Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Euro 2012. Czy Rosjan da się pokonać? Jasne! Robiliśmy to wiele razy [WIDEO]

W swoim drugim meczu grupowym Euro 2012 Polacy zmierzą się z reprezentacją Rosji. ?Sborna? jest zdecydowanym faworytem wtorkowej potyczki, ale już nie raz polscy sportowcy pokazali, że faworyzowanych Rosjan można pokonać. Oto przegląd największych polskich triumfów nad wschodnimi sąsiadami
Edward Szymkowiak Edward Szymkowiak źródło: ruchchorzów.com.pl

20 października 1957, Chorzów. Polska - ZSRR 2:1.

Zainteresowanie spotkaniem było ogromne. Podobno bilety na chorzowski stadion chciało kupić aż 400 tysięcy kibiców. Ostatecznie na trybunach zasiadło ich 100 tysięcy, co i tak było ogromną liczbą. Polacy chcieli się odegrać na Rosjanach za lata upokorzeń. Motywował Polaków sam pułkownik Henryk Reyman opowiadając o wojnie polsko-bolszewickiej i cudzie nad Wisłą w 1920 roku. Porażka w tym spotkaniu nie wchodziła w grę, choć Rosjanie byli zdecydowanymi faworytami. Na mecz rozgrywany w ramach eliminacji mistrzostw świata przyjechali jako mistrzowie olimpijscy i tuż po rozbiciu Finlandii 10:0. Byli pewni swego także dlatego, że mieli w składzie jednego z najlepszych wówczas bramkarzy świata, Lwa Jaszyna. Nazywanego z racji swojej szybkości i zwinności 'Czarną Panterą'.

Ale kiedy ze 100 tysięcy gardeł wydobyły się dźwięki 'Mazurka Dąbrowskiego' piłkarzom ZSRR ugięły się nogi. Polacy niesieni dopingiem rozpoczęli mecz od zmasowanych ataków. Rywale w niczym nie przypominali drużyny, która zdobyła złoto w Melbourne. Największym bohaterem spotkania był Gerard Cieślik, który strzelił dwie bramki. 'W czterdziestej trzeciej minucie piłkę przejął po lewej stronie boiska Brychczy, przedłużył do Kempnego, a ten podał do wychodzącego na wolną pozycję Cieślika. Nasz mały łącznik znalazł się sam na sam z Jaszynem i strzelił w róg bramki. Okrzyki 'Jest! Jest!' wstrząsnęły całym Chorzowem, a za sprawą głośników radiowych chyba całą Polską. Współautorem drugiego gola wkrótce po przerwie był Brychczy, który rozgrywał jedno z najlepszych spotkań w karierze. Po efektownej indywidualnej akcji prawą stroną dokładnie dośrodkował na głowę Cieślika, który mimo skromnego wzrostu nie marnował takich okazji' - wspomina mecz w swojej książce 'Tajemnice Króla Kibiców' Andrzej 'Bobo' Bobowski.

Ale nie mniejszym bohaterem był bramkarz Edward Szymkowiak, którego ze szczęścia zaniesiono na rękach do szatni. Podobno zaraz po tym się popłakał. Dla niego to było ważne spotkanie, bo jego ojciec zginął w Katyniu.

Skrót meczu na filmie od 5. minuty.

21 maja 1961, Warszawa. Polska - ZSRR 1:0.

To spotkanie z reprezentacją ZSRR odbyło się niemal równo rok po starciu w Moskwie. Tam Polacy przegrali aż 1:7. Nadzieje na zwycięstwo były więc nikłe. Ale niemożliwe nie istniało dla Ernesta Pola (na zdj.). Napastnik Górnika Zabrze fantastycznym uderzeniem pokonał Jaszyna i wstrząsnął Stadioniem X-lecia. "Kiedy w drugiej połowie radziecki napastnik Giennadij Krasnickij zaatakował ostro bramkarza Edwarda Szymkowiaka, a ten padł i długo się nie ruszał, trybuny zaczęły krzyczeć, że Ruski zabił Polaka. A gdy na bieżnię wjechała karetka, społeczeństwo nie wytrzymało. W kierunku boiska poleciały ze wszystkich stron butelki po wódce z czerwoną i niebieską kartką. (...) Kiedy już Szymkowiak wstał, a Ernest Pol strzelił z karnego bramkę słynnemu Lwu Jaszynowi uradowani kibice oddali się najpopularniejszej stadionowej rozrywce tamtych lat - puszczali w górę nadmuchane prezerwatywy" - pisze o meczu w książce 'Moja historia futbolu' Stefan Szczepłek.

