Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

In Ekstraklasa he trust. Adam Nawałka daje ligowcom ostatnią szansę przed mundialem

W listopadzie Adam Nawałka powołał aż 10 zawodników występujących w Ekstraklasie. Na zgrupowaniu we Wrocławiu pojawiło się ośmiu ligowców. Dla kilku z nich to ostatnia okazja, aby przekonać selekcjonera, że warto dać im szansę powalczyć o mundial w Rosji.
Damian Kądzior Damian Kądzior JAN KOWALSKI

Opuszczający hotel "Monopol" Damian Kądzior wyglądał na przybitego. Zawodnika Górnika Zabrze, który w meczu z Koroną Kielce pechowo doznał urazu więzadeł pobocznych kolana, czeka zaledwie tygodniowa przerwa. Jest ona jednak wystarczająco długa, aby piłkarz stracił szansę zaprezentowania się we Wrocławiu selekcjonerowi Adamowi Nawałce.

- Widocznie tak miało być. Coś jest nam zapisane, a mi było to. Tak jak nie była mi pisana Cracovia, tak teraz nie miałem zadebiutować w reprezentacji. Mam świadomość, że zamiast się załamywać muszę szybko wrócić do zdrowia, a później pokazać dobrą formę - mówił Sport.pl 25-latek, ale była to dobra mina do złej gry. Kądzior wiedział przecież, że właśnie uciekła mu możliwość włączenia się do walki o wyjazd na mistrzostwa świata w Rosji. Bo dla ligowców dziewięciodniowe zgrupowanie jest ostatnią okazją, aby przekonać do siebie opiekuna naszej kadry.

Sławomir Peszko i Adam Nawałka Sławomir Peszko i Adam Nawałka KUBA ATYS

Powrót do przeszłości

Pod koniec 2013 r. debiutujący w roli selekcjonera Nawałka postanowił zmienić kurs i wzrok skierował ku świetnie znanej sobie Ekstraklasie. Niespodziewanie dużą grupę zaproszonych na jego pierwsze zgrupowanie stanowili piłkarze z ligi polskiej. W Grodzisku Wielkopolskim stawiło się ich 13 - tylu co graczy z klubów zagranicznych. Sytuacja była bezprecedensowa, bo wcześniej piłkarze z kraju stanowili tło dla tych przyjeżdżających z zachodnich klubów. Nawałka pracę z reprezentacją rozpoczynał z silnym przekonaniem, że występujący w Polsce zawodnicy wcale nie są gorsi od tych, którzy wyjechali już do lig zagranicznych. Było to jednak przekonanie niczym niezweryfikowane. Gdy trener zorientował się, że racji nie miał, z prokuratorską zajadliwością zaczął punktować tych w których przed chwilą pokładał duże nadzieje.

Przez kolejne lata ligowcy wciąż dostawali szanse, aby bez takiego hurraoptymizmu jak na początku. Powrót do przeszłości nastąpił dopiero pod koniec ubiegłego roku. Duża grupa piłkarzy z ligi polskiej została powołana na towarzyskie mecze z Urugwajem i Meksykiem. Wśród wybrańców znaleźli się Kądzior i Rafał Kurzawa z Górnika, Przemysław Frankowski z Jagiellonii Białystok, Jarosław Jach i Jakub Świerczok z Zagłębia Lubin, Rafał Wolski z Lechii Gdańsk, Maciej Makuszewski z Lecha Poznań, a także trio etatowych kadrowiczów z Legii Warszawa: Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk i Krzysztof Mączyński. Cztery miesiące później krakowski szkoleniowiec zaprosił nieco mniej, bo ośmiu ekstraklasowiczów. Nie ma jednak wątpliwości, że trener wciąż wierzy, że mogą oni zwiększyć reprezentacyjną rywalizację.

Podwójny pech

Okazję powalczenia o wyjazd na mistrzostwa stracili już Makuszewski i Wolski, którzy wciąż zmagają się z rehabilitacją po zerwaniu więzadeł krzyżowych kolana, a także Jach o którym trener na ostatniej konferencji prasowej powiedział wprost: "Zamknął sobie drogę na mundial". Szczęśliwa ósemka wciąż jednak mocno zabiega o względy selekcjonera.

Piłkarze, którzy nie zawiedli w listopadzie, znów mogli liczyć na powołania. Otrzymali je więc Świerczok (zimą zmienił Lubin na Łudogorec Razgrad), Kurzawa, Kądzior (opuścił zgrupowanie pierwszego dnia z powodu krwiaka w kolanie), Frankowski i trójka z Legii. Gdy do zdrowia wrócił Sławomir Peszko z Lechii Gdańsk, również on znalazł się na liście Nawałki. W ostatniej chwili do zespołu dołączył także Ukrainiec z polskim paszportem Taras Romanczuk.

Legia na Rosję

Spośród wszystkich ligowców najbliżej biletów do Rosji wydają się być piłkarze Legii. Z tria Pazdan-Mączyński-Jędrzejczyk najbardziej krytykowany jest ten ostatni. Bo choć zarówno "Pazdi", jak i "Mąka" nie rozgrywają sezonu życia, to trudno zarzucić im by solidną postawą nie zasłużyli na zaufanie Nawałki. Z kryzysem formy zmaga się za to siedzący ostatnio na ławce w meczu z Wisłą Kraków Jędrzejczyk. To właśnie powołanie tego piłkarza wzbudziło ożywioną dyskusję w mediach społecznościowych. Z drugiej strony nie łatwo wskazać innego sprawdzonego w bojach defensora, który mógłby być alternatywą dla Macieja Rybusa. Na szansę zasłużył Maciej Sadlok, ale do zawodnika Wisły trener nie ma przekonania. W przeciwieństwie do Artura, który na Euro 2016 był przecież podstawowym obrońcą kadry.

Kontrowersje wzbudziło także powołanie skrzydłowego Lechii Sławomira Peszki. Wpływ na to ma fatalna forma (i pozycja) jego drużyny, która w Ekstraklasie ma zaledwie dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Peszko to jednak zaufany żołnierz trenera, zadaniowiec, w kadrze odpowiedzialny jest nie tylko za misje specjalne, ale również za atmosferę. Jeżeli nie zanotuje fatalnego finiszu ligi (i kolejnych słabych meczów tak jak w Poznaniu przeciwko Lechowi) również powinien wybrać się na wschód.

Przemysław Frankowski Przemysław Frankowski AGNIESZKA SADOWSKA

Kto na skrzydło?

Swoją szansę ma dziś Przemysław Frankowski. Chociaż na jego pozycji jest tłok (poza Peszką są to Kamil Grosicki i Jakub Błaszczykowski), to żaden z reprezentantów obecnie nie zachwyca. Teoretycznie w grze byłby także skrzydłowy Maciej Makuszewski. On jednak, mimo iż wraca do treningów, wciąż ma przed sobą długą drogę do powrotu na boisko nie mówiąc o powrocie do drużyny narodowej. Jeżeli więc "Franek" przeniesie dyspozycję z ligi (4 bramki, 4 asysty) na mecze towarzyskie kadry, to może zyskać zaufanie.

Teoretycznie na boku pomocy mogą zagrać także Damian Kądzior i Rafał Kurzawa, ale ten pierwszy opuścił już Wrocław z powodu kontuzji kolana, a drugi ma charakterystykę niezbyt pasującą do tej pozycji. Chociaż najlepszego asystenta Ekstraklasy pod żadnym pozorem nie można lekceważyć szczególnie, że grywał kiedyś i na skrzydle, i na lewej obronie.

Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok FOT. KUBA ATYS

Szybka trasa Tarasa

Na ostatniej prostej trasy do Rosji pojawił się także Taras Romaczuk. Pomocnik Jagiellonii, który od lutego ma polski paszport, we Wrocławiu musi zachwycić Nawałkę. Ten jest jednak otwarty na nowego piłkarza. Selekcjoner ma co prawda do dyspozycji Karola Linettego, Grzegorza Krychowiaka czy Mączyńskiego, ale żaden z nich nie jest typową "szóstką", jaką w przeszłości u Nawałki był Tomasz Jodłowiec (zagrał m.in. pięć meczów na Euro 2016).

To właśnie Romanczuk może okazać się ostatnim ligowcem, który wskoczył na reprezentacyjną karuzelę. Bo choć intensywnie obserwowani są Szymon Żurkowski (Górnik), Krzysztof Piątek (Cracovia) i Jakub Piotrowski (Pogoń Szczecin), to wydaje się mało prawdopodobne, aby selekcjoner któregoś z nich zabrał do Arłamowa bez wcześniejszego sprawdzenia. No chyba, że do Rosji pojadą w roli, w jakiej do Francji wybrał się dwa lata temu Mariusz Stępiński.