Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Antoni Piechniczek - najlepsze cytaty

Zarzucając trenerowi i agentowi Wisły układy z agentami Antoni Piechniczek wywołał burzę. Nie pierwszy już raz. Były selekcjoner co jakiś czas szokuje oryginalnym spojrzeniem na polski futbol i równie oryginalnymi receptami na jego uzdrowienie. Oto kilka przykładów.

O Wiśle i układach z agentami

- Problem w tym, że Cupiał otacza się ludźmi, którym świetnie płaci i których jedynym marzeniem życiowym było znalezienie się w jego ekipie. Rozlicza ich z rezultatów, więc ci idą po linii najmniejszego oporu i stąd bierze się zaciąg holenderski, hiszpański i Bóg wie jeszcze jaki. Gdyby trafił na inteligentnego i młodego trenera polskiego, to on powiedziałby tak: szanowny panie Cupiał, daję panu gwarancję, że ze mną wyniki osiągnie pan nie gorsze niż do tej pory, a zaoszczędzi pan dużo pieniędzy, bo nie siedzę w kieszeni jakiegoś agenta i nie będę się decydował na kosztowne transfery, tylko poszukam piłkarzy, którzy kochają piłkę, chcą się rozwijać i będą się cieszyć z gry w Wiśle.

- Pan zakłada, że Valckx i Maskaant sprowadzają obcokrajowców, bo mają układy z agentami, a nie dlatego, że to są dobrzy piłkarze?

- Oczywiście, że tak. Gdyby sięgnął pan pamięcią, zobaczyłby pan, jak to szło od góry.

O tym jak obcokrajowcy traktują Polskę

- Oczywiście, że jeśli nie ma Polaków, można skorzystać z obcokrajowców. Tylko niech Wisła znajdzie pięciu tak świetnych, że nawet gdyby byli w jednej drużynie z sześcioma dziennikarzami "Gazety", to i tak zwycięży. Holendrzy i Bułgarzy, którzy przyjechali do Wisły, traktują Polskę jak Trzeci Świat. Obym się mylił, ale może nie będą zostawiać w ekstraklasie tyle zdrowia, ile zostawialiby, grając w Niemczech czy Hiszpanii. Oni zdają sobie sprawę, że wszystko, co najlepsze, już za nimi.

Będzie pan walczył o limit obcokrajowców?


- Taką decyzję można podjąć na zjeździe, który odbędzie się w grudniu. Postaram się taki wniosek postawić i wprowadzić zasadę od sezonu 2012/13. Podejrzewam, że kluby drugo - i trzecioligowe będą za, a przeciw - potentaci, marzący o LM. Jeśli prawo UE okaże się przeszkodą, skonsultujemy się z naszymi eurodeputowanymi.

O sile polskiej ligi

- Wy sobie ubzduraliście, że liga jest słaba i wszyscy powinni wyjeżdżać. Bzdura absolutna. W polskich warunkach można nauczyć się grać, można grać dobrze i robić postępy, a potem wyjechać, już jako ukształtowany piłkarz.

Gdzie został sprzedany Zbigniew Boniek? Do drużyny azerskiej czy do Juventusu? Józef Młynarczyk wylądował w Porto i zdobył Puchar Europy. Takich przykładów mógłbym podać na pęczki. W niczym nie przeszkodziła im polska liga i trenerzy.

O PZPN i milionie członków

- Nie zgadzam się, że nasza piłka jest słabsza od azerskiej. Ramy organizacyjne, liczba piłkarzy, wartość ludzi, pracujących w futbolu, ich wiedza i tradycje, przemawiają za nami. Osobny rozdział to praca nad opinią publiczną. Jeszcze nikt nie zbudował wielkiego sportu, gdy wszyscy wokół byli na "nie". Czy miałby pan zaufanie do szkoły, gdyby usłyszał pan, że nauczyciele to skorumpowane głąby kapuściane? W polskiej piłce uważa się, że wszystkiemu winien jest Grzegorz Lato and company. A on został wybrany w demokratycznych wyborach. Co z tego, że na stronie koniecpzpn.pl zarejestrowało się 300 tys. ludzi? PZPN, licząc piłkarzy, trenerów, działaczy, ma ponad 1 mln członków.

O meczu z Czechami i rzutach rożnych

- Mecz z Czechami miał dwa oblicza. Zagraliśmy dobrą pierwszą połowę, po sytuacji Błaszczykowskiego powinniśmy strzelić gola. Graliśmy jak równy z równym, wykonywaliśmy więcej rzutów rożnych. Rzadko się trafia, by na wyjeździe już w pierwszej połowie wybijać je aż osiem razy.

Ale nic z nich nie wychodziło.

- Pan jest oczywiście nastawiony negatywnie. Nie wykorzystaliśmy żadnego rzutu rożnego, ale trzeba zwrócić uwagę, że każdy miał jakąś myśl przewodnią i był bity inaczej.

O tym, że kadra powinna utożsamiać się ze związkiem

- W kadrze Beenhakkera panowała atmosfera daleka od utożsamiania się ze związkiem, który się reprezentuje. J..ć, j..ć PZPN, co tak pięknie krzyczą kibice, a was raduje, oznacza także j..ć reprezentację. U Majewskiego piłkarze zrozumieli, że nie są to słowa skierowane tylko do prezesa Grzegorza Laty i ich pracowników, ale także do nich. Zaczęli rozumieć, gdzie jest ich macierzysta federacja.

O pracy Stefana Majewskiego z kadrą

Starał się odświeżyć reprezentację. Ja nie widziałem wielkiej różnicy między grą defensywy z Żewłakowem a Polczakiem. W Mariborze ze Słowenią straciliśmy trzy gole, szanse na remis straciliśmy już przed przerwą. W Pradze Czesi strzelili nam tylko dwa, a w przerwie liczyliśmy na jeszcze lepszy występ. Statystyka nie kłamie.

O wyborach następcy Leo Beenhakkera

Franciszek Smuda, Paweł Janas, Henryk Kasperczak i Majewski. To lista prezesa Laty. Dodałby pan kogoś?

- Trzeba uwzględnić Oresta Lenczyka. Ale to jak ze spotkaniem z dziewczyną. Ktoś może mieć ochotę porozmawiać, a ktoś nie. Oczywiście dla was najlepiej, jakby wszyscy zlekceważyli PZPN i wypięli się na Latę. Mielibyście uciechę, można by postawić na waszego trenera z zagranicy. Pana gazeta wyrządza polskiej piłce wiele szkody. Zobaczcie, co piszecie. W poniedziałek zrezygnował kolejny minister sportu, czwarty kombatant wojny z PZPN. Wiem, że odchodzi z innych powodów. Ale to jego pomysłem było np. zmniejszenie zarządu związku. Efekt? Obecny jest zdecydowanie słabszy od poprzedniego. Doszło paru młodych ludzi, którzy poza młodością nic nie wnoszą, najwyżej sieją ferment.

Kod Piechniczka

- Gdybym ja był na jego (Michała Globisza, trenera kadr młodzieżowych - red.) miejscu, to czułbym się odpowiedzialny za kariery tych dwudziestu chłopaków. Mówiłbym: ja z ciebie zrobię superrozgrywającego. I będę jeździł do klubu, do rodziców, do środowiska i przekonam chłopaka, ty musisz kierować się kodem 4-7-12. Wie pan, co oznacza? Cztery godziny dziennie, siedem dni w tygodniu, dwanaście miesięcy w roku. Jeśli chcesz zrobić karierę, to jest jedyna droga.

Aż tyle trenować?

- Taka jest prawda, innego wyjścia nie ma.

- Rozmawiałem niedawno z koordynatorem grup młodzieżowych w Barcelonie. Tam dzieciaki ćwiczą trzy razy w tygodniu po półtorej godziny. Ani minuty dłużej, klub bardzo o to dba. Dopiero z czasem przechodzą na cztery sesje - tak samo długie - w tygodniu.

- Rzucam ten kod trochę prowokacyjnie, by rzecz zobrazować. Może to i przesada, niech będzie 3-7-12 albo 2-7-12. Generalnie pracy jest u nas za mało. Jak Barcelona powie, że trzy razy po 90 minut, to nie znaczy, że to jest świętość.

O sportowej potędze krajów demokracji ludowej

- Po II wojnie światowej, kiedy Jałta podzieliła świat na dwa obozy, pierwszą areną, na której zaczęły one rywalizować, były igrzyska letnie i zimowe oraz mistrzostwa w grach zespołowych. I okazało się, że kraje demokracji ludowej walą w kaczy kuper kraje zachodnie. Amerykanie byli dobrzy w pływaniu i lekkiej atletyce, ale blok wschodni był lepszy. Nie dlatego, że byliśmy lepsi i dla nas to było być albo nie być. Dlatego, że był dobry klimat, państwo dawało na sport, mieliśmy lepszych trenerów i naukowców. Nasza myśl szkoleniowa była lepsza od tamtej. Dopiero po latach zrozumieli, że muszą pójść w naszym kierunku. A że mieli więcej kasy, wygrywali.

Więcej o: