Pierwszy raz od trzech lat Celtic nie usłyszy hymnu Ligi Mistrzów po tym jak odpadł z rozgrywek w zawstydzający dla siebie sposób z Legią Warszawa, która z największą łatwością pokonała w dwumeczu podopiecznych Deila.
Celtic obiecywał wysokie tempo, nieustający atak, szybkie odrobienie strat z pierwszego meczu, ale patrząc na przebieg środowego meczu to wszystko wyglądało jak zapowiedzi mięczaka.
Nie będzie Barcelony, Bayernu Monachium, Juventus Turyn i Realu Madryt. Po dwóch sezonach świetnej piłki, delektowania się Ligą Mistrzów i oglądania najlepszych europejskich klubów Celtic stanął w obliczu klęski. Poległ w trzeciej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów w dramatycznych okolicznościach z Legią Warszawa.
Nadzieje Celtiku na Ligę Mistrzów zostały zrujnowane przez Legię Warszawa, która z olbrzymią przewagą pokonała podopiecznych Deila 2:0 na Murrayfield. Trudne zadanie odrobienia strat z pierwszego meczu okazało się niemożliwe po zdobycie bramki przez Michała Żyro w 36 minucie, a gol Michała Kucharczyka z drugiej części meczu sprawił, że kibicom z Glasgow nie pozostało nic innego jak opuścić stadion.
Wynik 6:1 w dwumeczu nie pozostawia złudzeń. Nie może być żadnych wymówek - Celtic się skompromitował. To nie była na pewno najcudowniejsza noc w życiu Deila jak zapowiadał przed spotkaniem. A to wszystko 18 miesięcy po meczu z Juventusem Turyn w 1/8 Ligi Mistrzów.