Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

O'piłki Marciniaka. Test na mistrza. Odpowiedz na kilka prostych pytań i wskaż zwycięzcę Ekstraklasy

Ekstraklasowe rozgrywki wchodzą w ostatnią, decydującą fazę. Piłkarze znajdujący się w orbicie zainteresowań selekcjonera grają o to, by kiedyś móc wnukom opowiadać o udziale w Mistrzostwach Świata. Drużyny z dolnej części tabeli szykują się do meczów wysokiego napięcia, ale najważniejsze jest oczywiście to, kto w maju założy na szyję złoty medal. Żeby wskazać ten zespół wystarczy odpowiedzieć na kilka prostych pytań.

Grono najpoważniejszych kandydatów zawężam do trzech zespołów: Jagiellonii, Lecha i Legii. Nie umieszczam w tym gronie Górnika Zabrze z kilku powodów. Po pierwsze wiosna jest w wykonaniu zespołu Marcina Brosza o wiele słabsza (tylko 11 punktów w 8 meczach), skutecznością nie błyszczy już Igor Angulo, a do tego zabrzan dopadły kontuzje czołowych piłkarzy.

Skupiamy się zatem na prowadzącej trójce i poddajemy ją rzeczowej analizie. Co charakteryzuje mistrza? Co determinuje sukces zespołu? Analizując rozgrywki na przestrzeni ostatniej dekady można stworzyć listę cech niezbędnych do wygrania ligi.

Mecz idealny, znak wysokiej jakości

Na przestrzeni sezonu najważniejsza jest stabilna forma, ale każdy mistrz potrzebuje meczu-symbolu. Spotkania, które kibice wspominają latami, a nie zapominają o nim po dwóch dniach. Fan lidera z Białegostoku czytając te słowa pomyśli o starciu z Legią w Warszawie. Pełna kontrola, dominacja, pewne zwycięstwo po efektownej grze. Kibic Lecha wskaże pewnie spektakularne zwycięstwo z Jagą w Poznaniu. Sympatyk Legii zadanie ma nieco trudniejsze. Trudno będzie mu wybrać mecz, w którym panujący mistrz zmiótł przeciwnika z boiska, ciesząc oko efektowną grą. Przypuszczam, że najbliżej ideału może być wygrana 4:1 z Śląskiem i spektakularny wyczyn Hamalainena, ale pewności nie mam. Uczciwie trzeba stwierdzić, że wiele sukcesów Legii rodziło się w bólach.

Leszek Ojrzyński Leszek Ojrzyński JAN RUSEK

Skuteczna defensywa

Mecze wygrywa się atakiem, ale mistrzostwo zdobywa się obroną. Ta piłkarska prawda ma przełożenie na rzeczywistość. W ostatniej dekadzie mistrzostwo pięciokrotnie zdobywał zespół z najszczelniejszą defensywą, a trzy razy drużyna, która była w tej klasyfikacji na drugim miejscu. Od każdej reguły musi być wyjątek i taki stanowi postawa Śląska Wrocław w sezonie 2011/12. Zespół Oresta Lenczyka wygrał mistrzostwo, mimo że aż osiem drużyn straciło w sezonie mniej goli! Bazując na wskazanej prawidłowości rosną szanse Lecha Poznań, który po 29 kolejkach chwali się najskuteczniejszą defensywą (22 stracone bramki). Druga w tej klasyfikacji Arka (28) na mistrzostwo szans raczej nie ma. Kolejne miejsca w rankingu zajmują Legia (31) i Jagiellonia (33). Zwłaszcza w rundzie dodatkowej, gdy gra się mecze z bezpośrednimi rywalami umiejętność ryglowania bramki będzie miała kolosalne znaczenie. Potwierdza to przykład Legii z poprzedniego sezonu, która w siedmiu meczach fazy finałowej straciła tylko jedną bramkę.

Wisła Kraków - Lech Poznań Wisła Kraków - Lech Poznań JAKUB PORZYCKI

Seria zwycięstw

Regularne punktowanie jest warunkiem koniecznym. Buduje pewność siebie, piłkarze nabierają wiary w swoją moc, rośnie ich siła mentalna. Jak pod tym kątem wypadają pretendenci do tytułu? Jagiellonia wygrała pięć meczów między 22. i 26. kolejką. Zdarzyła się jej też seria trzech kolejnych zwycięstw. Gorzej wypada Lech, który regularnie zgarnia komplet punktów w Poznaniu, ale z wyjazdów najczęściej wracał z uczuciem niedosytu. Dopiero teraz dzięki sukcesowi w Krakowie zespół Nenada Bjelicy może się pochwalić serią trzech zwycięstw z rzędu. Legia najlepszy czas miała jesienią, gdy po klęsce w Poznaniu i incydencie na klubowym parkingu zanotowała pięć kolejnych wygranych. Od tego czasu najlepszym osiągnięciem drużyny Romeo Jozaka są dwa zwycięstwa z rzędu

Christian Gytkjaer w rundzie finałowej strzelił tylko jednego gola Christian Gytkjaer w rundzie finałowej strzelił tylko jednego gola JAKUB PORZYCKI

Wygrywanie mimo gorszej dyspozycji

To warunek niezbędny do osiągania sukcesów. Zdarzają się dni, gdy biorytm piłkarzy przyjmuje wartości ujemne, napastnik pudłuje, a obrońcy mylą się na potęgę. Punkty zdobyte w takich okolicznościach mają dodatkową wartość. To bardzo uznaniowa kategoria, mało wymierna, więc każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, który z czołowych zespołów opanował taką umiejętność w najwyższym stopniu.

Podnoszenie się po porażce

W przekroju całego sezonu ważne jest ile razy upadasz, a jeszcze ważniejsze ile razy wstajesz. Jeśli chcesz być mistrzem to osłoń się warstwą teflonu, by porażki do ciebie nie przylegały. Korkociąg negatywnej serii wyników pogrzebał marzenia wielu pretendentów. Symptomatyczny jest jesienny mecz Lech-Legia. W Poznaniu radość po zwycięstwie dość szybko zmieniła się w złość po kolejnych wpadkach. Minorowe nastroje kibiców Legii poprawiły się po serii zwycięstw. Po kwietniowym klasyku sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Zwycięstwo przy Łazienkowskiej tylko na chwilę zamaskowało problemy warszawian (co przyznał ostatnio trener, mówiąc że zespół jest w poważnym kryzysie), natomiast dla Lecha tamten mecz, a zwłaszcza druga połowa był pozytywnym symptomem. Potem Lech w imponującym stylu rozbił Jagiellonię i udowodnił, że to co najgorsze ma już za sobą. Klęska w Poznaniu była ciosem dla drużyny Mamrota, kolejne spadły w meczu z Arką, ale białostoczanie podnieśli się w spektakularny sposób. Wyszarpali wygraną w doliczonym czasie gry dając ostateczny dowód mistrzowskich aspiracji.

Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańska 4:1 Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańska 4:1 AGNIESZKA SADOWSKA

Szeroka kadra i wartościowi zmiennicy

Pokaż mi jaką masz ławkę rezerwowych, powiem ci jaki masz zespół. Kolejna zasada, która sprawdza się na dystansie całego sezonu. Zmiennicy Jagiellonii byli kluczowi we wspomnianym wyżej meczu z Arką (gol Wójcickiego, asysta Sheridana), często gole po wejściu z ławki strzelał Karol Świderski. Ireneusz Mamrot ma sporo możliwości zestawienia składu. Gdy kontuzji doznał Bartosz Kwiecień bez problemu zastąpił go Piotr Wlazło. W Białymstoku nie płaczą po transferze Cernycha, bo jego odejście zrównoważyła wysoka forma Novikovasa i Frankowskiego. Jaga ma dwóch dobrych bramkarzy i solidnych zmienników na niemal każdej pozycji. Szeroka kadra Lecha na początku sezonu miała być problemem. Wydawało się, że po odpadnięciu z Ligi Europy i Pucharu Polski wielu piłkarzy będzie niezadowolonych z małej liczby minut na boisku. Czas zweryfikował ten pogląd, bo liczne grono piłkarzy leczyło kontuzje i zdarzały się mecze, w których Bjelica na ławce miał zawodników nie w pełni sił lub mało doświadczonych. W Lechu postawiono jednak na zawodników uniwersalnych i ta metoda się sprawdziła. W meczu z Wisłą nie mogli grać Burić, Kostewycz, Gumny, Radut, Situm, Makuszewski i Koljić, ale nie odbiło się to negatywnie na jakości gry. Jak na tym tle wypada Legia? Kadra jest szeroka, ale trudno powiedzieć, że na bokach obrony czy skrzydłach trener ma bogactwo wyboru. Jest za to bardzo wielu piłkarzy, którzy mogą grać w środku pomocy. W tym momencie wygląda na to, że proporcje przy układaniu kadry zostały nieco zaburzone. Legia nie ma też bramkostrzelnego napastnika, który mógłby z powodzeniem zastąpić Jarosława Niezgodę.

Autor jest dziennikarzem nc+