Gwiazda obecnej edycji LM mogła grać w Legii. Nie chcieli go. Teraz jest warty 200 mln euro

Gwiazda tegorocznej LM, napastnik Liverpoolu Mohamed Salah, w 2011 roku mógł trafić do Legii Warszawa. Klub ze stolicy Polski odrzucił jednak propozycję zatrudnienia wartego obecnie 200 mln euro piłkarza. To nie jedyna niedoszła gwiazda ekstraklasy.
Salah Salah RUI VIEIRA/AP

Mohamed Salah (Legia Warszawa)

Egipcjanin robi wielką furorę w lidze angielskiej, pewnie zmierzając po koronę króla strzelców. Ostatnio dzięki bardzo wysokiej formie został uhonorowany nagrodą dla najlepszego zawodnika Premier League w sezonie 2017/2018. Egipcjanin świetnie też spisuje się w Lidze Mistrzów. Genialny mecz zagrał w pierwszym półfinałowym meczu z Romą w którym strzelił dwie bramki i miał dwie asysty, a The Reds wygrali 5:2.

Mało kto wie, że w 2011 roku wtedy 19-letni Mohamed Salah był testowany przez Legię Warszawa. Sam zawodnik był bardzo zainteresowany transferem do stolicy Polski, gdyż w ten sposób mógłby zacząć karierę w Europie. Co więcej pieniądze były sprawą drugorzędną i mógłby zarabiać mniej niż 10 tys. złotych, co plasowałoby go w dolnych rejonach listy płacowej klubu. Ile sama Legia miałaby zapłacić za Salaha? W porównaniu do obecnych około 200 milionów euro jakie trzeba zapłacić Liverpoolowi za Egipcjanin, to kwota 100 tys. euro było ogromną promocją. Obok Roberta Lewandowskiego, Salah jest jednym z największych wpadek działu skautingu Legii.

Michael Essien (Zagłębie Lubin)

Ghańczyk przyleciał do Polski na testy w 1999 roku. 17-letni wtedy zawodnik przez kilka dni trenował w Zagłębiu Lubin pod okiem trenera Mirosława Jabłońskiego, który ostatecznie odrzucił zawodnika.

Essien nie załamał się po tym i dalej ciężko trenował przez co w sierpniu 2000 został zawodnikiem francuskiej Bastii. Po 3 latach gry w tym klubie przeniósł się do Olympique Lyon, które zaczynało swój marsz po kolejne wygrane w Ligue 1, a następnie w 2005 roku został piłkarzem Chelsea FC. Później był wypożyczony do Realu Madryt, a od stycznia 2014 roku do 1 lipca 2015 reprezentował barwy AC Milan.

Andrij Arszawin (Legia Warszawa)

Kolejny zawodnik, który był przymierzany do Legii, ale działacze postanowili nie skorzystać z jego usług. W 2004 roku skończył się kontrakt z Zenitem Sankt Petersburg i był do wzięcia za darmo. Arszawin bardzo chciał grać w Legii, ale działacze stwierdzili, że nie jest wart płacenia mu pensji na poziomie 300 tys. dolarów rocznie.

4 lata później Rosjanin został piłkarzem Arsenalu Londyn oraz był jednym z odkryć Euro 2008.

Milan Baros (Wisła Kraków)

Król strzelców Euro 2004 w 1999 mógł trafić do Wisły Kraków. Czech przyjechał na testy pod Wawel, ale sztab szkoleniowy "Białej Gwiazdy" uznał, że nie prezentuje dostatecznego poziomu, aby warto było go pozyskać.

W późniejszych latach innego zdania byli działacze Liverpoolu, Aston Villi, Olympique Lyon czy Galatasaray Stambuł.

Dymitar Berbatow Dymitar Berbatow MATT DUNHAM/AP

Dimitar Berbatov (Legia Warszawa)

Bułgar trafił do notesu działaczy Legii w 2000 roku, kiedy był zawodnikiem CSKA Sofia. Ówcześni decydenci klubu z Łazienkowskiej z góry odrzucili jego kandydaturę i nawet nie zaprosili na testy.

20-letni wtedy zawodnik niedługo później został piłkarzem Bayeru Leverkusen, a po 6 latach trafił do Anglii, grając dla Tottenhamu, Manchesteru United oraz Fulham. W sezonie 2010/2011 jako piłkarz "Czerwonych Diabłów" został królem strzelców Premier League.

Keylor Navas (Wisła Kraków)

Na początku tej dekady XXI roku do Polski mógł trafić (wtedy) bramkarz Deportivo Saprissa, Keylor Navas. Golkiper był na celowniku Wisły Kraków, która miała mocarne plany. W lidze była prawdziwym hegemonem i stać ją było na tego zawodnika. Problemem był jednak kontrakt Navasa, który obowiązywał do października 2010 roku. Ricardo Cabanas (menadżer golkipera), kontaktował się z działaczami Wisły i w Krakowie usłyszano, że agent zadzwoni, kiedy wreszcie sprawa się wyjaśni. Kontakt się jednak urwał.

Ostatecznie Kostarykanin trafił do hiszpańskiego Albacete, skąd po dwóch latach przeszedł do Levante. W 2014 roku zagrał bardzo dobre podczas mundialu w Brazylii, przez co kupił go Real Madryt.

Aleksandr Hleb (Legia Warszawa)

Kolejny zawodnik, który mógł trafić do Legii Warszawa. Kiedy Hleb był zawodnikiem białoruskiego BATE Borysów otrzymał zaproszenie na testy w warszawskim klubie, po czym sztab szkoleniowy stwierdził, że pomocnik jest za słaby, aby trafić do Legii.

Niedługo później został zawodnikiem Arsenalu Londyn, a następnie FC Barcelony.

Anatolij Tymoszczuk (Legia Warszawa)

Legioniści zdecydowanie przodują, jeżeli chodzi o liczbę zawodników, których odrzucili (najczęściej, bo uznali, że są za słabi), a następnie Ci piłkarze zrobili duże kariery. Najbardziej absurdalna historia wydaje się jednak w przypadku Anatolija Tymoszczuka. W połowie lat 90-tych XX wieku Ukrainiec był piłkarzem drugoligowego Wołynia Łuck. Ten fakt przekreślił szanse pomocnika na angaż w Legii, ponieważ wedle krążących informacji ówcześni działacze chcieli piłkarza z ukraińskiej Ekstraklasy, a nie drugiej ligi.

O tym jak wielki błąd popełnili decydenci Legii, niech świadczy fakt, że niedługo później trafił do Szachtara Donieck, a następnie do Zenitu Sankt Petersburg oraz Bayernu Monachium