Ekstraklasa. Lech - Jagiellonia. Kibice Lecha nie wytrzymali. "Miał być mistrz Polski, a będzie mistrz Wielkopolski"

- Miał być mistrz Polski, a będzie mistrz Wielkopolski - śpiewali wściekli kibice. - Czas na dymisję, hej Klimczak czas na dymisję - rzucili po chwili. A wszystko spuentowali okrzykiem: Co wy robicie, wy nasze barwy hańbicie. Lech Poznań przegrał z Jagiellonią 0:2 i mocno ograniczył swoje szanse na mistrzostwo Polski. Jagiellonia jeszcze walczy.

Stracili największy atut w decydującym momencie

Lech Poznań był nieskuteczny, apatyczny i bezzębny. Zespół Nenada Bjelicy został wypunktowany przez Jagiellonię Białystok i przegrał trzeci mecz z rzędu na własnym stadionie. To, co było największą siłą Lecha, stało się jego przekleństwem w decydującym momencie. Walka o mistrzostwo Polski rozstrzygnie się pomiędzy Legią i Jagiellonią.

. . PIOTR SKÓRNICKI

Kontrola Jagiellonii

Jagiellonia, w pierwszej połowie, robiła co chciała. Ireneusz Mamrot przygotował na mecz w Poznaniu plan, który jego piłkarze systematycznie realizowali. Wysoki pressing nie dawał Lechowi komfortu w rozegraniu piłki, a indywidualne pojedynki jednoznacznie pokazywały, kto dominuje na murawie. To właśnie po indywidualnej akcji Jagiellonia strzeliła w Poznaniu pierwszego gola. Arvydas Novikovas zaskakująco łatwo ograł Roberta Gumnego, a Cilian Sheridan pokonał Matusa Putnocky'ego. Powracający do wyjściowego składu napastnik był jednym z bohaterów meczu. Irlandczyk nie tylko otworzył wynik, ale potrafił również świetnie utrzymywać się przy piłce i odgrywać ją do lepiej ustawionych kolegów.

Oprawa do zapomnienia

Jagiellonia miała spokój, miała prowadzenie i czekała na błędy gospodarzy. Tych nie brakowało. Lech grał nerwowo, a jego kibice tracili cierpliwość. - K**** mać, Kolejorz grać - śpiewali kibice Lecha Poznań. Przedmeczowa oprawa była sygnałem dla piłkarzy, że celem jest mistrzostwo Polski. "Niech gród Przemysła znów zabłyśnie w blasku mistrza". Taki napis pojawił się na trybunie najwierniejszych kibiców Lecha. Towarzyszył mu bardzo wymowny kolor - złoty.

Beznadziejna przeciętność

W drugiej połowie złoto od Lecha oddaliło się jeszcze bardziej. Obraz zespołu Nenada Bjelicy się nie zmienił. Brak pomysłu, jakości i beznadziejna przeciętność. Jagiellonia grała swoje i strzeliła drugiego gola. Stały fragment gry, idealne dośrodkowanie w pole karne z rzutu rożnego i perfekcyjna główka. Bartosz Kwiecień utonął w ramionach kolegów, a Ireneusz Mamrot energicznie wyskoczył z ławki rezerwowych. W tym momencie kibice Lecha Poznań nie wytrzymali.

"Miał być mistrz Polski, a będzie mistrz Wielkopolski"

Z kotła zaczął wylewać się czar goryczy. - Miał być mistrz Polski, a będzie mistrz Wielkopolski - śpiewali wściekli kibice. - Czas na dymisję, hej Klimczak czas na dymisję - rzucili po chwili. A wszystko spuentowali okrzykiem: Co wy robicie, wy nasze barwy hańbicie.

Jagiellonia walczy z Legią

Sytuacja w tabeli wygląda następująco. Legia Warszawa jest liderem i ma trzy punkty przewagi na Jagiellonią Białystok. Lech Poznań jest trzeci, a do pierwszego miejsca traci już pięć punktów. Do końca sezonu zostały dwie kolejki.

09.05.2018 Poznan . Inea Stadion . Mecz ekstraklasy w pilce noznej Lech Poznan Jagiellonia Bialystok  . Fot. Piotr Skornicki / Agencja Gazeta
SLOWA KLUCZOWE:
pilka nozna
PIOTR SKÓRNICKI