5 września 1972, Augsburg. Polska-ZSRR 2:1

 

Igrzyska olimpijskie w RFN i pierwszy wielki sukces 'Orłów Górskiego'. Polacy zdobyli złoto po pokonaniu Węgier 2:1, ale nie znaleźliby się w finale, gdyby nie wcześniejsze zwycięstwo nad reprezentacją Związku Radzieckiego. 'Od 29. minuty po golu Olega Błochina Polacy przegrywali, nie mając w pierwszej połowie nic do powiedzenia. 21 minut przed końcem meczu trener Górski chciał zmienić pomocnika Zbigniewa Guta na napastnika Andrzeja Jarosika, ale ten odmówił. Na boisku znalazł się Zygfryd Szołtysik, który... został bohaterem spotkania. W 79. minucie, po faulu na Lubańskim, Kazimierz Deyna wykorzystał karnego. Trzy minuty przed końcem akcja innej pary piłkarzy Legii i Górnika dała Polakom zwycięstwo. Gadocha kiwał i podawał - strzelał Szołtysik. Skończyło się 2:1 dla Polski' - pisała o meczu w 2000 roku 'Gazeta Wyborcza'.

27 maja 1998, Chorzów. Polska - Rosja 3:1.

 

Na kolejny i ostatni do tej pory triumf piłkarskiej reprezentacji nad naszymi wschodnimi sąsiadami musieliśmy czekać aż 26 lat. Dokonała tego kadra Janusza Wójcika. Zwycięstwo było niespodziewane, bo na cztery wcześniejsze mecze w tym roku przegraliśmy trzy - z Chorwacją 1:4, Izraelem 0:2 i Paragwajem 0:4. - Pracuję z lufą przy skroni - mówił przed spotkaniem Wójcik. Na stadion przyszło zaledwie 3 tysiące ludzi, bo cała atmosfera wokół futbolu była wtedy fatalna. I nagle - światełko w tunelu! Po dwóch golach Tomasza Hajty i Mirosława Trzeciaka pokonaliśmy Rosjan 3:1.

Drużyna Wagnera Drużyna Wagnera źródło: internet

22 października 1974, Meksyk. Polska - ZSRR 3:2

Spektakularne zwycięstwa nad Rosjanami odnosiliśmy również w siatkówce. W 1974 roku Polacy prowadzeni przez Huberta Wagnera wygrali złoto na mistrzostwach świata. Wielki triumf zawdzięczali m.in. pokonaniu ZSRR po niesamowitym, pięciosetowym boju (w setach 16:14, 9:15, 15:6, 12:15, 15:7) . Polacy zaskoczyli rywali dopracowanym i nowatorskim wówczas stylem gry na jednego rozgrywającego. Stanisław Gościniak, który odpowiadał za rozgrywanie, został uznany MVP turnieju i najlepszym zawodnikiem świata na tej pozycji. Do Polski docierały o tym meczu szczątkowe informacje. Wiadomo było tylko, że Polacy wygrywają ze wszystkimi jak leci. Kiedy przyjechali do Polski witani byli jak bohaterowie. 'Poszliśmy powitać ojca na dworcu Warszawa Gdańska. Był niesamowity tłum, ale drużyna miała potworne opóźnienie, bo zatrzymywano ich w co drugim mieście' - wspomina syn 'Kata' Grzegorz Wagner.

30 lipca 1976, Montreal. Polska - ZSRR 3:2

 

Hubert Wagner miał patent na Rosjan. Dwa lata po zdobyciu złota MŚ, Polacy pod jego wodzą pokonali siatkarzy ZSRR w finale igrzysk olimpijskich w Montrealu. Mecz miał dramatyczny przebieg i zakończył się w pięciu setach (11:15, 15:13, 12:15, 19:17, 15:7).

'Po 146 minutach tzw. czystej gry na oczach 15 602 widzów w montrealskiej hali Forum i na oczach milionów telewidzów polscy siatkarze pokonali faworytów ze Związku Radzieckiego. A potem wśród owacji odbierali z rąk lorda Killanina, przewodniczącego MKOl, złote medale. Żaden przymiotnik, żadne określenie nie są w stanie wiernie oddać tego, co się działo wtedy na boisku. Ten, kto na własne oczy obejrzał ten pojedynek dwóch fantastycznych drużyn, może powiedzieć, że przeszedł taką terapię, iż od tej pory nic już jego systemu nerwowego poruszyć nie może. Na trybunach powiewało wiele biało-czerwonych flag. Sama radość. Na boisku też okrzyki, kotłowanina ciał, wzruszająca demonstracja szczęścia z wygranej. W różnych językach opinie: cóż to był za mecz, co za wspaniały mecz... Rzeczywiście. To chyba można przeżyć tylko raz.' - relacjonowała mecz 'Trybuna Ludu'.

24 września 2005, Zagrzeb. Polska - Rosja 3:2/ 18 września 2011, Wiedeń. Polska - Rosja 3:2

W historii sportu zwycięstw polskiej siatkówki nad siatkówką naszych wschodnich sąsiadów było jeszcze więcej. Rok temu Polscy siatkarze sięgnęli po brąz mistrzostw Europy pokonując Rosjan w meczu o trzecie miejsce. Znakomity był też mecz naszych siatkarek, które w 2005 roku wywalczyły złoto mistrzostw Europy. W meczu o finał pokonały Rosjanki po prawdziwym maratonie.- Po czwartym secie nie miałyśmy wątpliwości: teraz albo nigdy. Starałyśmy się zmotywować słowami: "trzeba złoić im dupska" - mówiła po meczu Milena Rosner.

9 kwietnia 1976, Katowice. Polska - ZSRR 6:4

 

Jeden z najbardziej spektakularnych triumfów nad Rosjanami odnieśli podczas mistrzostw świata w 1976 roku polscy hokeiści. Polska wygrała ze Związkiem Radzieckim, choć bilans dotychczasowych spotkań wyglądał następująco: 0 zwycięstw, 0 remisów, 25 porażek, stosunek bramek 31:255.

'Mecz zaczął się znakomicie. Po kwadransie i golach Mieczysława Jaskierskiego i Ryszarda Nowińskiego wygrywaliśmy 2:0. W 34. min Polacy prowadzili już 4:1. Wtedy Aleksandra Sidelnikowa zastąpił w bramce najlepszy bramkarz świata, słynny Władysław Tretiak. Nie pomogło. Z minuty na minutę Rosjanom było coraz trudniej. 10 tysięcy ludzi darło się w Spodku wniebogłosy, coraz bardziej wietrząc sensację' - relacjonowała spotkanie w 30. rocznicę wydarzenia 'Gazeta Wyborcza'.

Bohaterem spotkania był Wiesław Jobczyk, który strzelił trzy bramki. - Śmialiśmy się, że Breżniew wysłał po meczu telegramy o treści: 'Gratulacje. Stop. Gaz. Stop. Ropa. Stop' - żartował hokeista.

- Podczas kolacji przy naszym stole żarty, rozmowy, co chwila salwy śmiechu. Przy radzieckim cisza. Gdyby po ich stole przeszła mysz, tobyś ją usłyszał. Głowy zwieszone, szybko zjedli i poszli - opowiadał jeden z najwybitniejszych hokeistów w historii Henryk Gruth.

Czy we wtorek znów Polacy popsują humory Rosjanom? Relacja z meczu od godz. 20.45 w Sport.pl