Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Mistrzów. Kluczowe pojedynki finału

Środek pola, napastnik kontra obrońca, walka na skrzydle czy może znów nerwy przy rzutach karnych? O najważniejszych możliwych pojedynkach w wielkim finale Ligi Mistrzów pisze Michał Zachodny.
 Fot. EDDIE KEOGH / REUTERS

Thibaut Courtois vs Cristiano Ronaldo

Jeśli szukać piłkarzy odpowiedzialnych za to, że Atletico Madryt w tej edycji Ligi Mistrzów pozostaje niepokonane, to na pewno trzeba spojrzeć na ich bramkarza. Wypożyczony z Chelsea Belg zachwyca swoimi interwencjami, na Vicente Calderon już dawno mówi się o "Thibautingu", czyli jego efektownym stylu bronienia. Zasięg ramion pozwala mu dosięgnąć każdego strzału rywala, a gdy stoi w bramce to naprawdę wygląda jakby zasłaniał znaczną jej część. Jak w takim razie poradzi sobie w starciu nie tylko z najlepszym strzelcem tej edycji, ale i najczęściej strzelającym? Cristiano Ronaldo ma już szesnaście goli, ale dla Courtois ważniejszą statystyką jest to, że Portugalczyk średnio próbuje uderzeń prawie siedem razy na mecz. Wachlarz jego strzałów szeroki, ale na pewno przeciwko Atletico nie będzie miał tyle miejsca co zwykle. Może więc czeka nas pojedynek przy rzucie karnym? W meczu Pucharu Króla na Vicente Calderon to Ronaldo był dwa razy górą, ale Courtois za każdym razem był blisko złapania uderzenia...

 Fot. W (AP Photo/Andres Kudacki)

Diego Godín - Karim Benzema

Na przeciw Francuza, który dopiero kilka dni temu wrócił do treningów po kontuzji, stanie prawdziwy i nieoczekiwany bohater tego sezonu Atletico. Bo to przecież Diego Godín strzelił przed tygodniem gola na wagę "mistrzowskiego" remisu z Barceloną. To nagroda za wielki wysiłek włożony w ten sezon - cztery i pół tysiąca minut (50 pełnych spotkań) spędzonych na boisku, niezliczoną liczbę wybitych z pola karnego Atletico piłek, zablokowanych strzałów i generalnie interwencji. Z kolei Benzema w tym sezonie wreszcie podniósł swoją skuteczność, głównie dzięki zaufaniu Carlo Ancelottiego - w żadnym z poprzednich sezonów w Realu Francuz nie grał tak często. Świetnie też współpracuje z Ronaldo i Balem, ma już czternaście asyst i ponad dwadzieścia goli - gdyby zawodził, nie mówiono by przecież o trio "BBC"... Ich pojedynek będzie ciekawy, bo Real zostanie zmuszony do gry skrzydłami i szukania dośrodkowań - właśnie na Francuza walczącego o pozycję z Godínem. Będzie ciężko, bo rywala ma przebiegłego, świetnie się ustawiającego i zawsze potrafiącego wyprzedzić napastnika do nadlatującej piłki.

Costa kontra Ramos Costa kontra Ramos Fot. Andres Kudacki AP

Diego Costa - Sergio Ramos

Szkoda, że Pepe jest kontuzjowany i pewnie nie zagra w finale, bo nawet jeśli Diego Costa byłby zdolny zagrać ledwie dziesięć minut to można byłoby być pewnym ich starcia. Na takim poziomie emocji, przy takiej stawce i tak nerwowo reagujących twardzielach w obronie Realu i ataku Atletico, iskrzyłoby przy każdej możliwej okazji. Kto wytrzymałby tę próbę nerwów i nie pozwolił, by sędzia finału już na początku spotkania musiał ich rozdzielać i obdzielać kartkami? Jednak zamiast Portugalczyka zagra zapewne Raphael Varane, który w tym sezonie głównie z boku przyglądał się świetnej współpracy Pepe z Ramosem. Dlatego to ten drugi będzie teraz liderem i po kiepskim końcu sezonu ligowego, Hiszpan będzie musiał udowodnić, że potrafi zachować koncentrację oraz spokój w najtrudniejszych warunkach bojowych. Z kolei nieobecność niedoleczonego Costy może jego wyzwanie... obniżyć - David Villa wciąż jest świetnym technicznie napastnikiem, ale już wolnym, mniej mobilnym. Z kolei Raul Garcia woli od obrońców uciekać, niż szukać takiego zwarcia jak Diego Costa. Może więc po prostu wypada liczyć, że jakimś cudem mięśnie hiszpańskiego napastnika i portugalskiego obrońcy będą na finał zdrowe? Dla dobra rywalizacji, oczywiście...

