzystać tę okazję do przypomnienia o sobie szerszemu gronu publiczności.

Moses Simon Moses Simon Screen:Youtube

Moses Simon (Gent)

Gent debiutuje w Lidze Mistrzów po tym, jak został mistrzem Belgii. Pomógł w tym pozyskany zimą za 500 tys. euro ze słowackiego Trenczyna szerzej nieznany 20-latek z Nigerii. To Moses Simon, który imponuje swoją szybkością. Już latem łączono go z Liverpoolem oraz Tottenhamem. Dwa lata temu był testowany przez Ajax, w niektórych meczach zachwycał, ale uznano, że jest zbyt nieregularny, by podpisano z nim kontrakt. Już po kilku miesiącach w Trenczynie jego trener Martin Sevela powiedział jasno: przerósł ligę słowacką. W pucharowym debiucie strzelił hat-tricka Vojvodinie Nowy Sad. Trener Gent Hein Vanhaezebrouck oczekuje od niego lepszej skuteczności. Losowanie było dla Gent bardzo łaskawe, trafiło prawdopodobnie do najsłabszej - co nie znaczy że słabej - grupy LM. Zagra z Lyonem, Zenitem oraz Valencią.

Więcej o: