Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

'Wiemy, kto już zawiódł trenera'. Bez kontrowersji i niespodzianek. Młynarczyk, Żewłakow i Frankowski komentują powołania

"Optymalne i zasłużone" - takie słowa najczęściej padają z ust byłych reprezentantów Polski, pytanych o to, co sądzą na temat powołań Adama Nawałki, który ogłosił listę 35 zawodników, którzy będą walczyć o wyjazd do Rosji. Za kilka dni z tej trener listy skreśli siedmiu piłkarzy, a pozostałych zabierze na obozy przygotowawcze do Juraty i Arłamowa.
Cracovia - Ruch Cracovia - Ruch $Fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta

35 wybrańców

W piątek o godzinie 12:00 Adam Nawałka ogłosił szeroką kadrę reprezentacji Polski na mistrzostwa świata w Rosji. Na liście znalazło się 35 nazwisk. Jedenaście z nich należy do piłkarzy, którzy na co dzień występują w LOTTO Ekstraklasie, pozostali to zawodnicy z lig zagranicznych. Zdaniem byłych reprezentantów Polski, Józefa Młynarczyka, Michała Żewłakowa i Tomasza Frankowskiego, wielkich niespodzianek nie było, a powołania otrzymali ci, którzy najbardziej na nie zasłużyli.

Łukasz Fabiański Łukasz Fabiański Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

"Nikogo lepszego nie ma"

Bramkarze: Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Bartosz Białkowski, Łukasz Skorupski

Pozycja bramkarza, to pozycja, na której przynajmniej od dwóch miesięcy nie było żadnych wątpliwości. Przemysław Tytoń dawno wypadł z kręgu zainteresowań selekcjonera, a poza nim - i powołaną czwórką - kandydatów nie było. Na liście znaleźli się więc Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Bartosz Białkowski i Łukasz Skorupski. - Tu nie ma żadnych niespodzianek. To bramkarze, którzy najbardziej zasłużyli na miejsce w reprezentacji. Sztab uważnie śledził ich poczynania za granicą i zdecydował, że w tej chwili nikogo lepszego nie ma. Ja również tak uważam - są to powołania optymalne - mówi legendarny reprezentant Polski, Józef Młynarczyk w rozmowie ze Sport.pl.

Powołana czwórka, w przeciwieństwie do piłkarzy z innych pozycji, wyjazd na obozy przygotowawcze do Juraty i Arłamowa ma zapewniony. Na koniec drugiego z nich selekcjoner skreśli jednego golkipera, przed dwoma laty tuż przed metą przygotowań odpadł Tytoń. Kto pójdzie w jego ślady tym razem? - Trudno powiedzieć. To co działo się w trakcie sezonu, będzie już przeszłością [Skorupski niemal cały sezon spędził na ławce rezerwowych - red.], kiedy rozpoczną się zgrupowania. Każdy będzie mógł pokazać swoje umiejętności na żywo, na oczach selekcjonera i jego współpracowników, a wtedy zostaną ci, którzy wypadną najlepiej. Teraz rywalizacja jest otwarta, każdy ma szansę - dodaje Młynarczyk.

"Wolę Bednarka, niż Błaszczykowskiego"

Obrońcy: Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Thiago Cionek, Kamil Glik, Artur Jędrzejczyk, Marcin Kamiński, Tomasz Kędziora, Michał Pazdan, Łukasz Piszczek

Wśród powołanych obrońców największym zaskoczeniem jest obecność Jana Bednarka. A może nie tyle zaskoczeniem, co nowością. Na poprzednich zgrupowania młodego obrońcy nie było, ostatni raz w seniorskiej kadrze widzieliśmy go we wrześniu ubiegłego rok. Wówczas z trybun obejrzał wyjazdowe starcie z Danią (0:4), a także wszedł na boisko na ostatnią minutę spotkania z Kazachstanem (3:0), które było zarazem jego debiutem w dorosłej kadrze.

Teraz Bednarek wraca, po tym jak przepadł na kilka miesięcy. W końcówce sezonu Premier League wywalczył miejsce w podstawowym składzie Southampton, i swoje szanse znakomicie wykorzystał. We wszystkich pięciu meczach ligowych, które udało mu się rozegrać, wypadł bardzo dobrze, a w debiucie przeciwko Chelsea (2:3) strzelił nawet gola.

Były reprezentant Polski, Michał Żewłakow, uważa jednak, że Bednarek szans na grę w kadrze na razie nie otrzyma. - Nawałka nie patrzy na Bednarka, jak na kogoś, kto ma być wielkim wzmocnieniem reprezentacji na mundial. Chce raczej sprawdzić go w turniejowych warunkach, zobaczyć, jak wypadnie na tle etatowych reprezentantów, którzy w tej kadrze są i grają już wiele lat - mówi 102-krotny reprezentant kraju.

I dodaje: Z drugiej strony, wolę Jana Bednarka, który na koniec sezonu wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce zespołu grającego w Premier League, niż Jakuba Błaszczykowskiego, który przez kilka miesięcy na boisku nie przebywał, i do końca nie wiadomo, czego się po nim spodziewać. Ale właśnie po to zostało powołanych tylu zawodników - żeby to sprawdzić, porównać i ocenić graczy, którzy mogą stanowić o sile kadry. Na razie wiemy tylko to, z kogo trener będzie wybierał dalej, a kto trenera już zawiódł i szansy nie dostał.

Dawidowicz przyszłością kadry. Romanczuk już nie

Pomocnicy: Jakub Błaszczykowski, Paweł Dawidowicz, Przemysław Frankowski, Jacek Góralski, Kamil Grosicki, Damian Kądzior, Grzegorz Krychowiak, Rafał Kurzawa, Karol Linetty, Maciej Makuszewski, Krzysztof Mączyński, Sławomir Peszko, Maciej Rybus, Sebastian Szymański, Piotr Zieliński, Szymon Żurkowski

Wsród pomocników kilka nazwisk mogło zaskoczyć. Szczególnie obecność Pawła Dawidowicza. Pomocnik, mogący występować również na pozycji środkowego obrońcy, w szerokiej kadrze już raz był, przed Euro 2016, odpadł wówczas tuż przed turniejem. Teraz może być bardzo podobnie, szczególnie, że kiedy ostatnio zawodnik Palermo zagrał w biało-czerwonych barwach (na młodzieżowych mistrzostwach Europy), to zaprezentował się fatalnie. - Trudno wskazać jakiegoś zawodnika, który w ogóle zagrał tam dobrze. Nie zrzucałbym więc wszystkiego na Dawidowicza. A na powołania według mnie zasłużył, gra regularnie we Włoszech, w dodatku trzeba podkreślić, że to nie jest powołanie do pierwszego składu, to oczywiste. To raczej pokazanie tego, że ten piłkarz jest brany pod uwagę w perspektywie następnych lat, w perspektywie zastąpienia piłkarzy, który być może niebawem z kadry odejdą - analizuje 42-latek. 

- Sztab szkoleniowy dość często jeździł go obserwować. Widocznie osoby w kadrze zdecydowały, że przyszłość reprezentacji to Dawidowicz, a nie Taras Romanczuk, który najprawdopodobniej stracił miejsce na rzecz młodszego kolegi - dodaje były napastnik kadry, Tomasz Frankowski.

Robert Lewandowski Robert Lewandowski FOT. KUBA ATYS

Zabójcza szóstka

Napastnicy: Dawid Kownacki, Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, Krzysztof Piątek, Łukasz Teodorczyk, Kamil Wilczek

Niespodzianek nie było również wśród powołań napastników - tam miejsce znalazło się dla Kownackiego, Milika, Teodorczyka, Wilczka, Piątka i oczywiście Lewandowskiego. Nie brakuje jednak głosów mówiących o tym, że na powołanie zasłużyli również Jarosław Niezgod z Legii Warszawa, czy Mariusz Stępiński z Chievo Werona. Z kadry w ostatniej chwili wypadł również snajper Łudogorca Razgrad, Jakub Świerczok. - To nasi najskuteczniejsi napastnicy, każdy świetnie prezentuje się w swoich ligach. Ale trener na pewno miał spory ból głowy, bo przecież musiał zrezygnować ze Świerczoka strzelającego coraz częściej w Bułgarii, Stępińskiego z coraz wyższą dyspozycją we Włoszech, czy Niezgody, będącego liderem mistrza Polski - mówi Frankowski.

- Wszyscy w ciągu ostatnich dwóch lat byli obserwowani, każdy miał możliwość pokazania się i przekonania do siebie selekcjonera. Ta szóstka, która znalazła się na wstępnej liście, jak widać zrobiła to najlepiej. A przecież i tak z tego grona może wypaść jeszcze kilku piłkarzy, nawet dwóch-trzech - dodaje.

Kto podejdzie do egzaminu?

Z 35 powołanych piłkarzy, Adam Nawałka już 18 maja odrzuci siedmiu. Skład zostanie zmniejszony do 28 graczy, którzy pojadą na zgrupowania do Juraty i Arłamowa, gdzie będą bić się o bilety na samolot do Rosji.

Z tych 28 po tygodniu zostanie już tylko 23. Nawałka najpierw przekaże swoje mundialowe nominacje piłkarzom, a później, dokładnie 5 czerwca po południu, ogłosi je na specjalnym spotkaniu z mediami. - Każdy ma 3 tygodnie przygotowań, a niekiedy jeden trening na zgrupowaniu potrafi wywrócić hierarchię - mówi Frankowski na temat walki o miejsce w kadrze na MŚ. 

- Trudno powiedzieć, kogo pominie trener. Wybór jest piekielnie trudnym, bo przecież łącznie odpadnie aż 12 piłkarzy. Na pewno Nawałka zrezygnuje z niektórych debiutantów, czy piłkarzy, którzy grali w tej reprezentacji raz, czy dwa. Oni będą musieli jeszcze poczekać na swoją szansę i grę w kolejnych turniejach - kończy Żewłakow.