Polska - Chile. Być jak Lewandowski. Jan Bednarek podąża drogą gracza Bayernu

Do wielkiej piłki dostali się w podobny sposób. Przez I-ligę i Lecha, skąd wyjechali na zachód. Ich wejście do reprezentacji wywołuje sporo medialnego szumu. Robert Lewandowski początki w kadrze i klubach miał znakomite, dobrze wytrzymywał presję nowicjusza. Tak samo może być w przypadku Jana Bednarka, który w meczu z Chile pierwszy raz ma pokazać się w wyjściowym składzie Polski.
Robert Lewandowski podczas meczu ekstraklasy:  Lech Poznań - Ruch Chorzów, 2009 r. Robert Lewandowski podczas meczu ekstraklasy: Lech Poznań - Ruch Chorzów, 2009 r. Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta

Na boisko w biało-czerwonej koszulce wbiegł w 59. minucie meczu z San Marino. Meczu... trudnego. Spotkanie nie układało się tak jak byśmy chcieli. Europejski słabeusz nie wykorzystał rzutu karnego. Maicol Beretti pomylił się w sytuacji sam na sam z Łukaszem Fabiańskim. To, że do przerwy prowadziliśmy 1:0 należało uznać za spore szczęście!

Wyjazdowe spotkanie el. MŚ z września 2008 roku spora część kibiców na pewno ma w pamięci. On pewnie też, bo już osiem minut po tym jak wszedł do gry strzelił gola. Robert Lewandowski dobił strzał w słupek Euzebiusza Smolarka. W swym debiucie z orzełkiem na piersi, pierwszy raz wzniósł rękę w geście triumfu. Zresztą te debiuty miał idealne. Oprócz reprezentacji, na przywitanie europejskich pucharów trafił w trudnym meczu Lecha z Chazarem Lenkoran. W ekstraklasowej inauguracji wbił piłkę do bramki Bełchatowa piętką.

Napastnikowi statystykami zapaść w pamięć jest oczywiście łatwiej niż obrońcy, ale w tych debiutach ówczesnego 20-latka kilka rzeczy od razu było widać: pewność siebie, radzenie sobie z presją, umiejętności, talent, błysk a może i szczęście. W piłce wszystko jest potrzebne.

W każdym razie w ciągu tych 10 lat od San Marino Lewy rozegrał dla Polski 93 mecze, gole celebrował 52 razy, wskoczył do europejskiego topu napastników, a w europejskich pucharach zamiast Lenkoranowi strzela Madrytowi czy Paryżowi, przywdziewając koszulkę giganta z Monachium.

Jan Bednarek w meczu z Pogonią Szczecin Jan Bednarek w meczu z Pogonią Szczecin PIOTR SKÓRNICKI

Miło by było tego samego życzyć Bednarkowi, który podobną do Roberta ścieżką w piłce kroczy. Nie jest to jakaś naciągana historia. Jeden i drugi regularnie grać w piłkę zaczynali w I lidze. Bednarek nie mogąc się przedrzeć do pierwszej drużyny Kolejorza, wylądował w Górniku Łęczna. Lewandowski, którego nie chciała Legia, pokazał się w Zniczu Pruszków. Obaj panowie po krótszej czy dłuższej przygodzie na zapleczu Ekstraklasy w końcu się w Poznaniu znaleźli. Bednarkowi wystarczył tam sezon by za 6 mln euro chciał go Southampton. Lewandowskiego na Bułgarskiej utrzymano 2 lata by za olbrzymie, w 2010 roku, 4,75 mln euro sprzedać go Borussii Dortmund.

Robert w Dortmundzie na początku grał końcówki meczów, ale po kilku miesiącach wszedł do podstawowego składu BVB. Bednarek potrzebował na to 8 miesięcy, ale można powiedzieć w jednej rzeczy nawet przebił kolegę. W swoim debiucie w Premier League, zdobył bramkę i to w spotkaniu z Chelsea (Lewy w Bundeslidze trafił w trzecim meczu)

Obrońca w polu karnym londyńczyków zachował się jak rasowy napastnik. Od tego czasu w Anglii gra już regularnie i jest mocnym punktem drużyny. Pewności siebie, radzenia sobie z presją, umiejętności, talentu, błysku - tego chyba też mu nie brakuje. Na zgrupowaniu zachwycił kolegów, chwalił go sam... Lewandowski. Teraz Bednarek może po raz pierwszy zagrać w reprezentacji w wyjściowym składzie. Nawet jak dostanie od Nawałki szanse na początku drugiej połowy to i tak można będzie to uznać za jego prawdziwy i ważny debiut w kadrze. Ten z września 2017 roku, ograniczający się do 290 sekund w meczu z Kazachstanem można uznać za statystyczny. Wtedy był w spektaklu statystą. Teraz ma dostać pierwszoplanową rolę.

Southampton's Jan Bednarek, left, and Chelsea's Eden Hazard battle for the ball during their English Premier League soccer match at St Mary's Stadium, Southampton, England, Saturday, April 14, 2018. (Adam Davy/PA via AP) Southampton's Jan Bednarek, left, and Chelsea's Eden Hazard battle for the ball during their English Premier League soccer match at St Mary's Stadium, Southampton, England, Saturday, April 14, 2018. (Adam Davy/PA via AP) ADAM DAVY/AP

Wieczorem w poznaniu oczy kibiców będą zwrócone szczególnie na niego. Oczekiwania i misja zastąpienia Kamila Glika wydaje się być trudna. Chociaż Nawałka mówił, że nie da się nikogo zamienić w wymiarze jeden do jednego i odpowiedzialność ta spada na cała drużynę, to jednak Bednarek będzie tam, gdzie zwykle stał Glik. 22-latek może sporo zyskać.

 

Wspólna dla Bednarka i Lewandowskiego jest jeszcze jedna rzecz. Obaj mają podobny cel.

- Jego marzeniem jest Real Madryt - przyznał niedawno Sport.pl  pierwszy trener Bednarka, Wojciech Bielawski. - To jest fajne. Chłopak stawia sobie najwyższe cele, nie osiada na laurach - dodał. Skąd my to znamy? Może to wcale nie Robert będzie pierwszym od Jerzego Dudka Polakiem na Santiago Bernabeu?