Jagiellonia imponuje, a trener prosi o spokój. "Trafnie określił to kiedyś Leo Beenhakker"

- Po trzech, czterech meczach w Jagiellonii słyszałem głosy, że się nie nadaję. Teraz słyszę same zachwyty. Trochę spokoju. Trafnie określił to kiedyś Leo Beenhakker. "Polska to kraj, w którym albo jesteś Bogiem, albo kawałkiem g*wna". Brutalne, ale prawdziwe - mówi Sport.pl Ireneusz Mamrot, szkoleniowiec Jagiellonii Białystok, lidera ekstraklasy. We wtorek w Warszawie mecz: Legia - Jagiellonia.
Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańska 4:1 Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańska 4:1 AGNIESZKA SADOWSKA

Dominik Wardzichowski: Jagiellonia imponuje. Trzy mecze, trzy zwycięstwa i pierwsze miejsce w lidze. Jest pan zaskoczony, że początek 2018 roku rozpoczął się tak dobrze?

Ireneusz Mamrot: - Kluczem jest solidnie przepracowany okres przygotowawczy. Za nami dopiero trzy mecze, mamy trzy zwycięstwa, ale to nie jest czas na podsumowania.

Docierają do pana te wszystkie głosy zachwytu nad grą Jagiellonii?

- Po trzech, czterech meczach w Jagiellonii słyszałem głosy, że się nie nadaję. Teraz słyszę same zachwyty. Trochę spokoju. Trafnie określił to kiedyś Leo Beenhakker. "Polska to kraj, w którym albo jesteś Bogiem, albo kawałkiem g*wna". Brutalne, ale prawdziwe. Ja podchodzę do tego spokojnie i robię swoje.

Fedor Cernych Fedor Cernych MARCIN ONUFRYJUK

W zimie stracił pan Fedora Cernych, jednego z najlepszych piłkarzy w lidze. To duża strata?

- Strata Cernycha byłaby uszczerbkiem dla każdego polskiego klubu. Tym większy szacunek dla ludzi z zarządu Jagiellonii, że potrafili znaleźć wartościowych następców. Rywalizacja jest mocna. Mamy jakość, pracujemy dalej i patrzymy na to, co przed nami.

A przed wami mecz z Legią Warszawa. To spotkanie może być ważne w kontekście walki o mistrzostwo Polski?

 - Nie ma szans. To nie jest przedostatnia kolejka. Dużo grania przed nami. Jasne, zwycięzca będzie miał trzy punkty więcej od rywala, ale to wszystko. Będzie atrakcyjnie, prestiżowo, ale nikt mistrzostwa we wtorek nie zdobędzie.

Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańska 4:1 Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańska 4:1 AGNIESZKA SADOWSKA

Zwycięstwo może dać jednej z drużyn przewagę psychologiczną?

- To nie ma żadnego znaczenia. We wrześniu wygraliśmy z Legią (1:0 po golu Cernycha), a teraz mamy tyle samo punktów. Liga nie składa się z dwóch zespołów. Jest Górnik Zabrze, ostatniego słowa nie powiedział Lech Poznań, a z dalszej pozycji może zaatakować Korona, która gra bardzo dobrą piłkę. Walka trwa.

. . FOT. KUBA ATYS

W porównaniu z jesienią, Legia Warszawa jest silniejszym zespołem?

- Tak, to teraz silniejsza drużyna. Szczególnie okazale wypada środek pola. Nowi zawodnicy podnieśli jakość w zespole. W obronie pojawił się William Remy i już po trzech meczach widać, że nie jest to przypadkowy piłkarz. To samo Eduardo. W dobrej formie jest Kasper Hamalainen, Jarosław Niezgoda. Będzie ciekawie.

I zimno.

- Mróz? Zapraszam do Białegostoku. Tu jest naprawdę zimno. W Warszawie będzie sympatyczniej niż na treningach w Białymstoku. Jesteśmy zahartowani.

Jagiellonia jest liderem Lotto Ekstraklasy. Drużyna Ireneusza Mamrota zdobyła 45 punktów w 24 meczach. Dokładnie tyle, co Legia Warszawa. Bezpośredni pojedynek dwóch najlepszych drużyn w tabeli we wtorek (27.02) o godz. 20.30. Relacja z tego spotkania w Sport.pl.

Więcej o: