Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Powroty piłkarzy do Ekstraklasy. Gwiazdy ligi czy niewypały?

Jeśli Emmanuel Olisadebe zaliczy testy medyczne i podpisze kontrakt z Lechią Gdańsk, będzie kolejnym reprezentantem Polski, który przed tym sezonem wróci do Ekstraklasy po latach gry za granicą. Co osiągnęli ci piłkarze i jak się zmienili przez lata?
Emanuel Olisadebe Emanuel Olisadebe Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Emmanuel Olisadebe (Lechia Gdańsk?)

Kariera za granicą: Z polskiej ligi wyjechał 11 lat temu. Przeszedł z Polonii Warszawa do Panathinaikosu za 3 mln dolarów (1,3 mln za wypożyczenie plus 1,7 mln za transfer definitywny), co było wówczas rekordem Ekstraklasy. W Panathinaikosie przez kilka sezonów był podstawowym zawodnikiem, grał w Lidze Mistrzów, strzelał gole w lidze greckiej. Przez kontuzje i problemy z formą wypadł ze składu drużyny i na początku 2006 roku odszedł z klubu. Potem grał w Portsmouth (2 mecze), greckiej Skodzie Xanthi (5 meczów), cypryjskim APO Péyias Kinýras (17 meczów i 2 gole) i chińskim Henan (63 mecze i 24 gole), gdzie był wicekrólem strzelców i jednym z najlepszych piłkarzy w lidze.

Olisadebe o powrocie: Dostałem ofertę z Lechii i postanowiłem tu przyjechać, ale dopiero się okaże, czy zostanę tu na stałe. W polskiej lidze dużo się zmieniło, i to na lepsze. Powstają ładne stadiony i poziom gry jest coraz wyższy. Widziałem, jak Lech radził sobie w Lidze Europejskiej i to potwierdziło opinie, które słyszałem o polskich klubach. Lechia ma młodego trenera, ambitne plany na przyszłość i przeprowadza się na nowy, piękny stadion. A to wszystko dobrze jej wróży na przyszłość.

Emmanuel Olisadebe

Michał Żewłakow (Legia)

Kariera za granicą: Michał Żewłakow za granicą grał przez ostatnie 13 lat i była to kariera pełna sukcesów. Zaczęło się od belgijskiego Beveren, gdzie piłkarz trafił razem ze swoim bratem Marcinem. Po sezonie obaj bracia przeszli do Excelsioru Mouscron. Obaj byli wyróżniającymi się piłkarzami zespołu, ale w 2002 roku ich drogi się rozeszły. Marcin został w Mouscron, a Michał przeszedł do Anderlechtu. Przez cztery lata był podstawowym piłkarzem zespołu, dwa razy zdobywał mistrzostwo. W 2006 roku przeniósł się do Olympiakosu. Trzy razy zdobywał z tym klubem mistrzowski tytuł, dwa razy Puchar Grecji i raz Superpuchar. Regularnie grał w Lidze Mistrzów. Rok temu nie przedłużył wygasającego kontraktu i przyjął ofertę Ankaragucu. W Turcji zagrał 19 meczów i strzelił jednego gola. Rozwiązał kontrakt z klubem i od kwietnia był wolnym zawodnikiem.

Żewłakow o powrocie: Oddycham z wielką ulgą, cieszę się, że wreszcie się udało i skończyła się moja niepewność. Spełnił się mój sportowy cel ostatnich miesięcy. Naprawdę chciałem grać w Legii. Po 13 latach zagranicznej tułaczki chciałem wrócić do domu i zacząć układać sobie życie tu, gdzie się urodziłem. Byłem zmęczony Zachodem. Warszawa to moje miasto i jestem dumny, że znowu zagram dla warszawiaków. Nie bardzo chciałem po raz kolejny zmieniać adres, choć w maju miałem chwile zwątpienia, czy uda się porozumieć z Legią. Cierpliwie czekałem i mimo pewnych problemów jednak się porozumieliśmy. Happy end.

Michał Żewłakow

Marek Saganowski
Marek Saganowski Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Marek Saganowski (ŁKS)

Kariera za granicą: Jeszcze jako nastolatek wyjechał z Ekstraklasy. W sezonie 1996/97 grał w Feyenoordzie (7 meczów) i HSV Hamburg (2 mecze), po czym wrócił do Polski. Po raz drugi wyjechał w 2005 roku. Przeszedł do portugalskiej Vitorii Guimares, gdzie był gwiazdą zespołu (32 mecze i 12 bramek). Przeszedł do francuskiego Troyes (6 meczów), by w połowie sezonu zmienić klub na Southampton. W Anglii spędził pięć lat, z przerwą na wypożyczenie do duńskiego Aalborga, z którym grał w Lidze Mistrzów (strzelił nawet gola Villarreallowi). W Anglii zagrał 68 meczów i strzelił 19 goli. Ostatnie półtora sezonu spędził w greckim Atromitosie (34 mecze i 5 bramek).

Saganowski o powrocie: Cieszę się, że wracam do klubu, w którym rozpoczynałem karierę. Miałem również inne propozycje, krajowe i zagraniczne, z których kilka było atrakcyjniejszych finansowo. Mam już jednak dość tułaczki i dlatego zdecydowałem się na powrót do ŁKS. Nie będę składał żadnych obietnic dotyczących mojej gry i strzelanych bramek. Muszę się najpierw dobrze przygotować do rozgrywek. (...)

Gram już wiele lat na wysokim poziomie, dlatego bez przeszkód poradzę sobie w naszej ekstraklasie. Myślę, że naszym atutem będzie doświadczenie, co pokazały już rozgrywki w Pucharze Polski, w którym ŁKS ostatnio sporo namieszał.

Marek Saganowski

Marcin Baszczyński (z lewej) i Adam Kokoszka Marcin Baszczyński (z lewej) i Adam Kokoszka Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Marcin Baszczyński (Polonia Warszawa)

Kariera za granicą: Po dziewięciu sezonach w Wiśle, Baszczyński na dwa lata przeniósł się do greckiego Atromitosu. Był podstawowym piłkarzem, zagrał 45 meczów i zdobył jedną bramkę. Z Baszczyńskim w składzie Atromitos zajmował 7. i 12. miejsce w lidze. W maju zespół po raz pierwszy w historii grał w finale Pucharu Grecji, ale przegrał z AEK. Tuż po meczu na murawę wbiegło kilkuset kiboli, którzy zaatakowali piłkarzy Atromitosu i obsługę techniczną.

Baszczyński o powrocie: Dostałem propozycję z Polonii, od klubu z ambicjami. Znowu jest okazja powalczyć o najwyższe cele. Na plus przemawiała osoba trenera, za którymi w ostatnich latach ciągną się dobre wyniki, sukcesy. Postanowiłem wrócić jednak do Polski przede wszystkim ze względu rodzinnych. Najbliżsi będą bliżej mnie, mamy więcej czasu dla siebie. (...) Z Polski wyjeżdżałem jako prawy obrońca, tylko kilka spotkań zagrałem na środku. Zyskałem cenne doświadczenie. Liga grecka nie jest tak fizyczna i wymagająca dobrej motoryki, liczy się bardziej technika, indywidualne umiejętności. Pod tym względem na pewno się też podszkoliłem.

Marcin Baszczyński

Adrian Sikora (Podbeskidzie)

Kariera za granicą: Po kilku dobrych sezonach w Groclinie Dyskobolia, Adrian Sikora odszedł Realu Murcia, klubu hiszpańskiej Segunda Division. Spędził tam jeden sezon, zagrał w 25 meczach i zdobył jedną bramkę. - Jeśli do końca rozgrywek nie zacznę regularnie grać w Murcii, to przyznam publicznie, że byłem za słaby na drugą ligę hiszpańską. Nie będę, jak inni polscy piłkarze szukał winy u trenera, który mnie nie lubił, tylko powiem wprost, że zawiodłem - mówił wtedy w 'Dzienniku'. Później trafił do ligi cypryjskiej, ale w APOELU przez dwa sezony zagrał tylko trzy razy, strzelił za to dwa gole.

Janusz Okrzesik (prezes Podbeskidzia) o powrocie Sikory: Bardzo cieszę się z decyzji Adriana. Wiem dobrze, że nie przychodzi do nas dla pieniędzy, bo gdyby chodziło o pieniądze, to miał inne propozycje. Liczę na to, że jego entuzjazm do gry poparty doświadczeniem istotnie pomoże nam w grze w Ekstraklasie.

Więcej o: