Reprezentacja. Czego się dowiedzieliśmy po meczu z Włochami. Co w kadrze robi Peszko?

Po serii pięciu meczów bez porażki Polacy przegrali z Włochami 0:2. W pierwszej połowie źle ustawionego Szczęsnego przelobował Balotelli, w drugiej Polaków dobił Pazzini. W końcówce meczu Jakub Błaszczykowski nie wykorzystał rzutu karnego. Czego dowiedzieliśmy się po meczu z Włochami?

Tradycyjnie niestałe fragmenty gry Polaków

W trakcie zgrupowanie we Wrocławiu niemal każdy trening kadry kończyła seria rzutów rożnych. Polacy ćwiczyli trzy warianty rozegrania. Dośrodkowanie w pole karne do jednego ze stoperów, krótkie rozegranie piłki Peszki z Błaszczykowskim i wrzutka tego drugiego, także podanie przed pole karne, skąd próbował uderzać Polanski.

Na razie próby nie dały żadnego efektu. W pierwszej połowie sparingu z Włochami biało-czerwoni wykonywali cztery rzuty rożne. Wszystkie były dośrodkowaniami w pole bramkowe - tylko raz piłka wylądowała na głowie Polaka (ale Lewandowski uderzył niecelnie), w pozostałych przypadkach spadała na głowy Włochów. Identycznie było z jedynym rzutem wolnym - kopnięta piłka nie dotarła do polskiego zawodnika.

Po przerwie Polacy byli w ataku tak nędzni, że długo nie mieli ani jednego stałego fragmentu, po którym mogliby stworzyć zagrożenie pod włoską bramką. Dopiero w 82. minucie Montolivo sfaulował Lewandowskiego i sędzia podyktował rzut karny - niestety, Błaszczykowski strzelił prosto w ręce Buffona. Kibice zaczęli gwizdać i wychodzić ze stadionu, więc wielu nie zobaczyło dwóch dośrodkowań z rzutu rożnego w ostatnich sekundach spotkania. Nie mieli czego żałować.


Szczęsny - wybicia piłki do poprawy

Przed przerwą nasz bramkarz cztery razy wybijał piłkę nogą z własnego pola karnego za połowę boiska. Zawsze niecelnie. Po czym się zniechęcił i zaczął wznawiać akcję najwyżej kilkunastometrowym podaniem piłki po ziemi albo wyrzutem z ręki. Był zdecydowanie skuteczniejszy.

Po przerwie pierwsze wybicie piłki nogą za połowę boiska spadło na głowę Lewandowskiego, ale po następnych przejmowali ją rywale. Dalekie wybicia piłki nogą to największy mankament pewniaka na Euro 2012. W Arsenalu pilnie nad tym pracuje, ale w Premiership nogą kopie też głównie niecelnie.

To w ogóle nie był jego wieczór. W kadrze zagrał po raz siódmy, ale nigdy wcześniej piłka nie spadła mu za kołnierz i nie przeleciała między nogami. A tak tracił w piątek gole.

Co w kadrze robi Sławomir Peszko?

Skrzydłowy FC Koeln to najbardziej chaotyczny z kadrowiczów Smudy. Ulubieniec Smudy znów zawiódł w meczu z silnym rywalem we wrześniu z Niemcami nie wykorzystał trzech idealnych okazji strzeleckich, we Wrocławiu oddał jedno niecelne uderzenie. Strat piłki miał zdecydowanie za dużo, by zasługiwać na podstawową jedenastkę.

Damien Perquis i Ludovic Obraniak Damien Perquis i Ludovic Obraniak Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Mało kreatywny Obraniak

Murawski, Polanski i Obraniak mieli odpowiadać za odbieranie i rozgrywanie piłki w środku boiska. Szczególnie ten ostatni, obarczony głównie grą ofensywną, spisał się bardzo słabo. Z jego podań do przodu nie było żadnego pożytku. Rezerwowy Lille zatracił dawną żywotność i ruchliwość. Rzadko odgrywał z pierwszej piłki, jako pierwszy został zmieniony. Polacy oddali we Wrocławiu zaledwie dwa celne strzały (Lewandowski i Błaszczykowski z karnego). Cała trójka środkowych pomocników została przez Smudę zmieniona, ale nie poprawiło to gry. Najlepiej wypadł Matuszczyk, który zmienił Polańskiego.

Arkadiusz Głowacki Arkadiusz Głowacki Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Czy Perquis i Głowacki to na pewno para na Euro?

Zagrali ze sobą na środku obrony po raz drugi i - tak jak w spotkaniu z Niemcami - Polacy stracili dwa gole. W Gdańsku zawiódł Głowacki, we Wrocławiu błędy popełniali obaj: źle się ustawiali, nie asekurowali. Widać było zupełny brak zrozumienia i komunikacji, a przecież stoperzy powinni grać ze sobą na pamięć. Czy za osiem miesięcy są w stanie stworzyć duet nie do przejścia? Sparingów zostało mało: we wtorek z Węgrami, w lutym z Portugalią i trzy w maju.