W polu K #1. Kto powinien być zastępcą Kamila Glika? Te liczby mówią wszystko o polskich stoperach

Uraz Kamila Glika sprawił, że wszyscy w naszym kraju zastanawiają się, kto może zająć jego miejsce. Zdecydowana większość opinii wywodzi się jednak z przekonań, które rzadko są poparte rzeczywistymi liczbami. Postanowiliśmy sprawdzić, który obrońca naprawdę zasłużył na grę obok Michała Pazdana, a ocenie poddaliśmy wszystkie mecze w sezonie 2017/2018.

O początku pracy Adama Nawałki z Kamilem Glikiem można powiedzieć mniej więcej tyle, że po prostu jej nie było. W pierwszych czterech meczach kadry, które graliśmy pod wodzą Nawałki Glik nie zagrał ani razu. Zagrał dopiero w piątym, przegranym spotkaniu towarzyskim (0:1) ze Szkocją.  Potem zdarzyła się jeszcze jedna absencja w kontrolnym meczu z Niemcami w czerwcu 2014 roku, a później Glik na stałe wskoczył do pierwszego składu reprezentacji i zagrał tyle, ile się dało.

Na 39 ostatnich meczów reprezentacji Glik 35 razy wychodził w pierwszym składzie. Meczów byłoby pewnie więcej, ale Nawałka dwa razy dawał Glikowi odpocząć (w listopadzie 2016 roku w meczu ze Słowenią oraz w listopadzie 2017 roku z Meksykiem), a dwa razy Glik musiał pauzować za kartki. Wówczas zastępował go Łukasz Szukała oraz Thiago Cionek, a Polska wygrała oba spotkania (4:0 z Gruzją, 3:1 z Rumunią).

Ostatnie doniesienia mówią, że uraz barku Kamila Glika goi się znacznie szybciej niż wszyscy się spodziewali, a wyznaczanie kolejnych konsultacji oddala widmo operacji. Do pierwszego meczu mundialu został już jednak niewiele ponad tydzień i mało wskazuje na to, że Glik wyrobi się na spotkanie z Senegalem. Odległą wizją jest także gra z Kolumbią. Splot wielu szczęśliwych okoliczności mógłby sprawić, że Glik byłby gotowy na grę w ostatnim meczu grupowym z Japonią.

Ważniejsze jest jednak znalezienie odpowiedniego zastępstwa dla Glika już teraz, i o to dba właśnie Adam Nawałka. Przy systemie z trójką środkowych obrońców reprezentacja Polski poszukuje obrońcy, który mógłby grać na środku lub z lewej strony defensywy. "Prawy środek obrony" niemal zarezerwowany jest dla Łukasza Piszczka, który grał w tym systemie w Borussii Dortmund, a Michał Pazdan może zagrać zarówno na środku, jak i z lewej strony.

Jan Bednarek Jan Bednarek Sport.pl

W kadrze na ten moment zostało trzech środkowych obrońców, którzy mogą grać obok Pazdana. Dwóch prawonożnych - Thiago Cionek, Jan Bednarek i lewonożny Marcin Kamiński, któremu zdarzało się grać w systemie z trójką obrońców. Cionek i Bednarek również występowali często w systemie 3-5-2, ale zazwyczaj w roli prawego środkowego obrońcy. Nigdy nie musieli dowodzić defensywą, a jedynie byli zawodnikami od tzw. czarnej roboty.

Zdecydowanie łatwiej wybrać stopera do systemu z czwórką defensorów, bo wówczas miejsce na prawej stronie środka obrony jest naturalne zarówno dla Jana Bednarka, jak i dla Thiago Cionka. Michał Pazdan jest bowiem przyzwyczajony do gry na lewej stronie, zarówno dzięki grze w klubie, jak i w reprezentacji.

Wszyscy środkowi obrońcy mają za sobą całkiem udane sezony. Jan Bednarek zaliczył świetną końcówkę sezonu.  Thiago Cionek dobrze prezentował się na przestrzeni całej rywalizacji (choć w kwietniu zdarzyło mu się kilka wpadek), a Marcin Kamiński grał dużo do stycznia, a potem zaczęły się problemy z regularną grą.

Statystyki polskich stoperów Statystyki polskich stoperów Sport.pl

Analiza statystyk polskich stoperów

Właśnie dlatego postanowiliśmy zestawić dokonania statystyczne naszych środkowych obrońców, by zobaczyć, jak to jest w rzeczywistości. Do podsumowania użyliśmy raportów Instata, czyli jednego z najlepszych systemów analiz, a same wyniki nieco nas zaskoczyły.

Na pierwszy rzut oka widać, że zdecydowanie najlepsze statystyki ma Marcin Kamiński. Piłkarz grający na co dzień w Bundeslidze ma najwyższą liczbę podań (oraz ich celność), co pokazuje, że jest zawodnikiem najlepiej wyprowadzającym piłkę, spośród reszty naszych stoperów. Kamiński wygrywa także w zestawieniu typowo defensywnych aspektów, jak procent wygranych pojedynków,  odbiory czy przechwyty. Niestety, na jego niekorzyść przemawia fakt, że zagrał w tym sezonie tylko 1339 minut, a większość z nich zgromadził od początku sezonu do stycznia 2018 roku. Później na boisku pojawiał się sporadycznie, a od lutego tylko dwa razy zagrał po 45 minut. Nie bez znaczenia jest też fakt, że to właśnie Kamiński trafił do dziewiątki piłkarzy, która pożegnała się z marzeniami o grze na mundialu i tylko kontuzja Glika sprawiła, że Kamiński nadal trenuje z reprezentacją.

Bednarek pewniakiem? Zaskakujący Cionek

Wśród kibiców i ekspertów pojawiają się głosy, że następcą Glika powinien być młody Jan Bednarek, który w końcówce sezonu przebojem wdarł się do Premier League i swoje występy rozpoczął od gola przeciwko Chelsea. Niestety, w liczbach Bednarek wygląda najgorzej ze swoich konkurentów. Nie odstaje znacząco od reszty, ale mimo wszystko widać minimalną różnicę na korzyść jego rywali. Warto mieć jednak na uwadze, że Bednarek dopiero zaczyna swoją karierę, a Premier Legue to niezwykle wymagająca liga dla obrońcy. Forma Bednarka rosła także z każdym kolejnym treningiem w Juracie i Arłamowie, a olbrzymi postęp obrońcy zauważają bardziej doświadczeni piłkarze. Wydaje się, że przy systemie z czwórką obrońców miejsce  w składzie dla Bednarka jest bardzo prawdopodobne.

Na tle Kamila Glika chyba najsolidniej wygląda Thiago Cionek, który rozegrał w SPAL 2013 naprawdę dobry sezon i wielokrotnie był chwalony za swoją dyspozycję. Cionek ma nawet lepszą statystykę pojedynków i odbiorów, a pozostałe współczynniki wyglądają bardzo podobnie. Warto również zaznaczyć, że według branżowego portalu WhoScored.com, Thiago Cionek zajmuje trzecie miejsce w naszej reprezentacji pod względem średniej liczby punktów, które przyznawał mu za każdy mecz w sezonie 2017/2018. Lepiej oceniani byli tylko Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek.

Zastąpić Glika, to zastąpić generała

Wydaje się, że decyzja Nawałki o wyborze zastępstwa dla Kamila Glika będzie jedną z najtrudniejszych w jego karierze selekcjonera reprezentacji Polski. O ile reszta piłkarzy ma podobne statystyki do Glika, to kadra straciła nie tylko liczby, ale także lidera środka obrony, dzięki któremu inni czują się pewniej.

Wszystko wskazuje jednak na to, że sparing z Chile pokaże nam, jak zagramy w pierwszym meczu mundialu.  Piątkowa rywalizacja to prawdziwa próba generalna, a wtorkowy mecz z Litwą będzie już tylko szansą na poprawę nastrojów i odpowiednie nastawienie celowników. Warto przypomnieć, że przed dwoma laty taką próbą generalną był mecz z Holandią i wówczas w pierwszym składzie zagrało 9 piłkarzy, którzy później wystąpili w meczu otwarcia z Irlandią Północną, a gdyby nie kontuzje byłby komplet. Z Holandią nie grał jeszcze leczący uraz Krychowiak, a z meczu z Irlandią wypadł Kamil Grosicki, który w drugim sparingu (z Litwą) doznał skręcenie kostki, a jego miejsce zajął Bartosz Kapustka.

Początek spotkania towarzyskiego z Chile o godzinie 20:45. Relacja na żywo w Sport.pl - To jest Twój Live.