Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

EkstraStats dla Sport.pl. Zepsute święta Wisły

Lech po bardzo dobrym meczu w Krakowie wygrał z Wisłą 3:1, a hat-trickiem popisał się Christian Gytkjaer. Ozdobą meczu był gol z rzutu wolnego strzelony przez Carlitosa, jednak ta bramka i indywidualny rajd Jesusa Imaza to wszystko, na co było stać gospodarzy w poniedziałkowy wieczór przy Reymonta. Lech, mimo problemów kadrowych, przerwał tym samym serię jedenastu meczów bez zwycięstwa wyjazdowego i znalazł się już tylko dwa punkty za liderującą Jagiellonią.
Wisła Kraków - Lech Poznań Wisła Kraków - Lech Poznań JAKUB PORZYCKI

Wisła przed przerwą reprezentacyjną pokonała Legię w Warszawie i jej kibice mogli liczyć na nawiązanie walki z Lechem. Wyrównany mecz mieliśmy jednak tylko do przerwy, bo druga połowa to popis gości, którzy po zdobyciu drugiej bramki praktycznie nie pozwolili gospodarzom na stworzenie żadnego zagrożenia. "Biała Gwiazda" przystąpiła do tego spotkania podobnie jak do meczu w Warszawie, czyli z trójką pomocników niemal w linii oraz z wąsko ustawionymi graczami w linii ataku, bez klasycznych skrzydłowych. Joan Carrillo stawia na szybki atak, z wykorzystaniem środkowej strefy boiska, więc ta szerokość formacji na połowie Lecha nie była aż tak potrzebna, przynajmniej w założeniu, jak w przypadku ataku pozycyjnego - w razie potrzeby zapewniali ją schodzący do boku Carlitos lub włączający się w późniejszej fazie akcji boczni obrońcy.

Mankamenty takiego sposobu gry wyszły w drugiej połowie, kiedy po objęciu prowadzenia przez Lecha gospodarzom bardzo brakowało rozszerzenia gry. W drugiej linii Wisły brakowało kreatywności potrzebnej do sprawnego wychodzenia spod pressingu i dłuższego utrzymania się przy piłce na połowie rywala. Lech mając korzystny wynik unikał zbędnego ryzyka, zapraszał Wisłę do klinczu w środku pola, gdzie skracając pole gry nie pozwalał na rozwinięcie akcji i stworzenie zagrożenia. Bez gry z kontry Wisła straciła element zaskoczenia i swoje największe atuty.

Emir Dilaver Emir Dilaver JAKUB PORZYCKI

Lech prezentował się od strony taktycznej dużo lepiej od Wisły, której zabrakło planu B na to spotkanie. Goście płynnie przechodzili od gry trójką obrońców do czwórki, w zależności od sytuacji na boisku i aktualnej potrzeby. Emir Dilaver grający na prawej stronie bloku defensywnego praktycznie nie włączał się do akcji ofensywnych, więc w rozegraniu wyglądało to jak trzyosobowa defensywa z Tymoteuszem Klupsiem i Piotrem Tomasikiem na pozycjach wahadłowych. Dzięki temu debiutujący w 1. Składzie Lecha Klupś i Tomasik mieli swobodę w grze do przodu, bo trójka Dilaver - Janicki - Vujadinović z dodatkowym graczem z tyłu (względem tradycyjnego ustawienia "Kolejorza" 1-4-3-3) w najgorszym wypadku zostawała w sytuacji 3 na 3 z napastnikami Wisły.

Wisła Kraków - Lech Poznań Wisła Kraków - Lech Poznań JAKUB PORZYCKI

"Biała Gwiazda" pokazała przeciwko Legii jak można się skutecznie bronić nawet przeciwko teoretycznie lepszym zespołom, pod warunkiem, że zespół jest dobrze ustawiony, zachowuje odpowiednie odległości między graczami i formacjami oraz walczy o każdą piłkę. Na to też miał pomysł Lech, starając się rozciągnąć kompakt defensywny gospodarzy asymetrią w fazie ofensywnej. W przypadku gry trójką z tyłu inaczej względem siebie ustawiali się Klupś i Tomasik, zazwyczaj ten pierwszy był zdecydowanie wyżej.

Christian Gytkjaer Christian Gytkjaer JAKUB PORZYCKI

W przypadku przechodzenia na czwórkę defensorów było to różne ustawienie skrzydłowych - przywiązany do linii Klupś i zawężający ustawienie na lewym skrzydle Radosław Majewski wraz z szukającym wolnych przestrzeni w środku pola Darko Jevticiem. Do tego niezależnie od ustawienia bazowego schodzący w rozegraniu do obrońców Łukasz Trałka i wychodzący wyżej Maciej Gajos sprawiali, że zespół gospodarzy musiał cały czas reagować względem piłki i rywali. Druga i trzecia bramka dla gości padły według tego samego schematu - wygrany pojedynek na boku i dośrodkowanie do uciekającego obrońcom Gytkjaera.

Wisła Kraków - Lech Poznań. Tymoteusz Klupś Wisła Kraków - Lech Poznań. Tymoteusz Klupś JAKUB PORZYCKI

Bardzo dobry mecz rozegrał zwłaszcza debiutujący w pierwszym składzie Tymoteusz Klupś. Młody lechita był bardzo aktywny na prawej flance, zarówno w ofensywie, jak i w defensywie, zaliczył między innymi przejęcie otwierające akcję bramkową na 3:1. Właściwie trudno wskazać kogokolwiek wśród gości, kto nie zagrałby przynajmniej przyzwoicie. Lech wrócił na zwycięską ścieżkę na wyjazdach w najważniejszym momencie sezonu, bez kilku podstawowych graczy. Zespół trenera Bjelicy na dobre włączył się do walki o mistrzostwo Polski.