Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Młodzieżowe mistrzostwa Europy. Gwiazdy bez formy, które nie stworzyły drużyny ani atmosfery

Reprezentacja Polski do lat 21 odpadła z rozgrywanych w naszym kraju młodzieżowych mistrzostw Europy już po fazie grupowej. Dlaczego zespół Marcina Dorny zaprezentował się tak słabo i czy ktokolwiek z drużyny zasłużył na wyróżnienie?

Młodzieżowe mistrzostwa Europy. Gwiazdy bez formy, które nie stworzyły drużyny ani atmosfery

Reprezentacja Polski do lat 21 odpadła z rozgrywanych w naszym kraju młodzieżowych mistrzostw Europy już po fazie grupowej. Dlaczego zespół Marcina Dorny zaprezentował się tak słabo i czy ktokolwiek z drużyny zasłużył na wyróżnienie?

Gwiazdy bez formy

Wiadomo było, że pod nieobecność na turnieju Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego, odpowiedzialność za reprezentację na boisku muszą wziąć inni. Na liderów kreowani byli zawodnicy najbardziej doświadczeni - Tomasz Kędziora, Karol Linetty czy przebywający na Zachodzie Bartosz Kapustka i Mariusz Stępiński. Niestety, poza Linettym, na turnieju rozczarowali wszyscy.

Kapustka zagrał tylko słabych 60 minut przeciwko Słowakom, chociaż jego formę może usprawiedliwiać kontuzja, która wykluczyła go z pozostałych spotkań. Może, ale nie musi. Trudno było bowiem spodziewać się wysokiej formy po zawodniku, który cały poprzedni sezon przesiedział na trybunach. Podobnie było w przypadku Stępińskiego. Rezerwowy FC Nantes zagrał dwa słabe mecze ze Słowacją i Szwecją, spotkanie z Anglikami rozpoczął już na ławce rezerwowych. Pośmiewiskiem na turnieju był też Paweł Dawidowicz. Piłkarz wypożyczony ostatnio do VfL Bochum, do niedawna nasza nadzieja, był najsłabszym ogniwem w zespole Dorny.

Piłkarze, którzy mieli być liderami reprezentacji, na mistrzostwa Europy przyjechali całkowicie nieprzygotowani. Licząc na nich przed turniejem, liczyliśmy na cud. Ten jednak nie miał prawa się dokonać.

Mecz Polska - Anglia, mistrzostwa Europy U21, Kielce, 22 czerwiec 2017 Mecz Polska - Anglia, mistrzostwa Europy U21, Kielce, 22 czerwiec 2017 PAWEŁ MAŁECKI

Zawodnicy, którzy nie stworzyli drużyny

Faktem jest, że najlepsi zawodnicy na MME przyjechali nieprzygotowani, a graczy z ekstraklasy w większości turniej przerósł. Nie da się jednak oprzeć wrażeniu, że trener Dorna nie wycisnął z zespołu maksimum, że mimo problemów nie udało mu się stworzyć optymalnie przygotowanej drużyny.
Problemy, problemami, ale szkoleniowcy np. Słowacji czy Macedonii nie pogardziliby kadrą, którą dysponował nasz selekcjoner. Chociaż wymienione drużyny na papierze prezentowały się gorzej od Polaków, to na turnieju zagrały nieporównywalnie lepiej. Pierwsi zdobyli w naszej grupie sześć punktów, drudzy co prawda przegrali z Hiszpanią 0:5, ale w tym meczu oddali 24 strzały! Później Macedończycy byli o krok od pokonania Serbów.

Nie można oprzeć się wrażeniu, że Dorna zmarnował dwa lata. O turnieju rozmawialiśmy od dawna, wszystkie sparingi i zgrupowania podporządkowane były odpowiedniemu przygotowaniu do tej rywalizacji. Na boisku, zamiast zgranej drużyny, widzieliśmy jednak piłkarzy, którzy wyglądają jakby widzieli się po raz pierwszy. Niedokładne podania, brak akcji kombinacyjnych, nieporozumienia w defensywie, zderzenia na murawie... To wszystko spowodowało, że z turniejem żegnamy się po trzech meczach z zasłużonym mianem najgorszej drużyny w stawce.

Krystian Bielik Krystian Bielik JAKUB ORZECHOWSKI

Atmosfera, która zawiodła

"Gramy jak trenujemy. A trenujemy słabo" - wypalił po meczu ze Słowacją Krystian Bielik. "Byłem zniesmaczony, że nie gram" - wtórował koledze Krzysztof Piątek. Mimo że byliśmy dopiero po pierwszym spotkaniu turnieju, to już zobaczyliśmy jak zła i napięta atmosfera panuje w polskiej drużynie.
Chociaż dzień później Bielik przeprosił, a zawodnicy zapewniali, że konfliktu w drużynie nie ma, to trudno było w te słowa wierzyć. Były one wymuszone, nienaturalne. Można zgodzić się z Jarosławem Jachem, który podkreślał, że z turnieju zapamięta przede wszystkim zgrany, fajny zespół. Piłkarze wzajemnie się lubili, problemem wydaje się być Dorna, który szacunku w zespole raczej nie miał.

Słowa Bielika, choć kontrowersyjne i dla selekcjonera bolesne, wydają się prawdziwe po tym, co zobaczyliśmy na boisku. Polacy grali wolno, momentami bez pomysłu. Potwierdził to też obserwujący turniej z boku Marek Citko. - Coś w tym musi być. Piłkarze w tym zespole mają naprawdę duży potencjał, a wyglądali dokładnie tak, jak trenowali. Jeżeli zawodnik źle trenuje, nie jest przygotowany do turnieju, to nie potrafi pokazać swoich umiejętności - powiedział Sport.pl były reprezentant Polski.

Dawid Kownacki golem i asystą dał nadzieje Polakom na awans do półfinału Euro U-21 Dawid Kownacki golem i asystą dał nadzieje Polakom na awans do półfinału Euro U-21 JAKUB ORZECHOWSKI

Kownacki na plusik

Jeśli ze słabej kadry Dorny ktokolwiek zasłużył na wyróżnienie, to bez wątpienia jest to Dawid Kownacki. Chociaż napastnik Lecha sam na pewno by się tak nie nazwał, to na tle marnej drużyny jest on polskim zwycięzcą na turnieju.
Kownacki nie zagrał w meczu ze Słowacją. W spotkaniu ze Szwecją, praktycznie w pojedynkę, poprowadził drużynę do remisu notując asystę i strzelając gola w ostatniej minucie. Przeciwko Anglikom zawodnik Lecha nie błysnął, bo błysnąć nie mógł. W czwartek całą drużyna zagrała źle, Kownacki nie mógł liczyć na pomoc pogodzonych z losem partnerów.
Mimo kiepskiej postawy w ostatnim meczu, zawodnik Lecha, w odróżnieniu od kolegów, przynajmniej walczył. Kownacki starał się stosować pressing, zaskakująco dobrze wyglądał w pojedynkach fizycznych. Jeśli dodamy do tego bardzo dobrą partię przeciwko Szwedom, to mamy obraz zawodnika, który wyrósł ponad tę drużynę. Dobra wiosna w klubie, niezłe MME, nie dziwi zatem, że Kownacki jest o krok od wyjazdu z Poznania za jedną z wyższych kwot w historii ekstraklasy.

Karol Linetty, Dawid Kownacki, Paweł Jaroszyński, Łukasz Moneta i trener Marcin Dorna Karol Linetty, Dawid Kownacki, Paweł Jaroszyński, Łukasz Moneta i trener Marcin Dorna Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Doceniajmy to, co mamy

MME pozwoliły nam poczuć to, co czuliśmy po nieudanych, dużych turniejach w Korei i Japonii, Niemczech, Austrii i Szwajcarii oraz naszym Euro 2012. Podobnie jak przed MME, tam też robiliśmy sobie nadzieje, a rozgrywki kończyły się dla nas po trzech spotkaniach.
Kadra Dorny przypomniała nam mroczne czasy Jerzego Engela, Pawła Janasa, Leo Beenhakkera czy Franciszka Smudy. Przypomniała nam to, oczym zapomnieliśmy dzięki popisom zespołu Adama Nawałki prowadzonego przez kosmicznego Roberta Lewandowskiego. Niestety, jak potwierdziły MME, obecna pierwsza reprezentacja jest wyjątkiem, a nie początkiem czegoś naprawdę wielkiego.
Cieszmy się zatem i doceniajmy to, co osiąga drużyna Nawałki. Cieszmy się jej sukcesami, póki możemy. Chociaż postawa kadry Dorny nie świadczy o przyszłości seniorskiej reprezentacji, to na razie trudno wyobrazić sobie, by piłkarze w niej występujący byli w stanie wypełnić lukę po starzejących się liderach, którzy w części mogą zakończyć reprezentacyjne kariery po najbliższych mistrzostwach świata w Rosji.