Mundial 2018. Marcin Kamiński. Człowiek, który zastąpi lidera?

Chcę udowodnić trenerowi to, że zawsze może na mnie liczyć - mówił Marcin Kamiński przed marcowym zgrupowaniem reprezentacji Polski. Selekcjoner jego słowa chyba wziął do siebie, bo wiele wskazuje na to, że obrońca VfB Stuttgart pojedzie na mistrzostwa świata, choć pewnego miejsca jeszcze nie ma, a do kadry ma wskoczyć zastępując kontuzjowanego Kamila Glika. Teraz może go czekać największe wyzwanie w życiu.
polska vs czarnogora polska vs czarnogora Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Decyzja w poniedziałek

"Kamil Glik przeszedł we Francji badania, które okazały się być nieostatecznymi. AS Monaco swoją diagnozę i decyzje odnośnie leczenia ogłosi w poniedziałek. Wtedy odbędzie się konsultacja wskazanego przez klub specjalisty, która pierwotnie była planowana na czwartek. Bez względu na powyższe stanowisko sztabu medycznego kadry pozostaje bez zmian." - czytamy w oficjalnym komunikacie opublikowanym na portalu "Łączy Nas Piłka".

Szansa na powrót Glika do zdrowia ciągle więc istnieje, ale trzeba przyznać, że jest bardzo mała. Jeżeli w poniedziałek okaże się, że zawodnik ostatecznie nie jedzie na mistrzostwa, to jego miejsce zajmie Kamiński. Kamiński, który na dobre do walki o miejsce w drużynie włączył się w marcu, ale...

Wyścig o mundial zaczął przeciętnie

Kamiński o wejście do drużyny walczył już od kilku lat, bo już kilka lat temu selekcjoner Nawałka wróżył mu wielką karierę i zapowiadał, że właśnie on będzie filarem biało-czerwonych (mimo, że sam początkowo odsunął go od kadry). Przez jakiś czas do tej roli był szykowany, później jednak na castingu pojawili się inni, lepsi. Obrońca mimo wszystko się nie poddał i do walki o mundial wrócił, na początku tego roku, w marcu. Wyścig o bilet do samolotu na MŚ zaczął jednak bardzo przeciętnie.

Adam Nawałka podczas meczu eliminacyjnego do Mistrzostw Świata Polska - Czarnogóra, 2017 r. Adam Nawałka podczas meczu eliminacyjnego do Mistrzostw Świata Polska - Czarnogóra, 2017 r. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

23 marca 2018 roku. 59. minuta meczu towarzyskiego reprezentacji Polski z Nigerią. Victor Moses wpada rozpędzony w pole karne, potyka się o wystawioną przez Kamińskiego nogę, i pada na murawę. Sędzia bez wahania dyktuje jedenastkę, którą na gola zamienia sam poszkodowany. - W tamtej sytuacji cofałem nogę, sam do końca nie wiem, czy zrobiłem to wystarczająco szybko, być może był minimalny kontakt, ale rzutu karnego nie powinno być - tłumaczył wówczas 26-latek.

Nie tak miał wyglądać jego powrót do kadry po blisko pięcioletniej przerwie. - Miało być zupełnie inaczej. Przede wszystkim szkoda tego, że nie udało nam się wygrać - przyznawał zawodnik. Nie udało się, bo po jedenastce wykorzystanej przez skrzydłowego Chelsea, Polska przegrała 0:1.

Marcin Kamiński i Piotr Zieliński Marcin Kamiński i Piotr Zieliński PATRYK OGORZAŁEK

Z Koreą Płd. Kamiński już nie zagrał, i wydawało się, że przegrał rywalizację o wyjazd na mundial. Kiedy wrócił do Niemiec, w barwach VfB Stuttgart rozegrał kolejno 45, 8, 12, 45 i 20 minut. Łącznie po marcowym zgrupowaniu zebrał więc zaledwie 130 minut na 630 możliwych (dwa mecze w całości przesiedział na ławce). Tym bardziej mogło dziwić, że były zawodnik Lecha Poznań znalazł się w gronie piłkarzy, którzy rozpoczęli zgrupowanie w Juracie.

Z pewnością wpływ miała na to znajomość gry trójką obrońców, bo właśnie takie ustawienie, jako alternatywne, szykuje na mundial Adam Nawałka. I właśnie w takim ustawieniu Kamiński często grał w Stuttgarcie. - W takiej formacji grałem wiele razy w Niemczech, przez pół roku była naszą podstawową, więc wiedziałem jak się poruszać, co robić i jakie zadania realizować [w marcowym meczu z Nigerią - red.]. Po prostu umiałem na boisku pracować.

Kamil Glik pomagał

- Kamil Glik bardzo mi pomagał, asekurował mnie, podpowiadał, to było duże ułatwienie. Zarówno z nim, jak i Rafałem Kurzawą grałem pierwszy raz, więc tym bardziej mogę stwierdzić, że ta współpraca wyglądała bardzo dobrze. Nie było błędów w komunikacji, dobrze się ustawialiśmy i wzajemnie rozumieliśmy - mówił po starciu z Nigerią Kamiński.

Właśnie Glik pomagał mu wtedy najbardziej. Asekurował go, mobilizował i naprawiał jego błędy. Służył doświadczeniem. Można stwierdzić, że uczył i przygotowywał. Nieświadomie przygotowywał go do roli swojego zastępcy

Lech Poznań - FC Basel 0:1. Marcin Kamiński Lech Poznań - FC Basel 0:1. Marcin Kamiński PIOTR SKÓRNICKI

Na szansę czekał 5 lat

Kamiński w reprezentacji zadebiutował w 2011 roku. Przez dwa lata w kadrze rozegrał wówczas cztery mecze. Później, po przyjściu Adama Nawałki, z drużyny narodowej wypadł, pomimo tego, że selekcjoner powiedział, że właśnie w nim widzi przyszły filar swojej drużyny. - Takie słowa motywują i dają pozytywnego kopa. Nie było zbędnej presji. A to, że na grę w kadrze musiałem czekać tak długo, wynikało po prostu z mojej słabej dyspozycji, nie ma w tym drugiego dna, po prostu nie byłem wystarczająco dobry.

Teraz szansę może otrzymać kolejny raz, tym razem dużo większą, najważniejszą w życiu. Szansę, którą może dostać w przykrych dla całej drużyny okolicznościach. - To są bardzo zróżnicowane emocje, ciężko to oceniać jednoznacznie i przyjmować do siebie. Mundial to marzenie każdego, ale zdrowie to najważniejsza rzecz - przyznał szczerze Kamiński w rozmowie z "Łączy Nas Piłka" w programie "Projekt mundial".

Powrót do domu

Kamiński okazję do pierwszego występu - po kontuzji Glika - będzie miał w piątek, w meczu towarzyskim z Chile. Dla 26-latka będzie to spotkanie szczególne, bo rozegrane w miejscu, w którym piłkarsko się wychował - w Poznaniu. Kamiński do akademii Lecha trafił w wieku 13 lat, później przechodził w nim przez wszystkie szczeble młodzieżowe a do seniorów trafił cztery lata później. W pierwszej drużynie Kolejorza grał przez siedem lat, by w 2016 roku wyjechać do Niemiec, konkretnie do VfB Stuttgart, w którym występuje do tej pory.

- Na pewno czas, który spędziłem w Poznaniu, był dobrym czasem. Mogąc znaleźć się na boisku w koszulce reprezentacji właśnie tutaj, to coś niezwykłego. Z drugiej strony, to co tutaj przeżyłem było wspaniałe, ale teraz trzeba to odłożyć na bok i skupić się na kadrze. Chcę udowodnić trenerowi, że jeśli znajdzie się dla mnie miejsce w drużynie, to jest to miejsce zasłużone.

Mecze towarzyskie Polaków:

8 czerwca, g. 20:45 (Poznań) - Polska - Chile
12 czerwca, g. 18:00 (Warszawa) - Polska - Litwa

Mecze grupowe Polski na MŚ w Rosji:

19 czerwca - Polska - Senegal
24 czerwca - Polska - Kolumbia
28 czerwca - Polska - Japonia