Gareth Bale vs Filipe Luis

- Dla mnie ma on fantastyczny sezon - powiedział Diego Simeone na jednej z konferencji na końcu obecnego sezonu. Czy mówił o jednym z pomocników, Koke lub Arda Turanie? Może ta pochwała dotyczyła napastnika Diego Costy? Nic z tych rzeczy - Argentyńczyk w ten sposób dziwił się, że Filipe Luis Kasmirski nie dostawał powołań do reprezentacji Brazylii. 28-latek zagrał w niej ledwie cztery razy, a pewnym wytłumaczeniem selekcjonera "Canarinhos" może być fakt, że jego wkład w grę ofensywną bywa znikomy. W całym sezonie uzbierał ledwie trzy asysty, jedynego gola strzelając w Lidze Mistrzów. Jednak Filipe Luis jest chwalony głównie za grę w defensywie - w lidze ma średnio ponad cztery odbiory na mecz, w rozgrywkach europejskich już wykonał ich 23. Często sprawia wrażenie nie do przejścia, nie do pokonania. Jaki więc sposób będzie na niego miał Gareth Bale? Na pewno nie dostanie tyle miejsca, by popisać się szybkością, więc ważniejszy będzie drybling na niewielkiej przestrzeni. Walijczyk już jest pełnoprawnym "Galaktycznym", chociaż jego początek w Madrycie nie był wymarzony. Jednak dwadzieścia goli i szesnaście asyst później nikt już jego talentu nie kwestionuje, nawet nie wspomina się abstrakcyjnej kwoty jaką Real za niego zapłacił. Jeśli Bale'owi uda się choć raz pokonać na swojej stronie Filipe Luisa, Real może dostać szansę o jaką w innym wypadku może być dużo trudniej...

 Fot. EDDIE KEOGH / REUTERS

Tiago vs Luka Modrić

Dwóch cichych bohaterów tego sezonu madryckich drużyn dziś może stoczyć najważniejszy pojedynek. - Najważniejsza będzie pomoc - powiedział Diego Simeone przed finałem. Na pewno Carlo Ancelotti byłby spokojniejszy, gdyby obok Modricia grał Xabi Alonso, tak by odpowiedzialność za rozegranie była podzielona. Jednak zawieszenie hiszpańskiego pomocnika zrzuciło tę odpowiedzialność na Chorwata, który rozegra najważniejszy mecz w swojej karierze w Madrycie. On jest przecież odpowiedzialny za to "asystę przed asystą", otwieranie przestrzeni, których na boisku inni nie widzą, rozgrywając długimi podaniami z głębi pola. Jednak jeśli Modrić czegoś nie lubi, to zdecydowanie ostrego pressingu, ciągłych ataków, gdy ma piłkę. Za to będzie głównie odpowiedzialny Tiago, który był fenomenalny w półfinale przeciwko Chelsea - wtedy też oprócz talentu do odbierania i przechwytywania podań pokazał, że przy piłce też radzi sobie świetnie. To on, właśnie w stylu charakterystycznym dla Chorwata, posyłał piłki za linię obrony Londyńczyków stwarzając okazje kolegom. Teraz jego długie podania mogą znów okazać się kluczowe dla wyniku wielkiego finału i można być przekonanym, że górą w tym pojedynku będzie ten, który wywalczy sobie miejsce na wspomniane zagrania. Każda strata piłki w tej strefie będzie równoznaczna z kontrą - Tiago i Modrić po prostu muszą być bezbłędni.