Liga Mistrzów. Real grał już z Atletico w pucharach i inne derby

Po raz pierwszy w 59-letniej historii Pucharu Europy / Ligi Mistrzów zwycięzcę tych rozgrywek wyłoni mecz pomiędzy dwiema drużynami z tego samego miasta. Jednak derby w dalszych fazach tych rozgrywek miały miejsce w przeszłości. Przypominamy te najważniejsze.

Real Madryt - Atletico Madryt (1958/59, półfinał)

Atletico oraz Real przeszły do historii już w czwartej edycji Pucharu Europy. To właśnie wtedy po raz pierwszy doszło do starcia derbowego. Stawką dwumeczu był awans do finału. Real miał na swoim koncie już trzy zwycięstwa w Pucharze Europy i był mistrzem Hiszpanii; Atletico było wówczas wicemistrzem.
W pierwszym meczu na Santiago Bernabeu "Królewscy" przegrywali po bramce w 13. minucie, lecz już po 20 kolejnych minutach i rzucie karnym wykonanym przez Ferenca Puskasa wygrywało 2-1. Takim wynikiem zakończył się ten mecz.
W rewanżu lepsze okazało się Atletico wygrywając 1-0. W tych czasach zastosowania nie miała zasada bramek wyjazdowych, wobec czego w przypadku remisu po dwóch meczach rozgrywano dodatkowe spotkanie na neutralnym terenie.
Na La Romareda w Zaragozie przy obecności 20 tysięcy widzów to Real Madryt zapewnił sobie awans do finału, wygrywając 2-1 - gole dla "Królewskich" zdobyli Alfredo Di Stefano oraz Puskas.
W finale Real pokonał francuskie Reims i sięgnęło po 4. Puchar Europy z rzędu.

Atletico oraz Real przeszły do historii już w czwartej edycji Pucharu Europy. To właśnie wtedy po raz pierwszy doszło do starcia derbowego. Stawką dwumeczu był awans do finału. Real miał na swoim koncie już trzy zwycięstwa w Pucharze Europy i był mistrzem Hiszpanii; Atletico było wówczas wicemistrzem.

W pierwszym meczu na Santiago Bernabeu "Królewscy" przegrywali po bramce w 13. minucie, lecz już po 20 kolejnych minutach i rzucie karnym wykonanym przez Ferenca Puskasa wygrywało 2-1. Takim wynikiem zakończył się ten mecz.

W rewanżu lepsze okazało się Atletico wygrywając 1-0. W tych czasach zastosowania nie miała zasada bramek wyjazdowych, wobec czego w przypadku remisu po dwóch meczach rozgrywano dodatkowe spotkanie na neutralnym terenie.Na La Romareda w Zaragozie przy obecności 20 tysięcy widzów to Real Madryt zapewnił sobie awans do finału, wygrywając 2-1 - gole dla "Królewskich" zdobyli Alfredo Di Stefano oraz Puskas.

W finale Real pokonał francuskie Reims i sięgnęło po 4. Puchar Europy z rzędu.

AC Milan - Inter Mediolan (2002/03, półfinał)

Na kolejne derby w tej fazie rozgrywek trzeba było czekać ponad 40 lat. Tym razem doszło do starcia pomiędzy dwoma mediolańskimi gigantami.
W pierwszym meczu, w którym gospodarzem był Milan, padł bezbramkowy remis, choć obie drużyny miały kilka okazji do zdobycia gola. - Zespół Hectora Cupera oparł się atakom ze strony gospodarzy i znajduje się w nieco lepszej sytuacji przed wtorkowym rewanżem, lecz brak wyjazdowej bramki może okazać się kosztowny - tak brzmiało podsumowanie tego spotkania na oficjalnej stronie UEFA.
Okazało się prorocze. Milan wyszedł na prowadzenie w doliczonym czasie gry w pierwszej połowie po strzale Andrija Szewczenki. Inter potrzebował dwóch bramek, by awansować do finału. Wobec tego Cuper nie marnował czasu i na drugą połowę do boju posłał Alvaro Recobę oraz zaledwie 18-letniego Obafemiego Martinsa. To młody Nigeryjczyk dał "Nerazzurrim" nadzieję na zwycięstwo, gdy wyrównał stan meczu w 84. minucie.
Inter zaczął nacierać na bramkę strzeżoną przez Didę jeszcze mocniej, przy rzutach rożnych w polu karnym gości pojawiał się nawet Francesco Toldo, lecz to nie wystarczyło do zdobycia drugiej bramki.
We włoskim finale Ligi Mistrzów Milan pokonał Juventus po rzutach karnych (0-0, 3-2).

Na kolejne derby w tej fazie rozgrywek trzeba było czekać ponad 40 lat. Tym razem doszło do starcia pomiędzy dwoma mediolańskimi gigantami.

W pierwszym meczu, w którym gospodarzem był Milan, padł bezbramkowy remis, choć obie drużyny miały kilka okazji do zdobycia gola. - Zespół Hectora Cupera oparł się atakom ze strony gospodarzy i znajduje się w nieco lepszej sytuacji przed wtorkowym rewanżem, lecz brak wyjazdowej bramki może okazać się kosztowny - tak brzmiało podsumowanie tego spotkania na oficjalnej stronie UEFA.

Okazało się prorocze. Milan wyszedł na prowadzenie w doliczonym czasie gry w pierwszej połowie po strzale Andrija Szewczenki. Inter potrzebował dwóch bramek, by awansować do finału. Wobec tego Cuper nie marnował czasu i na drugą połowę do boju posłał Alvaro Recobę oraz zaledwie 18-letniego Obafemiego Martinsa. To młody Nigeryjczyk dał "Nerazzurrim" nadzieję na zwycięstwo, gdy wyrównał stan meczu w 84. minucie.

Inter zaczął nacierać na bramkę strzeżoną przez Didę jeszcze mocniej, przy rzutach rożnych w polu karnym gości pojawiał się nawet Francesco Toldo, lecz to nie wystarczyło do zdobycia drugiej bramki.

We włoskim finale Ligi Mistrzów Milan pokonał Juventus po rzutach karnych (0-0, 3-2).

Chelsea - Arsenal (2003/04, ćwierćfinał)

Zaledwie rok później w 1/4 finału doszło do derbów Londynu. Na Stamford Bridge Chelsea przeważała i tuż po przerwie objęła prowadzenie za sprawą Eidura Gudjohnsena. Islandczyk wykorzystał błąd Jensa Lehmanna. "The Blues" mieli okazje na podwyższenie prowadzenia, jednak trwało ono zaledwie sześć minut. Ashley Cole, jeszcze wtedy grający w Arsenalu, asystował przy bramce Roberta Piresa.

Ten wynik stawiał "Kanonierów" w nieco lepszej pozycji przed rewanżem na Highbury. Gdy w doliczonym czasie gry pierwszej połowy gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Jose Antonio Reyes szanse Arsenalu na pierwszy w historii awans do półfinału najważniejszych klubowych rozgrywek znacznie wzrosły. Sytuacja zmieniła się parę minut po przerwie, gdy Frank Lampard wyrównał stan meczu dobijając strzał Claude'a Makelele. Na trzy minuty przed końcem, gdy kibice obu drużyn powoli zaczynali myśleć o dogrywce, dwumecz rozstrzygnął się za sprawą bramki Wayne'a Bridge'a.

Chelsea awansowała do półfinału (później odpadła w nim z Monaco). Dla Arsenalu była to pierwsza porażka z "The Blues" od 17 spotkań.

Milan - Inter (2004/05, ćwierćfinał)

Oba zespoły na ponowne spotkanie się ze sobą w Lidze Mistrzów czekały zaledwie dwa lata. Tym razem stawką był "zaledwie" awans do półfinału. Ponownie pierwsza bramka padła w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, gdy Jaap Stam wyprowadził Milan na prowadzenie po wrzutce z rzutu wolnego wykonywanego przez Andreę Pirlo. Wcześniej lepsze wrażenie sprawiali goście, marnując kilka szans na strzelenie bramki. Po przerwie nadal przeważali, lecz z biegiem czasu Milan zaczął przejmować inicjatywę, czego dowodem był gol Andrija Szewczenki z 74. minuty. ?Rossoneri? wygrali 2-0 i znaleźli się w znakomitej sytuacji przed rewanżem.

Szanse Interu na odrobienie strat nie były zbyt wielkie, lecz kibice "Nerazzurri" nie tracili nadziei. Większość z nich musiała pogodzić się z porażką już w 30. minucie, gdy Szewczenko strzałem z lewej nogi z linii pola karnego pokonał Francesco Toldo. W 72. minucie gola na 1-1 zdobył Esteban Cambiasso, lecz sędzia Markus Merk niesłusznie uznał, iż Dida, bramkarz Milanu, był faulowany w tej sytuacji i anulował bramkę.

Kibice Interu nie przyjęli tej decyzji najlepiej. Na boisko zaczęli rzucać race oraz inne przedmioty, jakie mieli pod ręką, np. butelki. Jedna z rac uderzyła Didę w ramię, nieomal nie trafiając w jego głowę.

Mecz został przerwany na ponad 20 minut, po upłynięciu których piłkarze powrócili na boisko, za wyjątkiem zastąpionego przez Christiana Abbiatiego Didy. Jednak już po 30 sekundach Merk definitywnie przerwał mecz. Milanowi przyznano walkower, a Inter ukarano grzywną oraz zamknięciem stadionu na kilka spotkań Ligi Mistrzów.

Więcej o: