Ekstraklasa w Sport.pl. Dziesięciu najlepszych - jesień 2015

O ile ze wskazaniem wyróżniających się piłkarzy naszej ligi nie było problemów, tak z ułożeniem ich w odpowiedniej kolejności już całkiem sporo. Dopiero po godzinach sporów, docinek i fachowej debaty stworzyliśmy listę dziesięciu najlepszych piłkarzy rundy jesiennej ekstraklasy. Tylko po to, byście mogli się z nią nie zgodzić.
Martin Nespor Martin Nespor rys. Piotr Kalisz

10. Martin Nespor (Piast)

Z Nesporem łatwiej o tytuł

Przyjeżdżał do Polski jako napastnik anonimowy, nie mieszczący się w kadrze Sparty Praga. Przez pół roku gry na polskich boiskach udowodnił swoje umiejętności. Strzelił dziewięć goli, dwukrotnie otwierał drogę do bramki swoim kolegom i bardzo szybko stał się jednym z najlepszych napastników w Ekstraklasie.

Po pięciu pierwszych kolejkach miał na koncie cztery trafienia, a działacze w Gliwicach zacierali ręce, że tak szybko udało im się znaleźć godnego zastępcę dla Kamila Wilczka - króla strzelców poprzedniego sezonu.

Z meczu na mecz obrońcy w naszej lidze przekonywali się, że walka z silnym i szybkim napastnikiem, to nie jest łatwa sprawa. Czech bardzo dobrze czuje się w grze tyłem do bramki, potrafi zastawić piłkę i odegrać do lepiej ustawionych kolegów. Imponujący jest również styl wykańczania akcji przez Nespora. Jego strzały są bardzo precyzyjne, a przy tym bardzo silne. Największym atutem 25-letniego napastnika jest jednak szybkość. Na kilku metrach potrafi zgubić obrońców i wypracować sobie dobrą okazję do strzału.

Nespor dobrze wywiązuje się z zadań defensywnych. Jest pierwszym broniącym i często atakuje przeciwników jeszcze w ich strefie obronnej, starając się uniemożliwić im łatwe rozegranie akcji. Operuje głównie w środkowej strefie boiska, rzadko schodzi w boczne rejony boiska, a zdecydowanie najlepiej czuje się w polu karnym przeciwników. Z takim napastnikiem walka o najwyższe pozycje w lidze jest o wiele łatwiejsza.

Dominik Wardzichowski

Zdjęcie Lanki adidas (254833_51) Zdjęcie LANKI ADIDAS ACE 15.4 FG B32870 Zdjęcie Lanki Nike 201313-20131313
Lanki adidas (254833_51) LANKI ADIDAS ACE 15.4 FG B3... Lanki Nike 201313-20131313
Sprawdź ceny Sprawdź ceny Sprawdź ceny
źródło: Okazje.info
Michał Pazdan Michał Pazdan rys. Piotr Kalisz

9. Michał Pazdan (Legia)

Nauczyciel trzymania poziomu

Nie ma zbyt wielu piłkarzy, którzy w ciągu ostatniego roku dokonaliby podobnego przeskoku i jeszcze utrzymali formę, udowadniali tak często swoją jakość oraz zdrowy rozsądek. Tymczasem Michał Pazdan tego wszystkiego dokonał i to w wydawałoby się najprostszy z możliwych sposobów - pracując jeszcze ciężej, analizując swoją grę i słuchając mądrzejszych od siebie.

Od Michała Probierza dowiedział się, jak ma skuteczniej rozgrywać, że musi też poprawić grę lewą nogą, że nie może robić tak wielu wślizgów. To pozwoliło mu wybić się w całej ekstraklasie, ale też dostać powołanie na mecze eliminacyjne reprezentacji Polski. Do zespołu Adama Nawałki wszedł z marszu, wpasował się idealnie, kończąc dyskusje o szukaniu partnera do gry dla Kamila Glika. Chociaż nie ustrzega się błędów, to jest pierwszym, który się do nich przyznaje i na nich uczy.

Podobnie było po transferze do Legii - sporym, bo na sumę 700 tys. euro! Najpierw grał w środku pomocy, podkreślając swoją uniwersalność, potem już komfortowo zabierając miejsce w obronie. Jest jednym z nielicznych piłkarzy Legii, którzy co trzy dni potrafili utrzymać odpowiedni poziom. Z czołowych stoperów ekstraklasy on najrzadziej traci piłkę.

Jest skuteczny i skoncentrowany. Rozwój Pazdana w ostatnich dwunastu miesiącach aż zmusza do zastanowienia się, czy przejście do Legii było ostatnim dużym krokiem. Czy stać go na więcej? Na równie bezbolesne przejście o kolejny poziom wyżej? Jeśli wiosną będzie grał tak, jak jesienią, to wkrótce się o tym przekonamy.

Michał Zachodny

Damian Dąbrowski Damian Dąbrowski rys. Piotr Kalisz

8. Damian Dąbrowski (Cracovia)

Krakowski Xavi?

Jest tylko jeden piłkarz, dla którego selekcjoner Adam Nawałka może odejść od swojego postanowienia, że przed Euro 2016 nie powoła żadnego nowego piłkarza. Ten człowiek nazywa się Damian Dąbrowski i jest środkowym piłkarzem Cracovii.

Dla zespołu Jacka Zielińskiego jest tym, kim był Xavi dla Barcelony. Najczęściej w drużynie, ale też w całej lidze, ma piłkę przy nodze. W całej rundzie wymienił aż 1514 podań, o ponad 100 więcej niż drugi w tej kategorii Łukasz Surma, razem z którym jest najcelniej zagrywającym piłkę ofensywnym zawodnikiem ligi (87 proc.). Dąbrowskiego łatwo opisać, bo na boisku jest zawsze aktywny, pokazuje się partnerom, często gra bezpośrednio, co przyspiesza grę Cracovii. Dąbrowski to środkowy pomocnik, jakich wielu nie ma w lidze.

23-latek łączy wysoką wydajność w obronie (8. w kategorii ''udane odbiory'' w lidze), z efektywnością w zagraniach ofensywnych - ma najwyższa na tej pozycji średnia podań kluczowych, czyli prowadzących do sytuacji bramkowej (średnio 2,4 na mecz), nawet wyższą od Rafała Murawskiego z Pogoni i reprezentanta Polski Krzysztofa Mączyńskiego z Wisły, którzy zagrywają bezpośrednio w pole karne najczęściej spośród pomocników ekstraklasy, ale jak widać, ofensywne podania Dąbrowskiego są bardziej niebezpieczne.

Dąbrowski nie wybiera najłatwiejszych rozwiązań. Gdy rywal zostaje zamknięty w pobliżu swojego pola karnego, stać go na niebanalne zagrania np. przerzucenie piłki czubkiem buta ponad linią obrony. Oddaje też sporo strzałów z dystansu.

Potencjalne minusy? Nie bierze udziału w zbyt wielu pojedynkach w środku pola. Średnio 15 razy na mecz toczy bezpośrednią walkę - to niewiele jak na środkowego pomocnika i tylko 49 proc. z tych pojedynków wygrywa. Tyle że trzeba mieć na uwadze to, że w Cracovii więcej czarnej roboty wykonuje Miroslav Covilo (28, 61 proc.). Gdyby Dąbrowski miał zostać powołany do reprezentacji, to raczej na pozycję tego cofniętego z dwójki środkowych pomocników, więc i tę umiejętność musi wiosną rozwijać.

Przemysław Zych

Patrick Mraz Patrick Mraz rys. Piotr Kalisz

7. Patrik Mraz (Piast)

Asysta, paciorek i spać

Gdy w trakcie bieżącego sezonu wydawało się, że wspaniała seria asyst Patrika Mraza musi się wreszcie skończyć, on - podobnie jak cały zespół Piasta - jak na ironię robił to kolejny i kolejny raz. I zachwycał tym wszystkich obserwatorów.

Mimo że w 2012 roku do Polski przychodził mając na swoim koncie występy w Champions League, to do rozpoczęcia obecnego sezonu 2015/16 mógł kojarzyć się jedynie z ligową przeciętnością. Wcześniej przez dziesięć miesięcy siedział na ławce rezerwowych w Śląsku Wrocław, z którego bez większego żalu wyrzucono go po aferze alkoholowej. Był też w Górniku Łęczna, gdzie rok temu w 33 spotkaniach zanotował pięć asyst. Ten wynik uznawało się raczej jako szczyt jego możliwości.

W tym sezonie Patrik Mraz, ustawiany jako wysoko wysunięty lewy obrońca, jest najczęściej asystującym piłkarzem w całej lidze. Zaliczył jedenaście kluczowych podań, a jego zespół stał się sensacyjnym, choć na pewno nieprzypadkowym liderem. Sukces zespołu Radosława Latala nie jest zasługą jednego zawodnika, ale styl oparty na grze skrzydłami, naturalnie wskazuje Patrika Mraza jako jednego z konstruktorów dobrego wyniku.

- Nie robię nic specjalnego. Zwyczajnie podporządkowuję się sztabowi szkoleniowemu. Mamy zgrupowanie w hotelu, potem czas wolny. Odmawiam paciorek i spać. Przed samym meczem mam takie jedno dziwactwo. Mianowicie - wchodząc na boisko - trzy razy podskoczę na murawie prawą nogą. Czasem też przeżegnam się i tyle. Nie robię innych udziwnień - mówi.

Paweł Korzeniowski

Kasper Hamalainen Kasper Hamalainen rys. Piotr Kalisz

6. Kasper Hamalainen (Lech)

Za kim płacze Poznań

Im dłużej trwał ten sezon, tym coraz jaśniejsze było, że fińskiego napastnika i ofensywnego pomocnika w Lechu zastąpić będzie nad wyraz trudno - w grudniu kończy się jego kontrakt, a piłkarz szuka innych wyzwań. W czterech z sześciu ostatnich meczów wyjazdowych Hamalainen strzelał dla poznaniaków bramki dające zwycięstwa i windujące "Kolejorza" w górę tabeli. To dzięki tym trafieniom Lech w dwa miesiące wydostał się z ostatniego miejsca i rok zakończył w pierwszej ósemce.

Trzy lata temu Hamalainen do Lecha przychodził jako środkowy pomocnik, ale najczęściej wystawiany był tuż za napastnikiem. Gdy poznaniacy nie mogli liczyć na trafienia Zaura Sadajewa, Fina przesunięto do ataku. W tym sezonie znowu miał wrócić na "dziesiątkę", bo do klubu przyszli Denis Thomalla i Marcin Robak, ale pierwszy przeżywa zapaść formy, a drugi wciąż jest kontuzjowany. Gdy do Poznania trafił Jan Urban, rozpoczęły się najbardziej obfite w gole tygodnie Hamalainena w Lechu.

Zapytany o to w którym kierunku najbardziej rozwinął się w Poznaniu, Fin odpowiedział, że właśnie o bramki chodzi - nigdy jeszcze nie trafiał tak regularnie. - Ale przede wszystkim rozwinąłem się jako człowiek, pomagałem młodym piłkarzom na początku profesjonalnej kariery - dodał. Poznań i liga tracą nie tylko piłkarza elastycznego, uniwersalnego, ale przede wszystkim bardzo inteligentnego człowieka.

Jacek Staszak

Deniss Rakels Deniss Rakels rys. Piotr Kalisz

5. Deniss Rakels (Cracovia)

Piękne pożegnanie z ligą?

Przychodził do Polski jako złote dziecko łotewskiego futbolu, nie mógł jednak odpalić. Czesław Michniewicz przyznawał, że w Widzewie Rakels miał problem z przejściem testów psychologicznych, na jego charakter narzekało wiele osób, a przybywające na ciele tatuaże nie poprawiały jego wizerunku. Teraz jednak liczba malunków w końcu równoważy się z liczbą goli.

Rakels ma na razie fantastyczny sezon, zdobył 15 bramek, dorzucił do tego dwie asysty. Wszystkiego dokonał grając na pozycji skrzydłowego, ustawienie Cracovii ewidentnie mu pasuje, jest wolnym elektronem, który szuka swojego miejsca z przodu bez większych taktycznych kajdanów. Gdyby w lidze nie było Nemanji Nikolicia to Łotysz spokojnie mógłby już przymierzać koronę króla strzelców.

Zła wiadomość jest taka, że Rakelsa na wiosnę możemy już nie zobaczyć na polskich boiskach. Niska kwota odstępnego wpisana w kontrakcie (500 tys. euro) to niewygórowana cena za reprezentanta Łotwy będącego w życiowej formie. Zgłaszają się po niego kluby z Rosji, w grze są także ekipy z Championship. Wszystko zależy teraz od Rakelsa. Miejmy nadzieję, że zdecyduje się jeszcze chociaż do końca sezonu zabawiać krakowską publiczność.

Tomasz Zieliński

Radosław Murawski Radosław Murawski rys. Piotr Kalisz

4. Radosław Murawski (Piast)

Najmłodszy kapitan w lidze

Od pierwszej do ostatniej minuty w 20 spotkaniach Piasta Gliwice w sezonie 2015/16 - zabrakło go tylko raz. To imponujący bilans Radosława Murawskiego, najmłodszego kapitana w ekstraklasie (rocznik 1994), który w tym sezonie na boisku spędził 1800 minut. Skala jego wkładu w wyniki lidera ekstraklasy jest nieoceniona.

Murawski u poprzedniego trenera Angeli Pereza Garcii miał problemy z regularną grą, u Radosława Latala jest pewniakiem w składzie. Czym imponuje 21-latek? Czeski trener ceni go za dobry odbiór (57% wygranych pojedynków, najwięcej przejęć piłki w całej lidze), waleczność oraz - przede wszystkim - dyscyplinę taktyczną. Po boisku porusza się bardzo inteligentnie, spaja defensywę i ofensywę gliwickiego zespołu.

Wiemy, że Piast potrafił poradzić sobie bez Kamila Vacka (zwycięstwo z Lechem Poznań w 20. kolejce). Czy tak samo byłoby bez Murawskiego? Trudno powiedzieć, bo ten gra cały czas... Kapitan Piasta świetnie wywiązuje się ze roli kapitana. Razem z kolegami stworzyli w Gliwicach atmosferę, która pozwala na osiągniecie sukcesu. - Z Jakubem Szmatułą, Kornelem Osyrą, Tomkiem Mokwą czy Pawłem Moskwikiem postawiliśmy sobie za cel, by nowi szybko poczuli się w Gliwicach jak w domu. I myślę, że się udało - powiedział.

Paweł Korzeniowski

Mateusz Cetnarski Mateusz Cetnarski rys. Piotr Kalisz

3. Mateusz Cetnarski (Cracovia)

Ciągnąć za sznurki "Pasów"

Siedem goli i osiem asyst - większy wpływ na wyniki zespołu ma w całej lidze tylko dwóch piłkarzy - Deniss Rakels (15 i 2) i oczywiście Nemanja Nikolić (21 i 5). Rozgrywający Cracovii rozgrywa teraz sezon życia - z lekkością i łatwością przedziera się przez linie defensywne rywali, po czym zagrywa doskonałe prostopadłe podania do wbiegających w pole karne napastników. Ewentualnie sam te akcje kończy, jeśli za rozgrywanie bierze się akurat ktoś inny.

Cetnarski, wyciągnięty z zamrażarki przez Jacka Zielińskiego (po przebytej sepsie nie łapał się nawet do kadry meczowej), ważną rolę odgrywał już pod koniec poprzedniego sezonu. W tym też zaczął w pierwszym składzie, ale wydawało się, że z biegiem miesięcy odda miejsce w składzie albo 19-letniemu Bartoszowi Kapustce albo Marcinowi Budzińskiemu, który był filarem zespołu w całym poprzednim sezonie. Z czasem okazało się, że miejsce w drużynie znajdzie się dla każdego, ale to wciąż Cetnarski pociąga za najważniejsze sznurki w atakach krakowskiego zespołu.

