Dla wielu starszych kibiców to właśnie ten zawodnik jest pierwszym symbolem reprezentacji niepodległej Gruzji. Zwykle z "10" na plecach i ten numer świetnie ilustruje możliwości zawodnika. Kinkładze myślał szybciej niż wszystkie Atari dostępne wówczas na rynku. Panował nad piłką w taki sposób, w jaki matka zajmuje się niemowlęciem - nawet jeżeli wypuszcza je na chwilę poza zasięg kończyn, to i tak cały czas w pełni kontroluje jego poczynania. Lewą nogę miał jak widelec, a szybkością imponował nawet okolicznym rowerom. Dryblingi tego zawodnika sprawiały, że włos jeżył się nawet na głowach najbardziej łysych przeciwników.
Kariera Kinkładze stanowi przedziwny fresk. Miał 16 lat, gdy trafił do pierwszej drużyny Mretebi Tbilisi. Po dwóch latach wypożyczono go do lokalnego giganta - Dinama Tbilisi. Stamtąd wypożyczono go najpierw do niemieckiego Saarbrucken a następnie do... Boca Juniors! Nigdzie jednak nie zrobił wielkiej kariery, więc po powrocie natychmiast przeniósł się do... Manchesteru City. Tam został wielką gwiazdą (3 sezony, 106 meczów i 20 goli) i asem całej ligi. Potem był jeszcze Ajax Amsterdam (z tym klubem grał też w Lidze Mistrzów) i Derby County a u zmierzchu futbolowej przygody także cypryjski Anorthosis i Rubin Kazań. Kinkładze. Georgio, Kinky albo Gio. The Magic.
![]() |
![]() |
| PUMA PIŁKA NOŻNA UNIVERSAL ... | PUMA PIŁKA UNIVERSAL FORCE ... |
| Sprawdź ceny ? | Sprawdź ceny ? |
Jakże można zapomnieć o tym wesołym łysulcu?! Kecbaja to jedno z wyraźniejszych moich gruzińskich skojarzeń z dziecięcych lat. Wysoki napastnik miał fryzurę w stylu Józefa Oleksego i lekko zapadłe oczodoły. Do tego był kompletnym świrusem - no i jak go nie wielbić?
Po wyjeździe z ojczyzny trafił do Anorthosisu. Stamtąd przeniósł się do AEK Ateny i wreszcie na Wyspy. Grał tam w Newcastle, Wolverhampton i szkockim Dundee FC. W wieku 34 lat powrócił do Anortosisu i... jeszcze przez cztery lata był największą gwiazdą tamtejszej ligi. Świetnie grał głową, potrafił się zastawić i walił potężnie z obu nóg. Po prostu taki dobry napadzior.
Po zawieszeniu butów na kołku wziął się za trenerkę. Prowadził właśnie swój klub z Wyspy Afrodyty, Olympiakos Pireus a od 2009 roku pozostaje selekcjonerem reprezentacji Gruzji.
Pan bum-bum. Ten człowiek nawet idąc po gazetę potrafił ustrzelić hat-tricka. Jego bilansem bramkowym powinny zainteresować się jakieś agendy badające sztuczną inteligencję czy różne takie. W wieku 17 lat, w swoim debiutanckim sezonie w Martve Tbilisi, strzelił 33 gole w 30 meczach. Jego urobek w poszczególnych ligach przyprawia o zawrót głowy: 98 goli w Gruzji, 61 w Turcji (Trabzonspor), 90 w Holandii (Ajax Amsterdam, AZ Alkmaar) oraz 44 w Szkocji (Glasgow Rangers). I tylko w hiszpańskim Levante w czterech meczach nie strzelił żadnej bramki. Widocznie grał z odkręconą lewą nogą.
Tak czy owak Szota to strzelecki fenomen - nieziemsko skuteczny i do tego błyskotliwy. Co ciekawe, wraz ze swoim bratem Archilem był on swego czasu testowany w Ruchu Chorzów! Oczywiście okazał się za słaby. Ostatnio trenował turecki Kayserispor.
No właśnie, Arczil. Zawsze krok za bratem, zawsze w jego cieniu. Ale z drugiej strony ciekawe co Wy byście zrobili, gdyby biegali za Wami i wołali "O, idzie gorszy z braci Arweładze". Mimo tej psychicznej presji Arczil całkiem nieźle sobie radził. Błyszczał z Szotą w Dinamie Tbilisi i Trabzonsporze. Potem ich drogi się rozeszły. Pan Bum-Bum poszedł do Ajaxu, a Arczil trafił do NAC Breda. Spisywał się w nim świetnie (89 meczów i 42 gole), dzięki czemu zapracował na przenosiny do niemieckiego Koeln. Tam jednak już mu nie szło, więc postanowił wrócić do ojczyzny.
W Gruzji wciąż przewracają oczami na wspomnienie Demetradze. Był on talentem czystej wody, technikiem tak błyskotliwym, że jego kiwki trzeba było oglądać w stopklatkach, aby je zrozumieć. Gdy w lidze gruzińskiej ośmieszał już siedmiu rywali naraz sięgnął po niego Feyenoord.
Tam jednak sobie początkowo nie radził, więc wypożyczono go do Ałanii Władykaukaz. Tam znów wszedł na swoje właściwe tory i przez dwa lata dawał popalić obrońcom przeciwnikom. Po tak nastrojonego Demetradze sięgnęło Dynamo Kijów licząc, że wypełni on lukę po Szewczence. Gruzin na tyle dobrze wywiązał się z tego zadania, że już po roku zapragnął go mieć Real Sociedad.
Od tego momentu zaczęła się równia pochyła. Demetradze nie sprawdził się w Hiszpanii i rozpoczął wędrówkę po coraz mniej efektownych klubach. Bawił w Rosji, na Ukrainie, w Izraelu, Azerbejdżanie, aż po sezonie 2009/2010 postanowił zakończyć swoją karierę. Niestety kilka miesięcy temu dograł ostatni, zupełnie niepotrzebny, fragment działalności. Został wsadzony do więzienia na 6 lat za przekręty bukmacherskie i udział w szantażu.
Co łączy wszystkich tych zawodników? Wszyscy mieli bajeczne umiejętności. Co jeszcze? Żaden z nich nie potrafił w pełni przełożyć ich na grę w reprezentacji i pociągnąć narodowej kadry do awansu w jakimkolwiek turnieju - kończył swój tekst w Z Czuba.pl Przemysław Nosal.
Do powyższej charakterystyki idealnie pasuje także Kacha Kaładze, który w 2011 roku był jeszcze aktywnym piłkarzem. Karierę skończył dopiero 11 grudnia tamtego roku, a była to kariera jakiej nie zrobił żaden z jego kolegów.
W 2001 roku za rekordowe w historii gruzińskiego futbolu 16 milionów euro przeszedł z Dynama Kijów do Milanu, w którym spędził kolejne dziewięć lat. Był mistrzem Włoch, zdobył Puchar kraju i dwukrotnie triumfował w Lidze Mistrzów. Pięciokrotnie był wybierany piłkarzem roku w Gruzji.
Teraz także robi karierę, ale w polityce. W 2012 roku został gruzińskim ministrem energetyki.
Giorgi Kinkładze MANCHESTER EVENING NEWS/CHRIS GLEAVE