T-Mobile Ekstraklasa. "Jedenastka" trzeciej kolejki

Trzecia kolejka T-Mobile Ekstraklasy to przede wszystkim fantastyczny popis Artioma Rudniewa, którego trzy bramki w jedenaście minut dały Lechowi Poznań zwycięstwo w Bełchatowie, a także fotel lidera. Oprócz Łotysza na miejsce w "jedenastce" kolejki zasłużyło jeszcze pięciu obcokrajowców. Przekonaj się, kogo redakcja Sport.pl umieściła w tym gronie.

Matko Perdijić (Ruch Chorzów)

Matko Perdijić ostatecznie nie uchronił Ruchu przed porażką u siebie ze Śląskiem, kilkukrotnie jednak w kapitalny sposób ratował swój zespół przed stratą gola. Dobrze zachował się przy potężnym strzale z dystansu Dariusza Sztylki, doskonały refleks zaprezentował również przy strzale... Rafała Grodzickiego.

Jakub Wawrzyniak (Legia Warszawa)

Maciej Skorża nie dał odpocząć swojemu obrońcy po występie w barwach narodowych i wystawił go w pierwszym składzie na mecz z Górnikiem. Szkoleniowiec Legii nie pomylił się, bo Wawrzyniak wcale nie wyglądał na zmęczonego. Kadrowicz dzielnie stawiał opór atakom zabrzan, ale nie zapomniał też o włączaniu się do akcji ofensywnych, czego efektem były dwie asysty przy bramkach Danijela Ljuboji.

Marek Wasiluk (Śląsk Wrocław)

Niechciany w Cracovii obrońca pod skrzydłami Oresta Lenczyka odzyskał blask. W meczu przeciwko Ruchowi był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku. Nie dał pograć zawsze groźnemu Arkadiuszowi Piechowi, a i swoje trzy grosze dołożył pod bramką rywala oddając przypadkowy, ale bardzo groźny strzał

Hubert Wołąkiewicz Hubert Wołąkiewicz Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Hubert Wołąkiewicz (Lech Poznań)

Nawet bez Manuela Arboledy Lech potrafił zachować czyste konto w meczu wyjazdowym. O ile w pierwszej połowie GKS stworzył kilka groźnych sytuacji, to w drugiej części meczu Hubert Wołąkiewicz w parze z Ivanem Djurdjeviciem radzili sobie z piłkarzami Pawła Janasa bez zarzutu.

Adam Kokoszka (Polonia Warszawa)

Sprowadzony zimą tego roku z włoskiego Empoli defensor zalicza w barwach "Czarnych Koszul" coraz bardziej udane występy. Ktoś może powiedzieć, że gra przeciwko najsłabszej drużynie w lidze to nic trudnego, ale nie można zapominać, że stoper Polonii musiał w sobotę zatrzymać tak doświadczonych piłkarzy jak Marek Saganowski czy Marcin Mięciel.

Sebastian Mila (Śląsk Wrocław)

Ten piłkarz może przez większość czasu być na boisku mało widoczny, ale jedną akcją potrafi rozstrzygnąć losy meczu. To właśnie doskonałe podanie Sebastiana Mili w ostatnich minutach na bramkę zamienił Cristian Diaz. Dzięki dwójkowej akcji tych dwóch panów wrocławianie zwyciężyli w Chorzowie i przez kilkadziesiąt godzin byli nawet liderem T-Mobile Ekstraklasy.

Semir Stilić (Lech Poznań)

Jest ich dwóch. Artjom Rudnev i właśnie Semir Stilić. Ten duet może rozmontować każdą defensywę w lidze i nie tylko (pamiętacie mecze Lecha z Juventusem?). O ile bohaterem poznańskiej drużyny po meczu w Bełchatowie jest bez wątpienia snajper "Kolejorza", to nie należy zapominać o geniuszu Stilicia, który znakomitym podaniem ułatwił zadanie koledze i tym samym rozpoczął demontaż obrony GKS.

Miroslav Radović (Legia Warszawa)

Najlepszy piłkarz Legii na wiosnę utrzymuje świetną dyspozycję również w tym sezonie. Pomocnik Legii błysnął kapitalnym strzałem w momencie, w którym warszawski zespół potrzebował tego najbardziej. Tym samym wyrównujący gol Tomasza Zahorskiego na nic zdał się zabrzanom, bo właśnie m.in. z powodu sprytnego uderzenia Radovicia, wyjechali z Łazienkowskiej bez punktu.

Bruno Bruno Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Bruno (Polonia Warszawa)

- W piłce nożnej nie ma nic lepszego niż strzelanie goli, które przynoszą zwycięstwa - mówił szczęśliwy po meczu z ŁKS Bruno. Brazylijczyk ma powody do zadowolenia, bo po raz kolejny w tym sezonie to właśnie po jego strzale Polonia objęła prowadzenie.

Artioma Rudniewa (Lech Poznań)

Łotysz powinien chyba wybudować sobie w Bełchatowie dom i stamtąd ruszać na wszelkie ligowe potyczki. Klimat górniczego miasta służy mu bowiem doskonale. To niesamowite, ale napastnik Lecha po raz drugi w tym sezonie ustrzelił hat-tricka na tym samym stadionie. Artiom Rudniew powinien chyba żałować, że w tym sezonie na Sportową 3 już nie zawita...

Danijel Ljuboja (Legia Warszawa)

Ljuboja w pierwszym ligowym meczu przed własną publicznością pokazał, że grania w piłkę uczył się we Francji i w Niemczech. Dwa ładne gole autorstwa nowego napastnika Legii, ale też kilka znakomitych zagrań. To wszystko dowodzi, że w Warszawie doczekali się snajpera z prawdziwego zdarzenia. A i kandydat na króla strzelców z Serba całkiem przyzwoity.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.