Rozgrywający Cracovii to zdaniem ekspertów pierwszy kandydat do powołania do reprezentacji Polski z ekstraklasy, a w obliczu słabej formy Sebastiana Mili zaczęto się nawet zastanawiać jakie to aspekty pozaboiskowe decydują o wyższości lechisty nad krakowianinem, skoro Cetnarski na murawie jest lepszy co najmniej o dwie klasy. - Powiem tak: każdy chce grać w kadrze i każdy o tym marzy - ucina jednak temat mistrz pomocnik.

Jacek Staszak

Kamil Vacek Kamil Vacek rys. Piotr Kalisz

2. Kamil Vacek (Piast)

Jak korzystać z mózgu

Pomocnika Piasta trudniej docenić niż Nemanję Nikolicia czy nawet Mateusza Cetnarskiego. Nie strzelił tylu goli (ledwie trzy trafienia), ani nie asystował tak często (cztery ostatnie podania), ale w jego grze widać coś więcej. Elegancję, czysty talent, radość z gry ładnej i nawet z ciężkiej pracy.

Bo wyróżniając Vacka nie wolno powiedzieć, że po prostu jest najlepiej dryblującym środkowym pomocnikiem w ekstraklasie. Ba, tylko Szymon Pawłowski częściej próbuje mijać rywali niż Czech. Ale Vacek potrafi to łączyć z grę w defensywie, jest jednym z najczęściej faulujących zawodników, do tego nie boi się starcia z żadnym rywalem. Jest obok Nespora pierwszym piłkarzem Piasta doskakującym do wysokiego pressingu. Często skutecznie.

Jego wpływ na zespół jest jednak jeszcze większy. Wszyscy piłkarze Piasta podkreślają, że skromny poza boiskiem Czech na murawie staje się dyrygentem. Podpowiada, ustawia, zwraca uwagę... Nie ma momentu ciszy, zawsze kogoś można poprawić. Albo samemu wziąć piłkę, kiwnąć przeciwnika, dograć do Mraza, ten dośrodkuje... Dalszą część schematu gry Piasta znacie.

Jest coś w tym, że poprzednie lata w których mało grał mogły wpłynąć na to, ile energii i radości w występach w Piaście ma Kamil Vacek. I nic dziwnego, że zarówno w Legii, jak i w Lechu chcieliby ustawić go za napastnikiem, korzystać z inteligencji oraz ciężkiej pracy. Prawo pierwokupu ma Piast, jednak wcale nie jest wykluczone, że w Gliwicach nie zdecydują się na jeszcze większą przebitkę. Oby tylko został on w naszej lidze.

Michał Zachodny

Nemanja Nikolić Nemanja Nikolić rys. Piotr Kalisz

1. Nemanja Nikolić (Legia)

Niemożliwe nie istnieje

Czy kogokolwiek ta nominacja może dziwić? O reprezentancie Węgier w rundzie jesiennej ekstraklasy napisano praktycznie wszystko. Zresztą 21 goli strzelonych w 21 meczach ekstraklasy mówi samo za siebie. Bestia. Król pola karnego. Postrach ligowych obrońców.

To był transferowy majstersztyk wicemistrzów Polski. 28-letni zawodnik do Legii trafił latem z węgierskiego Videotonu. Warszawianie nie zapłacili byłemu klubowi Nikolicia nawet złotówki, bo z końcem czerwca wygasał jego ówczesny kontrakt. Już pierwsze dni i treningi napastnika przy Łazienkowskiej zwiastowały, że legioniści wreszcie doczekali się strzelca z prawdziwego zdarzenia.

Na eksplozję możliwości Nikolicia czekaliśmy raptem dwa mecze. Reprezentant Węgier zaliczył przeciętne występy przeciwko Lechowi w Superpucharze i Śląskowi w pierwszej kolejce ekstraklasy. Później strzelał już jak na zawołanie, co otworzyło przed nim możliwości pobicia polskich rekordów ligowych.

Do tytułu najskuteczniejszego obcokrajowca w jednym sezonie brakuje mu już tylko trzech trafień. Realnym celem napastnika Legii może być jednak rekord wszechczasów, który od 1927 roku należy do Henryka Reymana. Wtedy legendarny snajper Wisły zdobył 37 bramek. Wydaje się, że w słowniku Nikolicia słowo ''niemożliwe'' po prostu nie istnieje.

Konrad Ferszter

Więcej o: