Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekstraklasa. Gheorghe Hagi szkoleniowcem Legii? Paweł Golański: Chętnie umówię prezesa Mioduskiego z trenerem

- Jeśli Legia będzie chciała spróbować rozmów z trenerem, to nie będzie najmniejszego problemu, żeby doprowadzić do spotkania - mówi Paweł Golański. Były reprezentant Polski uważa, że idealnym kandydatem na nowego szkoleniowca mistrzów Polski jest Gheorghe Hagi. Legenda rumuńskiej piłki wyraża wstępne zainteresowanie pracą w Warszawie, ale ma już konkretne oferty, m.in. z Włoch i Turcji.
Gheorghe Hagi podczas konferencji prasowej Gheorghe Hagi podczas konferencji prasowej YouTube

Łukasz Jachimiak: Rumuńskie media informują, że był pan u Gheorge Hagiego i z legendą rumuńskiej piłki rozmawiał pan o Legii Warszawa. Załatwił pan nowego trenera ekipie mistrzów Polski?

Paweł Golański: Byłem na meczu Viitorulu Konstanca (Hagi jest właścicielem klubu i zarazem jego trenerem - przyp. red.) ze Steauą Bukareszt (2:2) i luźno sobie później z trenerem porozmawiałem. Spotkaliśmy się, żeby powspominać stare, dobre czasy, gdy byłem zawodnikiem Steauy. Akurat to Hagi ściągał mnie do tego klubu.

Pojechał pan do Hagiego prywatnie, a nie z misją?

- Pojechałem w sprawach biznesowych, jako przedstawiciel firmy R-Gol. Rozwijamy się na rynku rumuńskim, stąd mój wyjazd. Poza tym zajmuję się też menedżerką, mam sprawy związane z piłkarzami Viitorulu. Temat Legii rzeczywiście się przewinął, rozmawialiśmy o niej, trener pytał, jak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o nasze kluby, był zainteresowany kwestiami organizacyjnymi. Legia była więc jednym z tematów, ale rozmawialiśmy o wielu rzeczach. W sumie przez półtorej godziny rozważaliśmy różne kwestie dotyczące przyszłości.

Dariusz Mioduski Dariusz Mioduski FOT. KUBA ATYS

Prezes Dariusz Mioduski poprosił, żeby zapytał pan Hagiego, czy byłby zainteresowany pracą w Warszawie?

- Nie, nie, z prezesem Mioduskim nie miałem kontaktu, nie rozmawialiśmy o trenerze Hagim. O Legii porozmawialiśmy, bo Hagi z końcem sezonu odejdzie z Konstancy i szuka sobie czegoś innego.

Rumuńskie media poza Legią wymieniają Rubin Kazań. Zainteresowanych klubów jest dużo więcej?

- Powiem szczerze - Hagi będzie miał z czego wybierać. Ma dobrą ofertę z Włoch, bardzo dobrą z Turcji, gdzie jest bardzo popularną postacią. Ofert jest dużo, co nie dziwi. Czapki z głów za to, co zrobił z Konstancą. Zespół jest oparty na wychowankach.

To klub działa przy niej, a nie odwrotnie, prawda?

- Dokładnie. Hagi wychowuje mnóstwo młodych zawodników. Mecz ze Steauą pokazał, jaki potencjał jest w tych chłopakach. W zespole Viitorulu najstarszym zawodnikiem był siedzący na ławce rezerwowych 26-latek. Mieliśmy okazję porozmawiać o akademii Hagiego, tam chłopcy pracują identycznie jak pierwszy zespół, oczywiście z mniejszymi obciążeniami, bo one są dobrane do wieku. Ale plan jest precyzyjny, dzięki czemu 17-, 18-letni chłopak wchodzi do zespołu i już doskonale wie, jaka jest filozofia gry u Hagiego.

Akademia Hagiego to chyba największa piłkarska szkoła we wschodniej części Europy? U dawnej gwiazdy szkoli się ponad 400 zawodników.

- Już nawet ponad 450. Dużo piłkarzy trafia do pierwszego zespołu, ale też do innych drużyn. I rumuńskich, i zagranicznych.

Zastanawiam się, czy Hagi na pewno odejdzie. Z Konstancą awansował z trzeciej ligi do ekstraklasy, w której plasuje się w czołówce, pieniędzy mu nie brakuje, stworzył świetny projekt, a jeśli wyprowadzi się z Rumunii, to może się obawiać, czy wszystko będzie działało, jak sobie wymarzył i zaplanował.

- Hagi ma sztab ludzi zapewniających działanie akademii na najwyższym poziomie. On to nadzoruje, ale już ma tak zaufanych pracowników, że każdy doskonale wie, co ma robić. Hagi znakomicie to zorganizował, wszystko jest idealnie dograne, zgadza się każdy szczegół, wszystko jest dopracowane - od śniadania przez trening, obiad po kolację.

Legię byłoby stać na Hagiego? Bo człowiek z takim nazwiskiem na pewno się ceni, nawet jeśli już się dorobił.

- Nie mam pojęcia. Z trenerem nie rozmawiałem o kwestiach finansowych. Byłem tylko ciekaw, czy w ogóle chciałby pracować w Polsce. Pytanie trzeba skierować do prezesa Mioduskiego. Ale przede wszystkim trzeba go zapytać, czy Legia jest zainteresowana trenerem Hagim. On ma już dużo propozycji, to może być przeszkoda. Ale myślę, że dla Legii taki trener, z takim nazwiskiem, z takim autorytetem byłby idealny. Hagi odnosił olbrzymie sukcesy jako piłkarz, a i jako trener ma się czym pochwalić. Z Konstancą zdobywał już mistrzostwo Rumunii i ciągle jest w czubie. Jest szanowaną postacią, jeżeli chodzi o trenerkę. Bo to, że w Rumunii jest uznawany za piłkarza wszech czasów (grał m.in. w Realu i Barcelonie, był w "11" MŚ 1994, gdzie Rumunia dotarła do ćwierćfinału - przyp. red.), że jest po prostu ikoną, jest jasne. Teraz naprawdę bardzo wielu ludzi szanuje go za to, jakim jest trenerem. Bardzo mocno doceniane jest to, że postawił na młodych chłopaków, że ma tylu wychowanków.

Z nazwiskiem Hagi kojarzą mi się dwa inne - Petrescu i Czerczesow. W Legii cały czas żywa jest tęsknota z Rosjaninem, z kolei praca Rumuna w Wiśle Kraków jest wspominana jako kadencja może najostrzejszego trenera dla piłkarzy we współczesnych czasach naszej ligowej piłki. O Hagim pewnie powie Pan, że jeszcze przebija tę dwójkę?

- Tak, jest surowy, na pewno nie jest spokojny na ławce, bardzo żyje meczem, treningami, po prostu żyje piłką. Ma wielką charyzmę. Ale patrzmy przede wszystkim na wyniki, bo one są najważniejsze. Hagi je ma, a zespół musi widzieć, że przychodzi ktoś, kto te wyniki robi. Wtedy od razu łatwiej się pracuje. O to, czy Hagi odnajdzie się w Legii, byłbym spokojny. Jest na tyle doświadczonym trenerem i w takich szatniach już przebywał, że tutaj na pewno wiedziałby, jak się porozumieć z piłkarzami.

Z prezesem Mioduskim chyba też dogadywałby się łatwiej niż z Gigim Becalim w Steaule?

- Ha, ha, rzeczywiście. Prezes Becali sporo mówił na gorąco, w końcu trenerowi Hagiemu się to nie spodobało tak bardzo, że o tym powiedział. Trener ma taki autorytet, że na pewne rzeczy sobie nie pozwolił. Na pewno o nim mogę się wypowiadać tylko w superlatywach. Widziałem jego warsztat, obserwowałem, jak żyje piłką. Po meczu ze Steauą pokazał, że nic się nie zmienił. O godzinie 23:30, tuż po spotkaniu, rysował mi, jaką ma wizję swojej pracy, wizję gry. Pokazywał, jakie systemy preferuje, jak chciałby grać, jak u niego to się zmienia, rozwija.

Legię też rozrysowywał?

- Nie, temat poruszyliśmy, bo zapytałem, czy byłby zainteresowany, gdyby była dla niego oferta. Odpowiedział, że na pewno chce odejść z Viitorulu i spróbować w klubie zagranicznym.

Ale powiedział, że może pan dać jego numer telefonu szefowi Legii?

- Tak, jeśli Legia będzie chciała spróbować rozmów z trenerem, to nie będzie najmniejszego problemu, żeby doprowadzić do spotkania. Chętnie umówię prezesa Mioduskiego z trenerem Hagim. Na pewno tego trenera można śmiało polecać. Świetnie byłoby mieć w ekstraklasie taką postać. Myślę, że Hagi wprowadziłby do ligi dużo dobrego.