Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

W Sandecji Mroczkowski zawracał rzekę kijem. Moskal wchodzi do mętnej wody

Jeśli ostatnią sytuację w Sandecji Nowy Sącz przyrównać do płynącego przez miasto Dunajca, to o wodzie w rzece trzeba by powiedzieć "mętna", a o jej strumieniu "nieprzyjemny i rwący". Zwolniony trener Radosław Mroczkowski na dłuższą kąpiel w takich warunkach chyba sam nie miał już ochoty. Teraz z nurtem zmierzy się Kazimierz Moskal.
Arka Gdynia - Sandecja Nowy Sącz 5:0 Arka Gdynia - Sandecja Nowy Sącz 5:0 JAN RUSEK

To ma być strategia?

Po awansie do ekstraklasy i sporej euforii, profesjonalna, piłkarska rzeczywistość na najwyższym poziomie, okazała się dla Sandecji trudna. Beniaminek nie wygrał żadnego meczu od połowy września tego roku. Obecnie zajmuje miejsce w dolnej części tabeli. Rada nadzorcza ekipy z Nowego Sącza winnym sytuacji uznała po części trenera. Radosławowi Mroczkowskiemu po niemal dwóch latach podziękowano. Gdy nie idzie, to trener zawsze jest na celowniku. W tym przypadku wygląda jednak na to, że na sprawę trzeba spojrzeć trochę szerzej niż przez pryzmat wyników sportowych.

Awans Sandecji do ekstraklasy dla Mroczkowskiego okazał się...początkiem problemów. Problemów, które wcześniej może tak bardzo nie wychodziły czy nie przeszkadzały. Trener chciał, by klub w nowej rzeczywistości zrobił kolejny krok. Krok w stronę profesjonalizacji. Chodziło mu m.in. o jego funkcjonowanie.

- Struktura organizacyjna nie jest dla mnie do końca jasna. Brakuje mi tu jasno określonej strategii i większej odpowiedzialności za poszczególne etapy pracy - mówił jeszcze w październiku w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego". 

W Nowym Sączu przez 8 lat prezesem był Andrzej Danek, po przekształceniu klubu w spółkę akcyjną, został w niej dyrektorem, a prezesem zrobiono Grzegorza Haslika (magistra finansów i bankowości). Jak argumentował wtedy prezydent Nowego Sącza Ryszard Nowak miał on "poradzić sobie z finansami".

Rok wcześniej władze miasta na dyrektora sportowego mianowały dotychczasowego napastnika klubu Arkadiusza Aleksandra, który piłkarskie korki dość szybko zamienił na biała koszulę i szybko uczył się nowej roli. To on do spółki z Mroczkowskim miał budować w Sandecji silną drużynę.

Współpraca jednak nie układała się jakoś specjalnie dobrze. Już po awansie do ekstraklasy, trener publicznie podważał kompetencje swego byłego podopiecznego.

-Wzięli go, bo trudno znaleźć w Nowym Sączu kogoś innego. Rozumiem, gdyby to był jakiś facet z doświadczeniem, w sukcesami, mający przejrzystą strategię. Ale bądźmy poważni. To ma być strategia? Jak prosiłem o wzmocnienia, niekoniecznie to miałem na myśli - powiedział Mroczkowski w rozmowie ze "Sportowymi Faktami".

Freddy Adu Freddy Adu fot. Drew Hallowell

"Jutro na treningu będzie niespodzianka"

Od połowy tego roku o sporach i słabej atmosferze w sztabie Sandecji wiedziała już cała Polska. Można było odnieść wrażenie, że szkoleniowiec po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej nieco zadziera nosa, ale sposobu funkcjonowania w klubie na pewno nie można było mu pozazdrościć. Wyszło to podczas próby transferu do klubu Freddy'ego Adu, amerykańskiej gwiazdy piłki nożnej. Nie był on pomysłem szkoleniowca, raczej prezesa do spółki z Aleksandrem, a finalnie jego wizytę w Polsce pilotował... rzecznik klubu Marcin Rogowski.

Trener nawet nie wiedział, że Adu pod koniec lipca pojawił się w Małopolsce. Jak się dowiedzieliśmy Aleksander miał wysłać Mroczkowskiemu SMS z treścią "Jutro na treningu będzie niespodzianka". Osobliwy sposób na klubową komunikację. Zresztą osobliwa była też sama historia z Adu. Dyrektor Danek nie ukrywał, w rozmowie ze Sport.pl że cała sprawa, to także kwestia marketingowa.

- To na pewno byłoby coś fajnego dla kibiców, to przecież znane nazwisko. Wiem, że ono rozgrzewa całą Polskę. Jak byłem w Warszawie na walnym zgromadzeniu PLP to niemal każdy z prezesów innych klubów mnie o to pytał - mówił nam działacz.

Marketing to jedno, praca trenera - drugie. Mroczkowski formą załatwienia sprawy Adu był zdenerwowany. Powiedział, że nikogo nie będzie testował. Do rzecznika prasowego przestał się odzywać, chociaż zdążył jeszcze głośno powiedzieć co o nim myśli. Słyszała to drużyna i dziennikarze. Rzecznik, jak to ujął, w sprawie  "niewybrednych i chamskich"  komentarzy napisał list do prezesa klubu z prośbą o jakąś interwencję.

Warto też przypomnieć, że trener nie chciał wziąć udziału w konferencji prasowej, którą prowadzić miał Rogowski. Sam zastanawiał się wtedy czy dalsza praca w klubie ma sens lub czy zarząd sam nie zakończy z nim współpracy. Ostatecznie odstawił na bok rzecznika. Rogowski został zastąpiony na swym stanowisku przez Annę Filipowicz, ale pozostał w klubie w dziale prasowym. Niedawnych spraw nie chce teraz komentować. Jak nam przekazał, z Mroczkowskim się nie pożegnał.

- Nie było okazji, byłem na urlopie, zakończyliśmy naszą współpracę bez do widzenia - wyjaśnił.

Kurier, kwiaty, trawa

Po aferze z Adu, sprawie rzecznikiem, ostrych słowach do Aleksandra osobliwie było też na treningach Sandecji. Na jednym z nich trener otrzymał przesyłkę od kuriera - kwiaty z przesłaniem "wybacz mi". Adresat pozostaje nieznany.

Trener komentując sprawę bardziej odnosił się do tego, że w Nowym Sączu na treningi drużyny wchodził kto chciał. Dziwił się, że spada na niego krytyka gdy próbował przypilnować skoszonej na czas trawy na boisku, czy malowanych na nim linii. Specyfika pracy w Nowym Sączu sprawiała, że szkoleniowiec musiał czasem mieć tu oko na rzeczy, które teoretycznie nie powinny go zajmować. Być może przez to pojawiały się niesnaski z pracownikami klubu, czy też sprawiał wrażenie czepiającego się i szukającego problemów.

Wyzwanie Moskala

Kazimierz Moskal po podpisaniu we wtorek półrocznej umowy pracownikom Sandecji zdążył powiedzieć właściwie tylko "dzień dobry". Zrobił sobie zdjęcie dla klubowych mediów i wyjechał pozałatwiać własne sprawy. Ma jeszcze kilka dni, by przed świętami lepiej rozeznać się w klubowej rzeczywistości. Na razie ważniejsza niż trawa na boisku będzie dla niego współpraca z jednoosobowym działem skautingu (powstał w klubie w połowie listopada) i dyrektorem sportowym - Aleksandrem. Moskal ustalając w Nowym Sączu warunki kontraktu zwracał uwagę na konieczność wzmocnień w drużynie i dostał pewne zapewnienia.

- Pracujemy nad ściągnięciem czterech zawodników, na pozycje które wskazał trener - oznajmił nam krótko dyrektor klubu Andrzej Danek.

Szkoleniowiec będzie rozliczany z głównego celu jaki przed nim postawiono, czyli utrzymania drużyny w ekstraklasie. Od tego będzie zależało, przedłużenie z nim kontraktu - taką opcję  zapisano w obecnej umowie.

Do tej pory Moskal pracował m.in. w Wiśle, Termalice, GKS Katowice, czy Pogodni Szczecin. Nieźle jeśli chodzi o wyniki, szło mu w tym ostatnim klubie. Z Portowcami dotarł do półfinału Pucharu Polski, a zespół zakończył rozgrywki na 7. miejscu tabeli ekstraklasy. W 1-ligowej Niecieczy mógł się pochwalić średnią niemal 2 pkt na mecz, ale do awansu w sezonie 2012/13 zabrakło mu minuty lub jednego punktu.

Moskal nie uchodzi za trenera konfliktowego czy kontrowersyjnego. Od jego poprzednich pracodawców w Nowym Sączu słyszeli same pochwały. Być może to jeden z powodów dlaczego zdecydowano się właśnie na niego. Mroczkowski w pewnym momencie próbował chyba sam zawrócić kijem Dunajec. Moskal chociaż wszedł po nim do mętnej wody, na razie nie musi walczyć z prądem, na razie będzie się mu przyglądał.

Komentarze (8)
W Sandecji Mroczkowski zawracał rzekę kijem. Moskal wchodzi do mętnej wody
Zaloguj się
  • semi-detached

    Oceniono 2 razy 2

    Nic do nich nie mam, ale frekwencja na meczach na "domowym" stadionie w Niecieczy w ostatnich spotkaniach wynosiła średnio 700-800 osób. Masakra - jak w latach 90tych alb jak na III lidze.

  • aussieozz

    Oceniono 1 raz 1

    Mroczek facet z klasa, mam nadzieje ze jeszcze kiedyś poprowadzi Widzewdziwne ze Sandecja zamiast sciagac szrot nie dala mu wolnej reki do sciągania młodych zdolnych - na tym zna się jak mało kto

  • elvr

    0

    "trener otrzymał przesyłkę, (...) adresat pozostaje nieznany"
    w sumie rozumiem, dlaczego autor, wzorem innego serwisiku sportowego, nie chciał się podpisać,
    ale może jednak słownik języka polskiego warto mieć na podorędziu?

  • kielbek

    0

    Pogodni Szczecin ☺☺☺☺

  • 0

    Bo Nowy Sącz to stan umysłu od władzy po ludzi :D Mroczkowski najlepiej zająłby się szkoleniem mlłodych bo na tym się zna a nie odpadki z przeszłoscią w ekstraklasie pokroju Trochima czy Korzyma...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX