Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Czy w futbolu jest miejsce na empatię? O'piłki Marciniaka

Oklaskiwani, podziwiani, szczęśliwi. Wokół nich efektowne kobiety i eleganckie auta. Tak większość z nas postrzega życie piłkarzy. Jest w tym sporo prawdy, bo przecież wielu z nich realizuje dziecięcą pasję i dostaje za to godziwą pensję. Trudno się z tego powodu smucić i chodzić w pokutnym worku. Kiedy na boisku są zwycięstwa to i w życiu jest wesoło. Czasem jednak za zamkniętymi drzwiami szatni czają się demony, o których kibice nie wiedzą. Złe myśli, osobiste dramaty, które powodują, że gra zamiast radości sprawia ból. Ucieka koncentracja. Trudno skupić się na zabezpieczaniu strefy, gdy w domu ktoś bliski walczy o życie. Natrętne myśli wyzwalają hormony stresu, ciało jest spięte, percepcja ograniczona. Ile razu zastanawialiście się czy gorsza forma piłkarza nie ma podłoża w problemach osobistych?

Trudne chwile w życiu zdarzają się wszystkim, ale zmaganie się z nimi w życiu zawodowym ma różne odcienie. Zazwyczaj w takiej chwili naturalne jest lekkie wycofanie, niechęć do bliższych kontaktów towarzyskich, pewnego rodzaju alienacja. Trudniej mają osoby, które wykonują zawód skupiający uwagę innych. Na przykład piłkarze. On i nie mogą się skryć za ekranem komputera, zamiast tego przyjeżdżają na stadion pełen ludzi, którzy życzą im dobrze lub źle. Są w centrum zainteresowania, ich pracę recenzują setki, tysiące bądź miliony ludzi, w zależności od klubu, jaki reprezentują. Podlegają ciągłej presji kibiców, trenera, zawodników, którzy chcą zająć ich miejsce. Dla niektórych to zbyt wiele.

- Czasem nie chcę wychodzić z domu, pokazywać się ludziom, bo po prostu się wstydzę - mówi Andre Gomes, piłkarz Barcelony. - Gra w niej stała się dla mnie piekłem - dodaje w wywiadzie udzielonym w marcu magazynowi "Panenka". Portugalczyk nie wytrzymywał ciążącej na nim presji i faktu, że był regularnie krytykowany. W połączeniu z jego perfekcjonizmem i rosnącym poczuciem frustracji dało to mieszankę wybuchową. Mocne wyznanie, ale nie odosobnione. Tragiczna historia niemieckiego bramkarza Roberta Enke też miała swój istotny barceloński epizod.

Z niezwykle poruszającej książki pt. "Życie wypuszczone z rąk" spisanej przez jego przyjaciela Ronalda Renga dowiadujemy się wielu szczegółów o dramacie bramkarza, który wiele lat zmagał się z depresją. W meczu Pucharu Króla popełnił kilka błędów, po jednym z nich został zrugany przez Francka de Boera. Enke zbladł, spoglądał w ziemię i nie odezwał się słowem. To był zapalnik aktywujący chorobę. Przez kolejne tygodnie chciał skończyć z futbolem, mimo że miał ledwie 25 lat. Chodził na terapię, ale w zespole czuł się wykluczony, zbędny. Wypożyczenie do Fenerbahce było kontynuacją gehenny. Po podpisaniu umowy Enke zamknął się w hotelowym pokoju, zasunął kotary tak by nie dostawało się tam żadne światło. Poinformował menedżera, że nie pojawi się na zaplanowanej konferencji prasowej i chce jak najszybciej opuścić Stambuł. Śmierć córki w 2006 roku sprawiła, że Enke stopniowo rozpadał się na setki małych kawałeczków, mimo że w szatni przyjmował pozę silnego faceta, który radzi sobie z dramatem. Większość kolegów z klubu nie miało pojęcia o jego chorobie. Depresja doprowadziła go do samobójstwa w 2009 roku.

Minuta ciszy ku czci Roberta Enke Minuta ciszy ku czci Roberta Enke AP/Michael Probst

To jedna z najtragiczniejszych, a zapewne najlepiej udokumentowana historia piłkarza zmagającego się z problemami psychicznymi. Jak wskazują badania FIFPro blisko 40 proc. zawodników ten problem dotknął  w mniejszym lub większym stopniu. Wiele tych historii nigdy nie ujrzało światła dziennego. Możemy tylko domniemywać za iloma spartaczonymi sytuacjami, niezrozumiałymi kiksami stały demony szalejące w głowie. Ostatnio jeden z dziennikarzy wspominał swoje zawodowe początki. Pisząc relację z meczu mocno "przejechał się" po zawodniku, który popełniał tego dnia wiele błędów. W tekście nie brakowało epitetów, ale naprawdę głupio zrobiło się autorowi, gdy dowiedział się później, że skrytykowany piłkarz właśnie stracił rodziców i na nim spoczywa teraz obowiązek opieki nad młodszą siostrą.

27.04.2018  Warszawa. Arkadiusz Malarz podczas meczu o mistrzostwo Ekstraklasy Legia Warszawa - Korona Kielce . Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta 27.04.2018 Warszawa. Arkadiusz Malarz podczas meczu o mistrzostwo Ekstraklasy Legia Warszawa - Korona Kielce . Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta FOT. KUBA ATYS

Oczywiście można powiedzieć, że piłkarz musi być odporny psychicznie i basta. To nie sport dla wymoczków, a jeśli ktoś nie radzi sobie z presją to niech stempluje znaczki na poczcie. To często pojawiające się argumenty w tym dyskursie. Starsi piłkarze twierdzili, że jedyny psycholog, jakiego potrzebują zawodnicy ma rudy kolor, na imię Jaś, a na nazwisko Wędrowniczek. Luis Figo, piłkarz który po przejściu z Barcelony do Realu mierzył się z gigantyczną wrogością Katalończyków uważa, że piłkarz musi radzić sobie z krytyką, bo to część zawodu. Silny charakter jest tak samo ważny jak silne mięśnie. Nie każdy ma jednak taką moc, jak choćby Arkadiusz Malarz, który w krótkim czasie stracił dwie bliskie osoby, ale nie odbiło się to w żaden sposób na jego boiskowej dyspozycji.

Łatwo jest osądzać siedząc przed telewizorem czy na stadionie. Takie prawo kibica, by kąpać się w skrajnościach. Po dobrych meczach stawiać pomniki, by po gorszych natychmiast je burzyć. Kogo interesowało to, że Jesus Navas cierpiał na zespół lęku napadowego i gdy opuszczał rodzinne strony wpadał w panikę? Ważne było to ile miał asyst w sezonie. O problemach alkoholowo-psychnicznych Igora Sypniewskiego nie mówiło się, gdy regularnie trafiał do siatki, tylko wtedy, gdy pudłował na potęgę. Wielki talent niemieckiego futbolu, Sebastian Deisler dał sobie spokój z piłką mając 27 lat. Nie potrafił poradzić sobie z tempem piłkarskiego cyrku. Czy większa empatia w środowisku pozwoliłaby im uniknąć załamania?

Wiele takich historii rozgrywa się na naszych oczach, choć nie potrafimy ich dostrzec. Symptomatyczny jest przykład Szymona Matuszka, który został piłkarzem Górnika Zabrze walczącego o utrzymanie w Ekstraklasie w sezonie 2015/16. W tym samym czasie dowiedział się o poważnej chorobie swojego synka i całymi daniami przesiadywał w szpitalu. Trudno mu było skupić się na futbolu, ale o swoich problemach nie mówił. Gdy Szymon był gościem "Ligi Plus Extra" pytałem go o powody milczenia. Uzasadniał to charakterem, który nie pozwala publicznie mówić o słabościach. W świecie kipiącego testosteronu piłkarskiej szatni trudno o takie wyznania, znacznie łatwiej o załamanie. Bo choć często ich heroizujemy to musimy pamiętać, że piłkarze to przede wszystkim ludzie. Czasem wyjątkowo wrażliwi.

Krzysztof Marciniak, autor tekstu jest dziennikarzem nc+

Więcej o:
Komentarze (14)
Czy w futbolu jest miejsce na empatię? O'piłki Marciniaka
Zaloguj się
  • Milo Low

    0

    piłkarze żyją we śnie, a te wyjątki potwierdzają regułę. Mocno naciągany tekst

  • Tommy Bacon

    Oceniono 5 razy 1

    Gdyby mieli za 2 tysiące PLN wyżywić rodzinę to pewnie zastrzelili by się pierwszego dnia. Sfrustrowane gnojki z wydumanymi problemami.

  • timbwolf3

    Oceniono 3 razy 1

    Nawet przeciętny piłkarz ustawi się finansowo na resztę życia pracując 15-20 lat. Robią to co lubią, dobra kasa, powodów do narzekaniania nie ma

  • wojtusz

    Oceniono 5 razy 1

    Nikt nikogo nie zmuszał do bycia kopaczem piłki.

  • gourmant

    Oceniono 3 razy 1

    Niestety sporo jest trenerów, którzy zamiast pomóc zawodnikowi, tłumacząc jego błędy, pogłębiają jego depresję ubliżając mu i poniżając go przy innych kolegach. Także na poziomie juniorskim

  • bbso

    Oceniono 4 razy 2

    a co to ?! święte kr ???!!! tacy sami ludzie jak wielu !!!!!!!!!!!! tylko mają szmalu pod gardło !!! żałosne :-(

  • kloceklego

    Oceniono 5 razy 3

    "Czasem jednak za zamkniętymi drzwiami szatni czają się demony, o których kibice nie wiedzą. Złe myśli, osobiste dramaty, które powodują, że gra zamiast radości sprawia ból. Ucieka koncentracja."

    ale na pewno te demony łatwiej pokonać, jeśli się ma na koncie kilka banieczek? śmieszą mnie łzawe historie bogaczy, którym jest "ciężko". biedaczek nie wie czy dzisiaj wyjechać ferrari czy bentleyem? oł noł, jaki smuteczek.

  • spector1

    Oceniono 5 razy 3

    Redaktorku:
    Który piłkarzyk, przez cała piłkarską karierę , aż do 25 letnich urodzin , wytrzymałby bez wypasionej bryki, mając na koncie $15 mln?
    W innych dyscyplinach sportu jest to możliwe.
    Kontrole antydopingowe w piłce nożnej to fikcja. Dlaczego jest to tolerowane?
    Kokaina zapijana alkoholem jest do wykrycia nawet po miesiącu.
    Gdzie jest czas na trening i dojście do stanu równowagi po balandze?

    Lewandowski ostatnio słabiej gra a dziennikarskie k..wy wieszają na nim psy nie wchodząc w ewentualne przyczyny
    zastoju formy. Nie cytujecie wypowiedzi kompetentnych fizjologów czy lekarzy, którzy mają pojęcie o piłce nożnej.

    Niedługo całkowicie przejdziecie na pismo obrazkowe bo coraz trudniej jest wam sklecić sensowne zdanie.
    Z pięknych wzorców korzystacie jakim jest brukowiec Daily Mail.

    Spector

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX